POLECAMY

Masz kompleksy z powodu wyglądu swoich… pach? Jeśli nie, pewnie jeszcze nie zauważyłaś, że mają TEN defekt

Zaczęło się od tego, że trzy lata temu Jennifer Lawrence została pochwalona przez pewną dziennikarkę na czerwonym dywanie, że ma piękną suknię. Aktorka skromnie spuściła głowę, błądząc wzrokiem, i zamiast zwyczajnie podziękować, odpowiedziała, że jasne, szkoda tylko, że widać w niej jej… wagino-pachy (arm vagina). Filmik z tego niezręcznego momentu wciąż można znaleźć w sieci – ja odtwarzałam go chyba z dziesięć razy, bo nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałam.
Marta Słupska / 10 miesięcy temu
Masz kompleksy z powodu wyglądu swoich… pach? Jeśli nie, pewnie jeszcze nie zauważyłaś, że mają TEN defekt fot. Fotolia

Anię* znam od ponad dekady  – poznałyśmy się na studiach. Zawsze była piękna, a przez lata niewiele się zmieniła: 175 cm wzrostu, długie nogi i blond włosy sięgające do pasa, a do tego uśmiech, którego zawsze jej zazdrościłam. Czarowała nim każdego! Wydawało mi się, że w oczach wielu jest po prostu idealna, ale okazało się, że ona sama widzi siebie zupełnie inaczej.

Kiedyś, gdy poszłyśmy na obiad, pomiędzy jednym kęsem kurczaka a drugim, Ania nachyliła się do mnie nad stołem i szepnęła konspiracyjnie: „Marta, ty też masz tyle kompleksów?...”.

TYLE, czyli ile? I co to znaczy „też”? No pewnie, że mam jakieś, z biegiem lat do niektórych zdążyłam się już przyzwyczaić, a część nawet polubić, ale o co chodzi? Ania odchyliła się na krześle, oparła z rezygnacją podbródek na wspartej na łokciu ręce i powiedziała coś, co do dziś dzwoni mi w uszach: „Bo wiesz, ja mam ich mnóstwo, a w zasadzie to NIC mi się we mnie nie podoba”. Nie, nie była to kokieteria – Ania przez lata dawała mi sygnały, że nie akceptuje tego czy owego w swoim wyglądzie, ale nigdy bym nie pomyślała, że jest aż tak źle.

– Co ty gadasz! – rzuciłam. – Ty?

Ania smętnie wzruszyła ramionami. Zaczęłam więc wyliczać, że przecież ma świetną figurę („nie, przytyłam”), piękne włosy („wypadają”), zęby („ósemka mi wyrasta, pewnie pokrzywi resztę”) czy wzrost modelki („wolałabym być niższa, ciężko znaleźć partnera, jak się jest tak wysoką”). To jednak nie był koniec: Ania z pełną powagą powiedziała, że do tego wszystkiego ma jeszcze grube ramiona, odstające uszy, brzydkie kolana i zbyt okrągły nos... 

Pamiętam, jak wracałam tego wieczora do domu, zastanawiając się nad tym, ile jeszcze moich – skądinąd bardzo ładnych – koleżanek przejawia podobne kompleksy. Kompleksy, które zauważają tylko one same. Chyba sporo, bo często na coś narzekają, a komplementy odbierają bardziej jako zachętę do marudzenia i utyskiwania nad tym, że gdzieś mają za dużo, a gdzie indziej za mało. Zresztą, daleko szukać… przecież sama tak czasem robię.

I tak mnie wtedy tknęło: czy naprawdę to media sprawiają, że my, kobiety, mamy tyle kompleksów? Czy naprawdę jesteśmy aż tak podatne na wpływy? I dlaczego te okrutne media nam to robią, w dodatku co i rusz wymyślając nowy powód do kobiecego wstydu i chęci poddania się operacji plastycznej?

A piszę o tym dlatego, że do grona babskich (no bo jakich, mężczyźni mają to przecież w nosie), przez media kreowanych kompleksów dołączył kolejny, tak kuriozalny, że początkowo myślałam, że to zwykły żart.

