Kobieta odniosła sukces w pracy fot. Fotolia

Dlaczego kobiety nie doceniają własnych możliwości - felieton Samson

Wiele kobiet w głębi duszy podejrzewa, że awans, który był wynikiem ich wieloletniej pracy, zawdzięczają szczęściu albo polityce równych szans, a nie samym sobie. Kiedy otrzymasz propozycję awansu, to przypomnij sobie pana Bartłomieja Misiewicza, jak pręży się zadowolony i krzyczy: "Czołem, żołnierze!". Ma 26 lat i nieskończone studia licencjackie… No i co?
Hanna Samson / 04.10.2016 10:28
Kobieta odniosła sukces w pracy fot. Fotolia

Pewnie już znacie pana Bartłomieja Misiewicza, bo zrobiło się o nim głośno i nie bez powodu. Pan Bartłomiej jest rzecznikiem Ministerstwa Obrony Narodowej, otrzymał złoty medal za zasługi dla obronności kraju, był członkiem rady nadzorczej państwowej firmy Energa Ciepło Ostrołęka, z czego się chyłkiem wycofał, ale za to jest członkiem rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej i rezygnować nie zamierza, bo niby czemu?

Przepis o tym, że członkowie rady nadzorczej muszą mieć wyższe wykształcenie i przejść specjalne szkolenie nagle skasowano, bo po co nam przepisy, skoro chodzi o to, żeby właściwy człowiek mógł zasiąść na właściwym miejscu i pan Bartłomiej zasiadł. Ma 26 lat, co samo w sobie o niczym nie świadczy, skoro na przykład Wolfgang Amadeusz Mozart napisał pierwszą symfonię w wieku 8 lat, a Margaret Knight w wieku 12 lat wynalazła urządzenie zatrzymujące awaryjnie maszyny włókiennicze, które chroniło pracowników przed wypadkami, w wieku 14 lat skonstruowała maszynę do klejenia papierowych toreb, a i później była autorką wielu wynalazków, czym zasłużyła na miano „żeńskiego Edisona” i „najsłynniejszej XIX-wiecznej wynalazczyni”, o której jednak niewiele z nas słyszało, bo była kobietą. Problem zatem nie tyle w wieku, co w braku kompetencji, bowiem pan Bartłomiej nie skończył jeszcze studiów licencjackich i nie ma na koncie utworów czy wynalazków, bo na pewno byśmy o tym wiedzieli. Ma za to potężnego protektora, miejsce w radzie nadzorczej i dobre samopoczucie, któremu czasem daje wyraz, jak na przykład podczas obchodów 96. rocznicy bitwy pod Sarnową Górą, na które przybył w zastępstwie ministra Macierewicza. Stanął przed żołnierzami i krzyknął jak na wodza przystało: „Czołem, żołnierze!” A żołnierze odkrzyknęli gromkim chórem: „Czołem, panie ministrze!”. No bo co niby mieli odkrzyknąć? Czołem, panie Bartłomieju? A pan Bartłomiej skinął głową akceptująco i przechadzał się między żołnierzami w charakterze ministra, co widać na filmiku, który można obejrzeć w sieci.

Dlaczego same siebie trzymamy za pysk?!

Ale po co ja wam o tym opowiadam, skoro macie wystarczająco dużo spraw na głowie, a pan Bartłomiej nie jest Mozartem? Otóż mam w tym swój cel. I nie chodzi mi wcale o politykę ani nawet o pana Bartłomieja, tylko o nas! Bo gdy oglądałam filmik z panem Bartłomiejem w roli głównej, przypomniał mi się syndrom oszusta, na który pan Bartłomiej bynajmniej nie cierpi. Ten syndrom dotyczy głównie kobiet, więc lepiej go nazywać syndromem oszustki. Te z nas, które mają za sobą jakiś awans, pewnie go znają. Męczące wątpliwości, ciągły lęk, że się wyda, że nie jestem taka dobra, jak myślą. Mam takie luki w wiedzy, nie sypiam po nocach, żeby nadrobić zaległości, ale w końcu mnie zdemaskują, zobaczą, że jestem słaba, że się nie nadaję…
Wiele kobiet w głębi duszy podejrzewa, że awans, który był wynikiem ich wieloletniej pracy, zawdzięczają szczęściu albo polityce równych szans, a nie samym sobie. Czują się jak uzurpatorki, które zajmują miejsce należne innym. Mężczyźni zwykle nie mają wątpliwości. Odniosłem sukces? Awansowałem? To znaczy, że jestem najlepszy. No i już! Mogę teraz rozsiąść się w fotelu albo przechadzać się jak pan Bartłomiej wśród żołnierzy.

Czy można to zmienić? Myślę, że tak. Kiedy otrzymasz propozycję awansu, to przypomnij sobie pana Bartłomieja, jak pręży się zadowolony i krzyczy: „Czołem, żołnierze!”. Ma 26 lat i nieskończone studia licencjackie… No i co? Już wiesz, że nadajesz się na stanowisko, na które ciężko zapracowałaś? Z pewnością się nadajesz, co pan Bartłomiej całym sobą poświadcza!

Polecamy komentarze innych naszych znakomitych felietonistów, m.in. Filipa Chajzera, Roszczeniowej Trzydziestki, Boskiej Matki i wielu innych.