POLECAMY

Kupujemy parowar - wybierz idealny model

Potrawy gotowane na parze są o wiele zdrowsze i smaczniejsze od tych przygotowywanych w tradycyjny sposób. Niestety nie każdy parowar sprawdza się w kuchni. Właściciele niektórych ryzykują porażeniem prądem, zaś używanie innych jest tak kłopotliwe, że mija się z celem. Fundacja Pro - Test znalazła kilka dobrych modeli, godnych polecenia.
Kupujemy parowar - wybierz idealny model

Gotowanie na parze jest zdrowsze (nie trzeba dodawać tłuszczu) i zachowuje w potrawach więcej cennych witamin i mikroelementów niż gdy gotujemy w sposób tradycyjny. Dania ugotowane na parze zachowują też lepszy smak. Co prawda gotowanie na parze bez nadciśnienia wymaga nieco więcej czasu niż w szybkowarze, ale za to nic się nie przypali, ani nie wykipi.

Test 14 parowarów dostępnych w sklepach wykazał, że jednak nie każde urządzenie działa bez zarzutu. Eksperci przebadali w specjalistycznym laboratorium zarówno modele wolnostojące, których ceny zaczynają się od 100 zł, jak i parowary do zabudowy, za które trzeba zapłacić nawet do blisko 7000 zł.

Mrożony groszek to wyzwanie

Wszystkie parowary z testu wypadły dobrze w badaniu sprawdzającym jakość gotowania na parze, czyli tego, do czego zostały stworzone. Dobra wiadomość jest taka, że tanie modele wolnostojące dorównują swoim drogim konkurentom do zabudowy. Brokuł, ziemniaki i cały obiad dla dwóch osób z łososiem – z tym wszystkim nasze urządzenia poradziły sobie w większości przypadków dobrze. Gorzej było jednak, kiedy do akcji wkroczył mrożony groszek. Z nim radę dały sobie tylko trzy wolnostojące parowary. Pozostałe parowary wolnostojące częściowo go rozgotowały.

Raz na górze, raz z boku

Wszystkie wolnostojące parowary działają na podobnej zasadzie. Grzałka podgrzewa wodę w pojemniku znajdującym się nad nią. W parze, która uchodzi do góry, gotują się potrawy ułożone w pojemnikach z dziurkami. W ten sposób osiągają temperaturę około 100°C. Pozostała para przedostaje się specjalnymi otworami na zewnątrz. Reszta zostaje poddana kondensacji i skapuje do specjalnych miseczek.

Większość parowarów ma trzy pojemniki na potrawy, ułożone jeden na drugim. Od tej reguły zdarzają się jednak wyjątki: stworzony raczej do małych gospodarstw domowych Braun, który ma dwa pojemniki jeden ustawiony na drugim, a także Tefal i Morphy Richards, których pojemniki na potrawy znajdują się obok siebie na jednym poziomie. Plusem tych trzech odmiennie skonstruowanych urządzeń jest fakt, że w przeciwieństwie do paru innych modeli z testu, są one znacznie bardziej stabilne.

Zobacz też: Jak grillować bez toksyn?

Bez rękawicy ani rusz

Wolnostojące parowary są dość łatwe w obsłudze. Czas gotowania ustawia się w nich albo pokrętłem (Braun, Clatronic i Tefal), albo przyciskiem. Część modeli została wyposażona  w półautomatyczne programy z ustawionymi z góry przez producentów czasami gotowania. Pewną ciekawostkę zafundowali nam konstruktorzy modelu Morphy Richards: czasy gotowania ustawia się oddzielnie dla każdego z pojemników, po czym urządzenie automatycznie włącza dany pojemnik w odpowiedniej chwili tak, aby warzywa, ryba czy ziemniaki były gotowe równocześnie, bez potrzeby przerywania procesu gotowania.

Pozostałe wolnostojące parowary z testu nie zapewniają nam aż takiego komfortu. Jeżeli chcemy podać wszystkie dania w jednym czasie, musimy kolejno dokładać poszczególne składniki obiadu w zależności od tego, ile czasu powinny spędzić w parowarze. To nieco kłopotliwe. W dodatku podczas otwierania parowaru ucieka cenna para, a na nową jej porcję musimy czekać. Trzeba przy tym bardzo uważać przy otwieraniu pokrywek i dotykaniu uchwytów – mogą okazać się gorące. Do tego dochodzi jeszcze możliwość oparzenia parą… Dlatego rękawice do gotowania są niezbędne przy dokonywaniu wszelkich manewrów z działającym parowarem.

Zobacz też: Lodówka, piwnica czy spiżarnia?

Szyk i pieniądze

Parowary do zabudowy wyglądają bardzo szykownie. Są przy tym niestety drogie. Na urządzenia z testu trzeba wydać od 2440 do 6900 zł. A zatem to dobry wybór tylko dla naprawdę oddanych fanów potraw gotowanych na parze, którzy temu sposobowi przyrządzania potraw są wierni na co dzień, a w dodatku mają w kuchni miejsce, gdzie mogą na stałe umieścić parowar.

Choć wszystkie cztery przetestowane modele do zabudowy okazały się dobre w gotowaniu na parze, mają też niestety i swoje minusy: Bywa na przykład, że przeniesienie płaskich pojemników na wodę modeli bez jej rozlania graniczy z cudem.

Kolejna wada: Duży parowar zużywa dużo prądu. Potrzebuje go również w trybie czuwania. Naszych urządzeń nie da się wyłączyć całkowicie.

Zobacz też: W jaki sposób parzyć kawę?

Co ciekawe, parowary do zabudowy potrafią podgrzewać potrawy nie tylko do 100°C – mogą poprzestać na niższej temperaturze. W niektórych przyrządzimy nawet jogurt domowej roboty, możemy pozostawić ciasto do wyrośnięcia albo podgotować owoce.

Rzut oka do instrukcji obsługi i już wiadomo, który model oferuje nam praktyczne funkcje dodatkowe. Zabezpieczenie przed dziećmi, zegar i programy gotowania to standard we wszystkich parowarach do zabudowy. Co najmniej dwa pojemniki do gotowania ma również każdy.

 

Jeżeli zastanawiasz się teraz, czy parowar to dobre urządzenie dla ciebie, podpowiadamy: Chcesz gotować na parze regularnie i w dodatku dla kilku osób? W takim razie parowar, niezależnie do tego, czy ma to być model wolnostojący czy do zabudowy, to dla ciebie dobry wybór. A który model kupić? Decyzję podejmiesz z łatwością po przestudiowaniu wyników testu, które zamieszczamy w tabeli na www.Pro-Test.pl.

Wyniki testu na: www.Pro-Test.pl

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/6 lat temu
mam identyczny jak na zdjęciu