Reklama z Joanną Kulig obraża kobiety? W internecie burza, Reserved przeprasza... O co poszło?

Być może widziałaś reklamę pewnej firmy odzieżowej, w której występuje Joanna Kulig (wraz z Jeanne Damas). Aktorki śpiewają, w tle tancerze i układ choreograficzny. Reklama standardowa, żadnych zaskoczeń. Te pojawiły się dopiero po słowach dyrektorki marketingu firmy, która powiedziała: „W naszej kampanii zwrot "Yes Sir, I Can Boogie" nabiera nowego znaczenia. Zachęcamy w niej wszystkie kobiety do klasycznego flirtu i sztuki uwodzenia. Nawiązujemy do czasów, w których kobieta była kobietą, nosiła spódniczki, miała biust i talię”.
Reklama z Joanną Kulig obraża kobiety? W internecie burza, Reserved przeprasza... O co poszło? fot. materiały prasowe

Kochana P.!

Być może widziałaś reklamę pewnej firmy odzieżowej, w której występuje Joanna Kulig (wraz z Jeanne Damas). Aktorki śpiewają, w tle tancerze i układ choreograficzny. Reklama standardowa, żadnych zaskoczeń. Te pojawiły się dopiero po słowach dyrektorki marketingu firmy, która powiedziała: „W naszej kampanii zwrot "Yes Sir, I Can Boogie" nabiera nowego znaczenia. Zachęcamy w niej wszystkie kobiety do klasycznego flirtu i sztuki uwodzenia. Nawiązujemy do czasów, w których kobieta była kobietą, nosiła spódniczki, miała biust i talię”.

Dlaczego kobiety wierzą, że chude jest piękne?

I wtedy przez Internet przetoczyła się burzliwa dyskusja – czy firma tymi słowami obraziła kobiety czy też nie? Bo co to znaczy „kobieta była kobietą”? Czy ta, która nie ma biustu (czytaj: ma mały) lub nie ma talii (czytaj: jest gruba lub wręcz przeciwnie – chuda) nie jest prawdziwą kobietą? Internauci twierdzili, że to upokarzające dla kobiet, bo traktuje je przedmiotowo, koncentrując się na „cyckach i dupie”, że firma wciska swoje klientki w stereotypowe ramki. Z drugiej strony padały głosy, że owszem, kobiecość polega na podkreślaniu wyglądu, a nie na tym, żeby wszyscy – i kobiety, i mężczyźni, wyglądali tak samo, a te pełne oburzenia opinie na pewno są formułowane przez internautki niezadowolone ze swojej sylwetki.

Joanna Kulig ma szansę na Oscara! Polka wśród największych gwiazd Hollywood

Firma ostatecznie przeprosiła: „Komentarz o powrocie do „kobiecości” był ściśle związany z pierwszym rozdziałem naszej kampanii. Miał podkreślać fakt, iż staramy się, by nasze kolekcje sprawdzały się nie tylko w szafach klientek o bardzo szczupłej sylwetce, promowanej od dawna przez świat mody. Miał być wyrazem wielkiej AKCEPTACJI dla wszystkich pań, które do tej pory nasza branża pomijała w swojej identyfikacji”.
W gruncie rzeczy to właśnie na tej reklamie widać – dwie kobiety o zdecydowanie odmiennych sylwetkach i typach urody – przy okazji – obie są w spodniach, spódnicy w spocie nie ma żadnej. Spódniczki też nie.
Dyskusja trwa nadal.
A Ty poczułabyś się urażona takim przekazem? Słowami o kobiecie, która była kobietą, z biustem i talią?

Całuję,
Twoja A. (sportowa szczupła sylwetka, ewidentny biust, dziś w dżinsach i obcisłym T-shircie)

Kochana A.!

