powrót dzieci do szkoły fot. Adobe Stock

Dariusz Piontkowski: nie ma potrzeby przesunięcia roku szkolnego, szkoły są przygotowane na przyjęcie uczniów

Minister edukacji narodowej uspokaja, że nie ma powodów, by przekładać rozpoczęcie roku szkolnego. Według niego szkoły są odpowiednio przygotowane do nauki stacjonarnej.
Urszula Wilczkowska / 25.08.2020 09:14
powrót dzieci do szkoły fot. Adobe Stock

Do rozpoczęcia nowego roku szkolnego zostało już kilka dni, ale nadal mało wiadomo o zasadach, na jakich miałaby się odbywać nauka. Minister Dariusz Piontkowski uspokaja jednak, że szkoły są dobrze przygotowane na przyjęcie dzieci bez względu na pandemię koronawirusa. 

Inne sygnały płyną jednak od niektórych samorządów. Te w porozumieniu z dyrektorami poszczególnych szkół wystosowały apel do MEN, by rok szkolny rozpoczął się z dwutygodniowym opóźnieniem. Dzięki temu szkoły mogłyby lepiej się przygotować, a uczniowie, którzy wracają z zagranicznych wakacji - przejść odpowiednią kwarantannę.

MEN: nie ma powodów, by opóźnić rok szkolny

Podczas wczorajszej konferencji prasowej minister Piontkowski odniósł się do sugestii, które napływają do resortu. Rosnąca liczba zachorowań w Polsce nie sprawiła jednak, że zmienił zdanie - rok szkolny rozpocznie się w normalnym trybie. Według szefa MEN nie ma żadnych przesłanek, by miał on rozpocząć się z opóźnieniem.

Nie widać, by była większa grupa uczniów, która wyjeżdżała poza granice naszego kraju, a wypoczynek w kraju był organizowany według podobnych reguł, jak będą funkcjonowały szkoły. Nie mamy także sygnałów z kolonii i obozów, by była tam jakaś fala zachorowań, więc te dzieci nie są zagrożeniem, gdy wrócą do szkoły czy domu. A przecież każde dziecko, każdy nastolatek wychodzi codziennie na ulicę, do sklepu, jakichś miejsc kulturalnych i tam równie dobrze może się zarazić
- mówił Dariusz Piontkowski na konferencji.

Minister edukacji odniósł się także do zarzutu, że szkoły nie są przygotowane na prowadzenie zajęć w czasie pandemii i nie wiedzą nadal, jak mają się do nich przygotować. Według Dariusza Piontkowskiego wydane przez resort edukacji wytyczne są na tyle szczegółowe, że stworzyły określone ramy, a jednocześnie na tyle elastyczne, że dyrektorzy mogą się do nich spokojnie dostosować.

W szkołach nie będzie obowiązku noszenia maseczek, a na wejściach będą zainstalowane dozowniki na płyn do dezynfekcji. Dzieciom nie będzie się także mierzyć temperatury - o ile nie będą wykazywać objawów choroby.

To podejście MEN zostało mocno skrytykowane przez ekspertów z dziedziny wirusologii i epidemiologii. Przypomnijmy, że według badań Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego otwarcie wszystkich szkół w tym samym momencie może wywołać ogromną falę zachorowań - dziennie nawet kilka tysięcy nowych przypadków.

Źródło: polsatnews.pl

To też może cię zainteresować:
Udawał psa, by uniknąć mandatu za brak maseczki. Dodatkowo dostanie grzywnę za zakłócanie porządku publicznego
Zaskakujące odkrycie niemieckich naukowców: koronawirusem zarażamy się głównie we własnych domach
Będzie dodatkowy zasiłek opiekuńczy dla rodziców. Premier podał warunki otrzymania świadczenia