Z widokiem na akwarium

Na planie przyszłe mieszkanie Marka i Joanny przypominało fortepian. Dla projektantów to wyzwanie, ale im spodobał się kształt: nareszcie solidny!
Fortepian jako metafora ich przyszłego mieszkania – to był świetny pomysł! Od razu wpisali w nią stabilność i solidność. W pogoni za nimi przemierzyli kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Po kilku latach spędzonych w Stanach i kilkunastu przeprowadzkach z jednego krańca na drugi kraniec wielkiego kontynentu (Joanna czasami żartuje z Marka, że właśnie dlatego został pilotem – żeby skrócić dystans), pięć lat temu przenieśli się do Warszawy. Żeby tu zamieszkać i zostać na dobre.

W apartamentowcu na skraju parku, na Dolnym Mokotowie, czekało na nich 270 mkw. z oknami wychodzącymi na taras i ogród, w kształcie nieregularnego serca. Od razu zdecydowali się je udomowić. Ich polskie zawody to przedsiębiorca pracujący w domu i malarka – pasje zdecydowanie stacjonarne. Warszawski dom miał zatem pełnić funkcje reprezentacyjne i pomieścić biuro.
– Biuro to inny kod przestrzeni niż mieszkanie prywatne – opowiada Tomasz Wężyk ze studia Projekt 2000, jeden z autorów adaptacji architektonicznej wnętrza. – Przede wszystkim musi sugerować rzetelność, powagę i zaufanie. To dom, z którego znika nieprzewidywalne i przypadek (Joanna, która nas słucha, marszczy brwi: – Ale ja po prostu lubię porządek. Marek też lepiej się czuje w takiej zdyscyplinowanej przestrzeni!).
Rzeczywiście, wnętrze, choć pozbawione tradycyjnych ścian, bardzo nowocześnie zaprojektowane i wyposażone, robi wrażenie monumentalnego i bardzo solidnego. – To dzięki wyciszeniu kolorów, które sugerowałaa – komentuje Grzegorz Grodzicki, współautor projektu. Stonowana gama kolorystyczna – brązy na posadzce, ścianach i w detalach oraz geometryczne plamy bieli, jak dywan w salonie, dają jednoznaczny komunikat: nie lubimy zmian. Cenimy stałość. Otwartość.

Nie mamy nic do ukrycia. Nawet gabinety w tym domu mają przezroczyste ściany. Jego prywatność została głęboko ukryta. Sypialnia, łazienka i garderoby gospodarzy to odrębny świat mieszkania. Inny niż pozostała przestrzeń, čkod dostępu”. Drewniane, pozbawione ozdób – jak w całym domu – drzwi prowadzą z sieni do części prywatnej. Podobnie wyodrębniono z całości mieszkania apartament w wersji mini – studio syna, z własną garderobą i łazienką. Studio, usytuowane niedaleko drzwi wejściowych, minimalizuje do zera nieprzewidziane kontakty domowników i ich gości, dając wszystkim maksymalną swobodę, bez ograniczeń czasu i pory dnia. Rozsadnikiem chaosu okazał się element mieszkania najmniej do tej roli predestynowany. System "inteligentnego domu" (EIB), sterujący oświetleniem we wszystkich pomieszczeniach i muzyką dochodzącą z prawie niewidzialnych głośników, nie od razu dał się oswoić. Pierwsze tygodnie koegzystencji z nowym sprzętem okazały się prawdziwą szkołą przetrwania dla domowników.
Największym wyzwaniem dla architektów było światło. "Fortepianowy" kształt sprawiał, że nie wszystkie jego partie były oświetlone równomiernie. Najmniej światła dziennego wpadało do części środkowej, gdzie zaplanowano salon. Na salon także miała się otwierać kuchnia, której wystrój zaprojektowano z tych samych materiałów co w pozostałej części mieszkania. Jak przekonać salon, żeby oddał trochę światła? Małym estetycznym przekupstwem. Najpierw pojawił się podwieszony sufit z owalną wnęką, w której ukryto dodatkowe lampy. Potem do salonu wpłynęły egzotyczne ryby. Okazało się, że podświetlone akwarium doskonale spełnia się w roli čwewnętrznego” okna. Wielka, przecinająca ścianę w holu, rozmigotana čszrama” akwarium (5 metrów długości!) to także znak, że mieszkańcy tego pełnego monumentalnego spokoju domu mają poczucie humoru.

Tekst Ewa Toniak
Stylizacja Dorota Karpińska
Zdjęcia Rafał Lipski

Gabinet Marka nie ma nic do ukrycia. Transparentne ściany i solidne biurko. Przejrzystość i rzetelność. To budzi zaufanie. Nasz dom to także nasze miejsce pracy – mówią szlachetne materiały i nowoczesne, proste formy. Nasza prywatność jest gdzie indziej. Głęboko schowana.



Salon, w głębi hol, gabinet Marka i kuchnia. Zero przypadkowości. Statecznie i bardzo serio. Egzotyczne ryby w akwarium (projekt i wykonanie Paweł Szewczak) wnoszą do salonu ruch i światło
wnętrza nowoczesny apartament

Kuchnia otwarta na salon. Bardziej "biurowa" niż kuchenna. Taktownie usuwa się z pola
widzenia, nie odwracając uwagi od salonu. Także tu brązy i biele przenikają się nawzajem

Jadalnia reprezentacyjna. Tu też obowiązuje "kod neutralności". Nowoczesna klasyka i harmonia. Nawet obraz porządkuje ornament w ciągi poziomych linii wnętrza nowoczesny apartament

W łazience ta sama co w całym wnętrzu zasada: spokój, szlachetne materiały i dodatki

Surowa i ascetyczna sypialnia, połączona z łazienką, która nie boi się drewna

Pokój syna. Mikroświat autonomii. Osobna garderoba, łazienka i sypialnia. Wejście bezkolizyjne ze światem dorosłych – tuż obok drzwi wejściowych do mieszkania wnętrza nowoczesny apartament

Widok z gabinetu Marka na hol. Masywna ściana ze schowkami (kod "ukrytej prywatności") z wesołą szramą akwarium – wewnętrznym oknem domu

Fragment salonu. Spokojna gradacja brązów, odcieni drewna i bieli
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/12 lat temu
Bardzo zimne , brakuje kwiatów a akwarium mało widoczne z salonu . Jedyne co w nim fajne to praktyczne w sprzątaniu i nic więcej .
/12 lat temu
Zimny, nieprzyjazny, surowy, szaro-bury, ponury - nie podoba mi się. Jak więzienne lochy. Jedyny ciekawy akcent to akwarium.
/12 lat temu
Piekny,sterylny i niestety zimny.