BadSelfEater fot. kadr z video badselfeater.com

BadSelfEater – wyjaśnienie i podsumowanie

Gdy na amerykańskich ulicach pojawiły się tajemnicze banknoty z twarzami Hilary Clinton i Donalda Trumpa, a zegar zamieszczony na wiążącej się z nimi stronie internetowej odliczał czas do mającego wkrótce nastąpić niewyjaśnionego wydarzenia, nikt jeszcze nie wiedział, że cała akcja jest częścią zaskakującej kampanii antyaborcyjnej.
Marta Słupska / 23.09.2016 12:37
BadSelfEater fot. kadr z video badselfeater.com

Tą kampanią żyła do niedawna cała Ameryka. I nie tylko – także duża część świata, z Europą włącznie. Nawet w Polsce na forach i w mediach społecznościowych dyskutowano na jej temat. Najpierw w podekscytowaniu rozważano, czym jest i jakie są jej cele, potem wraz z oburzeniem przyszła refleksja, a śledzący ją ludzie podzielili się na jej zwolenników i zagorzałych przeciwników. I nic dziwnego – temat aborcji zawsze przecież budzi kontrowersje.

Ostrzeżenie przed atakiem czy akcja marketingowa?

W pierwszej połowie września na amerykańskich ulicach w praktycznie wszystkich stanach pojawiły się tajemnicze banknoty. Nikt nie wiedział kto i dlaczego je porozrzucał i dlaczego zadał sobie tyle trudu. Tym bardziej, że widniały na nich wizerunki osób ubiegających się o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych – Hilary Clinton i Donalda Trumpa. Pikanterii sprawie dodawały trudne do rozszyfrowania symbole rozrysowane na banknotach, przez wielu kojarzone z satanistycznymi znakami i nowym porządkiem świata.

Wraz z banknotami pojawiła się też strona internetowa badselfeater.com (jak odkryto – jej nazwa to anagram od „Federal Beast” – „federalna bestia”), na której zegar odmierzał czas do z góry zaplanowanego, ale niewiadomego momentu. Nikt nie wiedział, co się wydarzy, gdy zakończy on odliczanie.

Akcja doprowadziła do gorączkowych dyskusji: jedni obstawiali, że ktoś w ten sposób daje znać o nadchodzącym kryzysie gospodarczym, ujawnieniu jakiś skrywanych przez rząd USA informacji (takich jak działania korupcyjne) czy planowanym ataku terrorystycznym, inni zaś próbowali dowieść, że to tylko sprytnie zorganizowana akcja marketingowa. Nabrali się wszyscy: znani i mniej znani youtuberzy, blogerzy czy redaktorzy mówili lub rozpisywali się na ten temat, zgadując, jaką tajemnicę skrywa ta niezwykła kampania.

Wyjaśnienie kampanii i fala oburzenia

14 września o godzinie 4.00 czasu amerykańskiego wszystko stało się jasne: zegar zakończył odliczanie, a na stronie badselfeater.com wyświetlił się widoczny na niej do dziś półgodzinny film. Film naprawdę mocny, a wręcz przerażający z powodu migawek, które zostały w nim wykorzystane. Okazało się bowiem, że cała akcja to kampania antyaborcyjna zorganizowana przez T. Russela Huntera, członka ruchu „Abolish Human Abortion” („Znieść aborcję”).

Video rozpoczyna się pełnym pasji wystąpieniem T. Russela Huntera, który przyznaje, że to on jest odpowiedzialny za akcję, o której rozprawiało ostatnio pół Ameryki. Jej celem, jak sam przyznaje, było zwrócenie uwagi na problem, który jest spychany na margines i lekceważony: zabijanie dzieci w ramach aborcji. Na filmie zwraca się bezpośrednio do odbiorców: „chcesz tropić zło tego świata, wciągają cię jakieś spiskowe teorie, zajmujesz się głupotami, a nie zauważasz największego zła, które dzieje się na co dzień pod twoim nosem!”. W pierwszych minutach video na ekranie pojawiają się też wyjątkowo drastyczne migawki z klinik aborcyjnych. Przedstawiają rozczłonkowane płody, pokazują przerażające ujęcia z zabiegów.

T. Russel Hunter, fot. screen video ze strony badselfeater.com

Gdy film pojawił się w sieci, pewne – do tej pory dziwaczne – wydarzenia zaczęły składać się w logiczną całość. Na przykład to, że gdzieś w Stanach znaleziono manekina i plastikowy szkielet, oba wypełnione tajemniczymi banknotami. Zarówno manekin, jak i kościotrup miały pomalowane na czerwono dłonie, symbolizując krew na rękach. Albo przemycana wiadomość: „Jedna śmierć to tragedia. Miliony zgonów to statystyka”.

W akcję zaangażowani byli wolontariusze, którzy – jak sami przyznali – działali dla dobra sprawy i nie pobierali za swoją pracę pieniędzy. W czasie trwania kampanii stworzyli oni nawet odrębną stronę internetową (obecnie nieaktywną), na której publikowali „wskazówki” dla osób poszukujących rozwiązania zagadki, by jeszcze bardziej zaangażować ich w akcję.

Jaki był odbiór kampanii po jej zakończeniu? Gdy okazało się, że to nie żadna teoria spiskowa, nie zostaną ujawnione tajemnice rządu ani nie dojdzie do wyjątkowych wydarzeń, których tak wiele osób oczekiwało, wiele osób poczuło się oszukanych. Ba! Znakomita większość z nich wzięła stronę proaborcyjną, stając w wyraźnej opozycji do działań i zamierzeń T. Russela Huntera oraz jego ruchu.

Na amerykańskich forach internetowych i w mediach społecznościowych zawrzało. Pojawiły się zajadłe komentarze:

Zamierzam sprzedać banknot BadSelfEater, a za zarobione pieniądze zapłacę za aborcję mojej dziewczyny!

Zajdę w ciążę i poddam się aborcji tylko po to, by zrobić temu facetowi na złość!

Co ciekawe, niektórzy ludzie zaczęli także masowo wpłacać pieniądze na rzecz fundacji walczących w ramach świadomego rodzicielstwa. Czyżby akcja antyaborcyjna przyniosła odwrotny skutek? Niekoniecznie – wiele zaangażowanych w nią osób przyznało, że otworzyła im oczy na problem, o którym wcześniej niewiele wiedzieli.

Niezależnie od tego, czy jesteśmy zwolennikami, czy przeciwnikami aborcji, musimy przyznać jedno: akcja zorganizowana przez T. Russela Huntera była naprawdę zmyślnie przeprowadzona, wciągająca, zaskakująca i na nowo rozpaliła dyskusje na ten ważny temat. Jej autor świetnie wyczuł rynek i wiedział, co się najlepiej sprzeda, a tym samym doprowadzi do tego, że kampania zostanie zauważona i nie przejdzie bez echa: tajemnica. 

Aborcja w świetle prawa - kiedy jest dopuszczalna?