Podlewanie może być przyjemne

Nic tak nie cieszy ogrodnika-amatora, jak kwitnący i bujny ogród. Im większa działka wokół domu, tym większe pole do popisu w jej aranżacji. Jednak zarówno niewielka rabatka, jak i ogromny ogród w angielskim stylu, potrzebują dobrego nawodnienia. W dostarczaniu krzewom, kwiatom i trawie życiodajnej wody pomogą zraszacze i dysze.

Nic tak nie cieszy ogrodnika-amatora, jak kwitnący i bujny ogród. Im większa działka wokół domu, tym większe pole do popisu w jej aranżacji. Jednak zarówno niewielka rabatka, jak i ogromny ogród w angielskim stylu, potrzebują dobrego nawodnienia. W dostarczaniu krzewom, kwiatom i trawie życiodajnej wody pomogą zraszacze i dysze.

Podlewanie może być przyjemniejsze

Fot. Depositphotos

Zakładamy odpowiednią końcówkę na wąż ogrodowy i podlewamy... Tylko tyle? Wbrew pozorom nie jest to takie proste. Nawet podczas podlewania naszego skromnego przydomowego ogródka z kilkoma kwiatami czy krzewami przyda się końcówka zraszająca, dobrana do potrzeb naszych i wyhodowanych roślin. Podlewanie to dla flory nic innego jak odpowiednia stymulacja i wspomaganie jej rozwoju. Ale ta czynność powinna być także przyjemna dla każdego amatora ogrodnictwa.
- Najprostszym sposobem na rozpoczęcie nawadniania ogrodu jest zakup zestawu do podlewania
i kilkunastu metrów węża ogrodowego. Cały sekret tkwi w tym, co też umieścimy na jego końcu – czy prostą dyszę, a może zraszacz oscylacyjny lub też pistolet zraszający – mówi Sylwester Kozakiewicz z Agito.pl.

Pierwszą grupą produktów do podlewania są zraszacze ręczne w formie dyszy z regulacją strumienia wody lub też poręcznego pistoletu. Jednak aby połączyć ją z wężem ogrodowym przydadzą się odpowiedniej średnicy końcówki-szybkozłączki. Drugim wariantem jest praktyczny pistolet z dźwignią, pozwalającą regulować natężenie wody. Nawet prosty model ma zazwyczaj końcówkę z regulacją strumienia wody – od mgiełki, przez strumień niczym z prysznica, po silny strumień punktowy. Im więcej funkcji i solidniejsza konstrukcja z metalowymi elementami, tym wyższa cena.

Podlewanie może być przyjemniejsze

- Wygodny pistolet to rozwiązanie idealne do niewielkiego ogródka lub dla tych, którzy relaksują się podlewając ulubione rośliny. Powinien znaleźć się na wyposażeniu każdego składziku ogrodnika-amatora. Poza tym przyda się także podczas np. mycia mebli ogrodowych czy samochodu – poleca Sylwester Kozakiewicz z Agito.pl.

Dla posiadaczy większych ogrodów lub dla tych, którzy niekoniecznie pasjonują się kilkugodzinnym podlewaniem ale muszą dbać o nawodnienie roślin, doskonałym rozwiązaniem będą zraszacze stacjonarne – ustawiamy je w wybranym punkcie ogrodu, odkręcamy wodę i patrzymy jak „samo się podlewa”. W ofercie dostępnych jest wiele modeli o różnych konstrukcjach:
zraszacze oscylacyjne, jak Cell-Fast Economic, który pozwala podlać obszar w kształcie prostokąta (do 200 m2), zraszacze wahadłowe, jak Ramp PLUS RT1363 z 15 dyszami, który można stosować do nawadniania zarówno trawników, jak i wysokich roślin, a dodatkowo dzięki regulowanej tubie z dyszami, można go ustawić w niewygodnym do podlewania miejscu, np. przy ogrodzeniu lub ścianie domu, zraszacze pulsacyjne, podlewające obszary w kształcie okręgu (cały lub tylko jego wycinek) – modele Yato naziemny pulsacyjny na kołach.
Ustawiony na ziemi zraszacz powinien mieć także możliwość regulacji rodzaju strumienia, aby dostosować wielkość kropli do podlewanych roślin (niektóre kwiaty bądź krzewy mają delikatne kwiatostany czy liście, dlatego należy je podlewać mgiełką) – taką funkcję posiadają zraszacze Cell-Fast sektorowy Multiclik TT 50445 oraz zraszacz naziemny Yato 8991 z 8 rodzajami strumienia.

Podlewanie może być przyjemniejsze

Trzecią kategorią są zraszacze umieszczane na stałe tuż nad powierzchnią gleby lub w niej, pośród podlewanej roślinności. Znajdziemy wśród nich zraszacze na metalowej lub plastikowej szpilce, wystające ponad glebę, które nawadniają zazwyczaj niewielki obszar, do 4 metrów średnicy. W ich przypadku nie ma potrzeby wyjmowania ich z ziemi po każdym podlewaniu – są ustawione w jednym miejscu i połączone
na stałe z wężem. Zraszacze takie jak Ramp na podstawie wbijanej R1320, są ciche i efektywne (zraszanie obszaru o średnicy 14 metrów), ale niestety nie sprawdzą się przy podlewaniu trawników – będą wyglądały niezbyt estetycznie, wystając z ziemi oraz będzie można je bardzo łatwo uszkodzić w trakcie koszenia trawy.
- W przypadku zraszaczy montowanych na stałe lepszym i bardziej estetycznym rozwiązaniem są zraszacze wynurzalne – umieszcza się je w podłożu, równo z linią ziemi – poleca Sylwester Kozakiewicz z Agito.pl.
Zraszacze wynurzalne wysuwają się ku górze pod wpływem ciśnienia wody dostarczanej przez podłączony do nich system wężyków, również wkopanych w glebę. Gdy zakręcimy wodę opadają, chowają się i są niewidoczne pośród trawy. Dzięki temu trawnik wygląda estetycznie, a my mamy pewność, że nie uszkodzimy systemu nawadniającego podczas koszenia.
- Zraszacze wynurzalne mogą podlewać okręgi o promieniu od około 3 do ponad 10 metrów. Jednak ważne jest ich odpowiednie rozmieszczenie – należy rozlokować je tak, aby obszar podlewania każdego z nich nachodził częściowo na obszar drugiego – mówi Sylwester Kozakiewicz z Agito.pl.

Ogrodnictwo to dla wielu z nas przyjemne hobby, dające odpoczynek i poczucie pożytecznego spędzania czasu. Tak jak w przypadku wielu pasji, także tu potrzebny jest odpowiedni sprzęt, aby efekty naszej pracy były jak najlepsze, a przyjemność jak największa.

Żródło: materialy prasowe

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)