POLECAMY

Socjalizacja psa ze schroniska - trzyletnia suka rasy wyżeł

Jak socjalizować trzyletnią suczkę rasy wyżeł po długim pobycie w schronisku? Na jakie problemy w zachowaniu psa możemy natrafić i jak sobie z nimi radzić? Na szczegółowe pytania właścicieli wyżła odpowiada ekspert naszego portalu.
Socjalizacja psa ze schroniska - trzyletnia suka rasy wyżeł fot. Fotolia

Pytanie Czytelniczki

Pod koniec kwietnia adoptowaliśmy sunię wyżełkę 3-letnią. Wcześniej spędziła 9 m-cy w schronisku z 5 innymi psami w klatce na wolnym powietrzu (mroźna zima!) i 2 tygodnie w Domu tymczasowym. Sunia na początku przykleiła się do kanap i głównie chciała spać. Jadła, ale nie piła niemal w ogóle - główne picie było z fontanny w parku. W domu nie. Sunie jest zdrowa, miała robione badania, oglądał ją weterynarz, miała szczeniaki, jest wysterylizowana prawdopodobnie przez pierwszego właściciela.

Pies nie potrafi się bawić, widać, że chyba miała mały kontakt z człowiekiem, ale raczej nie była bita. Była raczej psem podwórkowo-kojcowym. Nie boi się ludzi. Kiedy się ja woła - nie reaguje - nawet głowy nie podniesie, ewentualnie wodzi wzrokiem. Kiedy zabrzęczy smycz do wyjścia lub kiedy daje się jej jedzenie wtedy czasami wstanie i z ociąganiem się przyjdzie. Z kostką do gryzienia typu kurza łapka potrafi skakać jak szczeniak po łóżku, ale jak zje znów odwraca się tyłem i śpi. Mam wrażenie, że nie interesują jej w ogóle dźwięki, ani sytuacje domowe. W domu zachowuje się znakomicie, nawet, gdy zostaje sama - nie brudzi, nie gryzie, nie piszczy. Psi ideał.

Na spacerze pies biega, lubi tylko małe pieski, dużych się boi reagując piskliwym szczekiem, w miarę nas pilnuje, jak tylko się oddalimy pędzi za nami. Na wołanie wraca średnio - czasem się zdarza, ale na spacerze jest wesoła i jakby "normalna". "Wkurza się" na psy, które podchodzą do nas.

Właśnie wróciliśmy po 3-tygodniowym pobycie wspólnym pod namiotem (mamy 3-osobową rodzinę: mąż, ja i 20-letnia córka, mieszkamy w centrum Warszawy i chcieliśmy, aby taka forma wypoczynku bardziej nas zintegrowała). Kiedy po przybyciu na leśną polanę wypakowaliśmy się, by rozłożyć namiot, pies wskoczył do samochodu z powrotem, rozpłaszczył się i zsiusiał na kocyk - sądzę, że z braku poczucia bezpieczeństwa - do tej pory jeden jedyny raz taka sytuacja miała miejsce.

Zobacz też: Zwierzak w podróży, czyli o czym należy pamiętać zabierając pupila na wakacje

Pies obsesyjnie boi się owadów - bąków na łące - takie trochę natręctwo. Bąk przeleci, a ona w nogi i w mysią dziurę by weszła z podkulonym ogonem. Kiedy szliśmy na spacer pies nie był zbyt chętny "odkleić" się od okolic namiotu, ale jak już poszła, to biegała po lesie i tropiła. Wszystko było OK. Przy namiocie głównie spała i najchętniej - nawet w upał wewnątrz namiotu lub stała przed samochodem z pragnieniem by ją tam wpuścić - to nic, że było 32 stopnie w cieniu.

Po powrocie z namiotowego wypadu pies znów śpi i gdyby nie inicjować relacji - nie ma z nim praktycznie kontaktu. Jakby przełączała się na tryb: "śpię i nic mnie nie obchodzi". Nie uczestniczy w życiu domu, nie chce się bawić, nie reaguje na słowo "choć", trochę lepiej reaguje na "masz", ale też średnio zwłaszcza jeśli pada ono z drugiego pokoju. Kiedy słyszy domofon raczej wstaje i podchodzi z zaciekawieniem do drzwi, ale też nie zawsze. Kiedy się ją głaszcze bywa, że po chwili wstaje i przechodzi na drugi koniec łóżka, jakby chciała powiedzieć "dosyć". Ale z drugiej strony w nocy śpi z córką w łóżku i - na początku nie dawała - ale daje się teraz przytulić buzią do głowy. Rano przychodzi przywitać się i robi tzw. "żółwiki" - chowa główkę między łapki - zauważyliśmy, że robi taki niby-żart, ale kiedy się troszkę boi. Podobnie jak przychodzimy z pracy. Widać, że chciałaby ale boi się. Jest przemiła i kochana, taka delikatna księżniczka, ale widać, że to blokady, nie prawdziwy charakter.