Zaczęło się od tego, że trzy lata temu Jennifer Lawrence została pochwalona przez pewną dziennikarkę na czerwonym dywanie, że ma piękną suknię. Aktorka skromnie spuściła głowę, błądząc wzrokiem, i zamiast zwyczajnie podziękować, odpowiedziała, że jasne, szkoda tylko, że widać w niej jej… wagino-pachy (arm vagina). Filmik z tego niezręcznego momentu wciąż można znaleźć w sieci – ja odtwarzałam go chyba z dziesięć razy, bo nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałam.

W porządku jednak, drobna wpadka, zdarza się każdemu. Określenie – i problem – pozostał bez echa… aż do minionego poniedziałku, kiedy to „New York Post” opublikował artykuł zatytułowany „Stop feeling bad about your arm vagina” („Przestań czuć się źle z powodu wagino-pachy"), powołując tym samym kompleks do życia. Już sobie wyobrażam, jak tysiące czytelniczek tabloidu, do tej pory zupełnie nieświadomych takiego „problemu”, najpierw z niedowierzaniem czytało materiał, a potem rozbierało nieśmiało przed lustrem, patrzyło na swoje pachy i krzyczało do własnego odbicia: „Na Boga, też to mam!”.

Miały wszak prawie na pewno, bo „defekt” (znaczniki cytatu są tu kluczowe!), który opisał „New York Post”, dotyczy każdej kobiety na świecie, wyłączając może jedynie te, które są chorobliwie chude. Wagino-pacha bowiem to zmarszczki, które powstają w miejscu stykania się ramienia z ciałem, gdy stoimy z opuszczonymi rękami. Też nigdy nie zwracałyście uwagi na tę część swojego wyglądu? To uważajcie, bo w najbliższym czasie media (tak, znowu one!) będą prawdopodobnie wmawiać nam, jak to miejsce powinno się prezentować, aby było idealne, a jak u nas nie jest, to bez obaw, chirurgia plastyczna pomoże. Serio, wiele klinik już oferuje zabieg… odsysania tłuszczu z okolic pachy. Specjaliści przekonują, że to taka liposukcja dla wymagających. Nie wierzę, że nie śmieją się z tego w zaciszu własnych gabinetów, zacierając ręce na myśl, ile mogą na tym zarobić.

 

Impossible to get a nice picture of the two of us #ArmVagina

Post udostępniony przez Niamh Keogh | Dublin (@_niamhsk)

Wróćmy jednak na chwilę do artykułu w „New York Post”: na jego łamach stylistka gwiazd, Rebecca Corbin-Murray, wspomina, że jej znane i lubiane klientki nie chcą odkrywać ramion i mają kompleksy z powodu wyglądu swoich pach. Czyżby światowe aktorki, modelki i piosenkarki poprawiły w swoim wyglądzie, nierzadko rękami chirurgów, już tyle, że pozostało im tylko żalić się na takie wyimaginowane problemy?

Kiedy wracałam tamtego wieczora ze spotkania z Anią, nawet mi się jeszcze nie śniło, że za kilka lat zmarszczki przy pachach dołączą do niechlubnego szeregu kobiecych kompleksów. To, czy faktycznie tak się stanie, będzie zależało od tego, czy poddamy się tej zbiorowej histerii nakręcanej przez kolorowe magazyny, czy od razu ją wyśmiejemy i potraktujemy wzruszeniem ramion. Śmiejmy się więc i nie dajmy sobie wmówić, że fragment skóry o wymiarach pięć na pięć centymetrów świadczy o naszej urodzie bądź szpetności…

„Ślub od pierwszego wejrzenia” oczami młodej mężatki – 3 rady z programu, które mogą być szkodliwe dla związku

*Imię zmienione.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/miesiąc temu
A dla mnie wagino-pacha jest sexi 😍
/9 miesięcy temu
W sumie to nigdy nie noszę koszulek, w których widać moje pachy właśnie z tego powodu i nie musiałam czytać żadnych artykułów by sobie to uświadomić :O
/10 miesięcy temu
Moja waginopacha bardziej przypomina dupę. Co robić?