wnętrze, biel, ludzie mieszkają, aranżacja fot. Rafał Lipski

Wnętrze w bieli

Gdy patrzymy na niebo przez okno samolotu, ogarnia nas spokój. Totalna biel, cisza w umyśle i relaks dla oka. Podobnego nastroju w swoim domu zapragnął właściciel tego apartamentu. Aranżację powierzył architektkom z Interium Studio Dorocie Kuć i Karinie Snuszce.
/ 03.06.2011 12:30
wnętrze, biel, ludzie mieszkają, aranżacja fot. Rafał Lipski
Robert zna się na sztuce, gra na fortepianie, lubi zwierzęta. Weekendy spędza w swoim XIX-wiecznym dworze w Podsędkowicach. Tam jeździ konno, słucha Ireny Santor i gotuje w stylowej kuchni, w której piętrzą się miedziane rondle. Jest romantykiem. Lecz opisać go w ten sposób, to jakby sportretować tylko pół twarzy. W każdy poniedziałek na scenę wkracza bowiem Profesjonalista, czyli Robert – poważny biznesmen, który w pracy nie uznaje sentymentów. Dla tej części siebie stworzył współczesne, neutralne, sprzyjające odpoczynkowi wnętrze w modernistycznej kamienicy z lat 30. w Warszawie.

Kluczem kolorystycznym tego mieszkania jest biel. – Biel pasuje tutaj szczególnie. W połączeniu z naturalnym światłem, które wpada do wnętrza ze wszystkich stron, znakomicie wydobywa grę światłocienia – mówi Dorota Kuć, architektka z Interium Studio, która wraz z Kariną Snuszką projektowała to mieszkanie. – Niewielkie ingerencje w pierwotny układ ścian działowych nadały wnętrzu rozmach – dodaje Karina. – Słupy pozostały widoczne. Zrezygnowałyśmy z podwieszanego sufitu, który mógłby ukryć podciągi. Poprzedni układ pomieszczeń jest więc doskonale czytelny – kontynuuje Karina. – Uniknęłyśmy za to podziałów na posadzkach, co unifikuje przestrzeń – wtrąca Dorota. – Poza łazienką wyłożoną szarym gresem podłoga w całym mieszkaniu jest biała. 

Nieopodal ulicy Koszykowej mamy założenie urbanistyczne zorganizowane wokół dwóch owalnych placów: Zbawiciela i Unii Lubelskiej, z osią w postaci ulicy Marszałkowskiej. Osiowość i symetrię projektantki dostrzegły też w architekturze budynku, w którym znajduje się apartament. – Zdecydowałyśmy się przenieść do mieszkania motyw owalnej klatki schodowej – Dorota wspomina jedno z rozwiązań. – Ściana w formie łuku znajdowała się tu fragmentarycznie, pociągnęłyśmy ją dalej. Osiowość podkreśla centralne położenie lampy w holu. Po obu stronach wąskiego korytarza są lustra. A w łukowatych ścianach mieszczą się symetryczne wnęki.

Architektki wprowadziły podział na strefę dzienną, dostępną dla wszystkich, i prywatną z sypialnią, łazienką, garderobą oraz pralnią. Linię podziału wyznacza ściana z muralem. – Zaprosiłyśmy do współpracy grafika Tymka Jezierskiego. Jego dzieło, chociaż wygląda jak mural, jest tapetą. Poszukując tematu, z początku myśleliśmy o tym, żeby podkreślić modernistyczny charakter kamienicy. Miała to być odbudowa Warszawy w latach 40. Ale stanęło na... ruinach. Żartujemy, że to odniesienie do dworu na wsi, tyle że w formie zdekonstruowanej. Z tym specyficznym nastrojem łączy się forma lampy w holu i nietypowo załamana ściana z ironicznym napisem "Tiffany & Co" w łazience dla gości.

Kuchnia w tym mieszkaniu to po prostu "rozszerzenie" salonu. A w niej meble zrobione na miarę przez włoską firmę Varenna Poliform, którą w Polsce reprezentuje showroom Mood. – Jest to bardzo ciekawy system szaf wysokich z przesuwnymi drzwiami. W ten sposób osiągnęłyśmy założony cel, którym było odejście od epatowania urządzeniami kuchennymi. Nie wiadomo, co za tymi drzwiami się znajduje: mogłaby tam być garderoba albo biblioteka – wyjaśnia Dorota.

Zaskoczenie wywołuje grafitowa łazienka – na jej ścianach zawieszono symetrycznie olejne portrety. Znalazły się tutaj, jak twierdzą projektantki, "trochę dla żartu". – Gdyby pomalować ten duży, bo liczący prawie 20 metrów kwadratowych salon kąpielowy na biało, stopiłby się z resztą mieszkania – zwraca uwagę Karina. – Starałyśmy się, by efekt był nowoczesny, ale nawiązywał do historii wnętrza – dopowiada Dorota. – Mamy tutaj fazowane lustro i wannę o klasycznej, eleganckiej linii. A jako oświetlenie służą, dla kontrastu, jarzeniówki w plastikowych ramkach.

Sypialnia to dobry przykład naszej metody: poszukiwania równowagi między harmonią a chaosem – zauważa architektka. Wszystkie elementy zostały ułożone symetrycznie, ale lampy po obu stronach łóżka są różne. W całym mieszkaniu świadomie podkreśliłyśmy osiowość. A potem, z czystej przekory, rozbiłyśmy ją tu i ówdzie. – Gdy z białego pokoju nagle wchodzi się do mrocznej łazienki albo do toalety wprost na turkusową ścianę, wrażenie jest piorunujące – uśmiecha się Karina. – Zamierzony kontrast przełamuje spójność kolorystyczną całości, a równocześnie podkreśla nieskazitelną biel reszty pomieszczeń.

Stylizacja: Dorota Kuć i Karina Snuszka, zdjęcia: Rafał Lipski
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)