Wcześniej mieliśmy dalmatynkę - od małego i wyżła - przygarniętego w wieku 3 lat (był z nami 10). Wiemy jak postępować z psami, ale to nowy, inny przypadek. Nasz poprzedni wyżeł miewał "doły" i nawet nerwowe paraliże, był bity, ale jego depresyjne klimaty łatwo było odgonić zabawą. Tu trochę kiepsko to idzie, bo sunia nie potrafi się bawić. Jedyna zabawa to właśnie szukanie jedzenia.

To początek naszej relacji, więc nie chcielibyśmy popełniać kardynalnych błędów, aby nie utrwalić problemu. Będę wdzięczna za pomoc. Z pozdrowieniami, Edyta K.

Odpowiedź Eksperta

Psy ze schroniska to psy po różnych przejściach mniejszych i większych, które różnie wpływają na ich psychikę. 9 miesięcy w schronisku to długo. Dla 3-letniego psa to 1/3 życia. To, że suczka wcześniej była psem podwórkowo-kojcowym sugeruje również, że jej obecne zachowane w dużym stopniu wynika właśnie z tego, że w najważniejszym okresie jej życia (2-6 miesiąc) nikt nie zadbał o jej prawidłowy rozwój. To wynika z tego, że pies, np. nie umie się bawić i ma różne inne problemy. Także pobyt w schronisku odcisnął na psie swoje piętno.

Zobacz też: Pies i kot pod jednym dachem – jak im pomóc żyć w zgodzie?

To, że pies po przybyciu do domu ze schroniska dużo spał jest całkiem normalne. W schroniskowym w boksie, w którym jest kilka psów zazwyczaj panuje dość "nerwowa atmosfera", w której raczej ciężko się zrelaksować.

Niereagowanie psa na zawołanie może wynikać z kilku powodów. Albo nie zna swojego obecnego imienia lub też po prostu, ostentacyjnie nas ignoruje. W takiej sytuacji najlepiej jest zainteresować psa czymś, co lubi. Z opisu wynika, że suczka przychodzi na jedzenie - warto je wykorzystać i przeprowadzić serię ćwiczeń. W tym celu watro wziąć coś co pies lubi, pokrojoną drobno kiełbasę lub inny smakołyk, stanąć np. w drugim końcu pokoju i zawołać psa do siebie po imieniu. Kiedy podejdzie dajemy mu z ręki nagrodę. Następnie przemieszczamy się w inne miejsce i ponownie robimy to samo. Ważne jest, żeby to pies przyszedł do nas, a nie my do psa i żeby karmienie zawsze odbywało się z ręki. Najlepiej wykonać kilka przywołań pozostawiając psu pewien niedosyt. Np. zróbmy po 5 przywołań - 2 razy dziennie. Ćwiczenie należy zakończyć zawsze, kiedy pies będzie jeszcze nami zainteresowany. Nie należy dopuścić do sytuacji, kiedy to pies kończy ćwiczenie. Gdy przychodzenie w domu opanujemy do perfekcji, warto poćwiczyć także na dworze.

W tym, że psa nie interesują różne dźwięki i inne sytuacje domowe - nie powinniśmy szukać problemu. To pozytywna cecha, przeciwna do tej kiedy pies biega po domu za nami cały czas i zabiega o nasze zainteresowanie.

To, że pies toleruje tylko małe pieski, zapewne wynika z jego wcześniejszych niemiłych doświadczeń. Chcąc przyzwyczaić psa do większych osobników, należy robić to po woli z dużym wyczuciem. Na początku warto spróbować zaznajomić suczkę z dużym, ale bardzo spokojnym psem, który nie wykazuje żadnej agresji. W tym celu warto poprosić behawiorystę lub innego specjalistę od szkolenia psów, żeby pomógł dobrać tego drugiego psa, który pomoże nam w socjalizacji. Osoba niedoświadczona, nie zawsze właściwie jest w stanie ocenić tego drugiego psa i jego energię. To samo dotyczy wrogości przejawianej wobec psów, które do nas podchodzą. W tej kwestii, najlepiej poprosić specjalistę o pomoc.