Odkąd przestałam być młodziutką, nastoletnią gąską, nie jestem już przeczulona na swoim punkcie i nie tak łatwo mnie obrazić czy urazić. Ma to oczywiście bezpośredni związek z poczuciem własnej wartości, samoakceptacją itd. Lubię siebie, znam swoją wartość – a więc jestem niepodatna na czyjąś krytykę, kąśliwą uwagę, złośliwość. A jeszcze do tego z wiekiem coraz rzadziej popadam w święte oburzenie. Przyjmuję, że ludzie są rozmaici – i nie chodzi mi o rzecz tak oczywistą jak wygląd, a np. o wrażliwość – mamy ją bardzo, bardzo różną. Jeden jest gruboskórny jak nosorożec, idzie przez życie, bodąc innych rogiem i nawet tego nie zauważa. Inny przejmuje się naprawdę byle czym – niewartą splunięcia błahostką, przez co aż trudno z nim obcować, tak paraliżująca jest obawa, że „znów coś powiem nie tak”.

Podobnie jest z masą innych rzeczy: ochroną swojej prywatności, granicami intymności, które każdy z nas wytycza po swojemu, gdzie indziej. Ot, choćby przykład z życia: reaktywowała się moja klasa z liceum. Założyliśmy w Internecie specjalną grupę, wspominamy stare czasy, umawiamy się na cykliczne spotkania. W zeszłym tygodniu ktoś wrzucił dużą porcję naszych starych zdjęć. Wyglądamy na nich (przepraszam, Klaso, jeśli to czytacie) – prze-o-krop-nie!!! Jesteśmy młodzi, ale nieopierzeni, nie mamy jeszcze wyrobionego stylu, nosimy szkaradne buty, eksperymentujemy z włosami, mamy kompleksy, usiłujemy coś zakryć luźnym, nieforemnym ciuchem itd. Znakomita większość zareagowała entuzjastycznie, pochichotała i zapomniała o sprawie. Ale podniósł się też głos protestu: żeby usunąć, że tak nie można, bo nie wszyscy, którzy na tych zdjęciach są, wyrazili zgodę na ich publikację, że ktoś uchwycony na zdjęciu w samej bieliźnie nie chce, żeby go w takim stroju oglądał kto inny niż mąż… Krótko mówiąc – ilustracja tego, co powyżej. W różnych miejscach ustawione granice prywatności, wrażliwości itp.

Wracając do Twojego pytania – nie, ani słowa dyrektorki marketingu, ani reklama z Joanną Kulig wcale mnie nie urażają. Przeciwnie, ze słowami się zgadzam, z linią obrony firmy w przeprosinach – też, a reklama bardzo mi się podoba. Jest estetycznie smaczna, zmysłowa, sexy. Twórcom udało się oddać nastrój zarazem erotyczny i musicalowy; wzniecić tęsknotę za „prawdziwą kobiecością”, uwodzeniem, flirtem, romansem, motylami w brzuchu… – a do tego jeszcze przypomnieć fantastyczny przebój lat siedemdziesiątych. Aż by się chciało zanucić za Bacarrą: „Yes, Sir, I Can Boogie” – i oddalić się na jakąś ekscytującą chwilę zapomnienia!

Całuję Cię
Twoja P. (kobiece krągłości, spodnie Capri i góra z lnu)

Przeczytaj inne komentarze:
„Rozstajesz się z mężem czy żoną, ale nie ze swoimi dziećmi. Rodzicu, opamiętaj się!”
Co się nie podoba politykom w dłuższym urlopie „tacierzyńskim”?
Polskie oblicze pedofilii - sprawcy nie da się ukarać, a ofierze nie sposób udzielić pomocy

Polecamy cykl felietonów... w formie listów. Paulina Płatkowska i Agnieszka Jeż, autorki powieści dla kobiet „Ciasteczko z wróżbą”, „Nie oddam szczęścia walkowerem" i „Szczęściary" piszą dla Was felietony w formie maili do przyjaciółki. O życiu, rodzinie, miłości, o wszystkim, co dla polskich kobiet, matek, żon, singielek, szczęśliwych i tych szczęścia szukających jest ważne.

Najnowsza książka Pauliny Płatkowskiej i Agnieszki Jeż „Ciasteczko z wróżbą” już do kupienia w Empiku. Zapraszamy też na blog pisarek - www.platkowskaijez.pl oraz na ich fanpage na Facebooku.




 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)