Zobacz też: Padaczka a objawy guza mózgu u psa

Problem z latającymi bąkami na łące jest o tyle niewielki, że w sumie nie powinniśmy się nim jakoś bardzo przejmować. W codziennym życiu bąki spotykamy dość rzadko. Będąc na łące, najlepiej przejść nad tym do porządku dziennego, czyli nie zwracać na nie uwagi. Jeśli pies ucieka w momencie, gdy widzi owada, zapnijmy go na smycz. Raczej nie starajmy się szukać owadów na siłę. Kiedy te pojawią się w naszej okolicy trzymajmy psa na smyczy i nic nie róbmy. Jeśli natomiast sami robimy dużo hałasu, kiedy w naszej okolicy pojawi się bąk, nie miejmy pretensji do psa, że robi to samo. Przede wszystkim, starajmy się zachować spokój.

To, że posiadają Państwo psa rasy myśliwskiej, który trzyma się blisko nas jest w pewnym sensie zaletą, zwłaszcza na otwartym terenie. Psy ras myśliwskich raczej trudno jest utrzymać u boku, zwłaszcza gdy znajdujemy się na terenie otwartym, gdzie jest dużo zapachów.

Każdy pies jest inny. Chcąc umocnić więź pomiędzy psem i właścicielem warto robić coś razem z psem. Znaleźć sobie wspólne zajęcie interesujące zarówno dla psa, jak i właściciela. Wyżły to psy myśliwskie, dlatego też szukając im jakiegoś zajęcia, warto wymyślić coś zgodnego z przeznaczeniem konkretnej rasy. Można, np. na spacerze, ułożyć im ścieżkę ze smakołyków i kazać szukać. Może się to okazać świetną zabawą. Wspólna praca z psem bardzo zacieśnia więzy pomiędzy psem, a właścicielem, warto o tym pamiętać.

Zobacz też: Młodszy pies terroryzuje starszego

Socjalizacja i nauka nowych rzeczy psa, który został wzięty ze schroniska może trwać nawet 9-12 miesięcy. Przez ten czas należy uzbroić się w dużo cierpliwości i wytrwałości.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/2 lata temu
no, 'naprawde' bezcenne rady "specjalisty" 👎🏻
/6 lat temu
Taki piesek potrzebuję czasu, żeby się oswoić. Musisz być naprawdę cierpliwa i daj mu trochę przestrzeni. Może skorzystaj z pomocy psiego behawiorysty. Jest jeszcze szczeniakiem, więc jest duża szansa, że po wielu ćwiczeniach piesek w końcu się otworzy na ludzi i świat. Ja mam odwrotny problem, bo moja suczka jest taka milusińska, że włazi mi na głowę. Jak wracam z pracy to skacze na mnie przez pięć minut:)To czasem uprzykrza życie:)Wiele więc zależy od charakteru psa.
/6 lat temu
Witam. Potrzebuje pomocy . Tydzień temu przygarnęliśmy małą suczkę ok 4-miesięczną. Sunia wysterylizowana. Jest bardzo wystraszona , Wręcz dzika.Boi się wszystkich i wszystkiego. Nie ma mowy o przejściu obok niej to od razu kończy sie ucieczką . Młoda chowa sie w każdy najciemniejszy kat nie chce nikogo widziec nie patrzy na nas. Poszłam za radą i podaje jej z reki smakołyki to podobno buduje więź ... i niestety jest tak , że sunia podchodzi cała sie trzęsąc praktycznie czołga sie do ręki porywa kawałek i znów chowa sie do kata. Wyjście na dwór jest istna męką ona nie idzie trzeba ją wlec za soba czyli nici z załatwienia sie na dworze . Wieczorem w ciszy siadam koło niej i siedze tak aby moja osoba kojarzyła jej sie ze spokojem i z przyjaznym dotykiem. Mało to działa , Nie mam już pomysłu . Wszyscy w kółko mówią. a przestańcie ona już taka zostanie dajcie spokój, ale ja nie chce jej tak zostawić to mała sunia która potrzebuje miłości i to przez ludzi jest teraz taka. szczenie w jej wieku powinno ganiać za piłką a nie chować sie w najciemniejszych katach .potrzebuje fachowej odpowiedzi . bardzo prosze o pomoc