Włoch w Warszawie

Orientalne klimaty i kolonialna nostalgia. Tak mieszka ktoś, kto ciągle jest w podróży. Stefano spędził w Warszawie trzy lata, teraz wraca do Włoch.
/ 08.12.2006 14:14
Stefano to taki nomada-sybaryta. Nomada generacji slow. Jego życie dzieli się na etapy: Bombaj, Warszawa, Mediolan. Stefano ceni wygodę. W każdym związanym z pracą miejscu urządza się na nowo. W każdym nie rozstaje się z ulubionymi meblami. Komódka po prababci to weteranka podróży. Wyjechała z nim z domu, z Mediolanu. Podobnie babciny stolik czy witryna ze składu ojca (rodzina Stefano od pokoleń handlowała zegarami), w której stoją jeszcze czekające na przeprowadzkę książki.

– To takie stałe punkty na mojej prywatnej mapie domów, w których mieszkałem. Przedmioty wybrane przez moich najbliższych. Dlatego się z nimi nie rozstaję.
Czy trudno zagospodarować Orient w socu? – pytam Stefano. Jak się ma do modernistycznych proporcji miękka linia rzeźb, ciepło azjatyckich kurdybanów i dźwięk buddyjskiego dzwonka? – Chyba nieźle – mówi. Reprezentacyjne wnętrze śródmiejskiej kamienicy z połowy lat 50. XX wieku, z wysokimi, prawie trzymetrowymi pomieszczenimi, stało się tłem dla gromadzonej od dziesięciu lat kolekcji. – Nie jestem zbyt systematyczny, kupuję przedmioty i meble raczej pod wpływem impulsu, dlatego że mi się podobają, a nie ze względu na ich wiek czy cenę. Potrafię zresztą cieszyć się nawet dobrą kopią – opowiada gospodarz, wskazując na wyplatany fotel pod oknem w jadalni.
W mieszkaniu Stefano unosi się trochę kolonialna aura. Kolonialna nostalgia. W każdym z pokoi czai się orientalny element: w sypialni wielkie łoże z rattanowym zagłówkiem i czterema rzeźbionymi narożnymi kolumnami, w jadalni – imponująca, pokryta koronkami rzeźbionych motywów szafa, której praprababka musiała do Indii dotrzeć parowcem z Europy.

Lodówka z lat 30. XX wieku, w drewnia-nej obudowie, teraz sprawdza się w roli barku. Żeliwna ławka ogrodowa w holu również przyjechała z Bombaju. Kolonialny antyk, Orient trochę europeizowany. Meble kolonialne odgrywają w tym wnętrzu jeszcze jedną istotną rolę. – Gdziekolwiek jestem – mówi Stefano – staram się wnieść do wnętrza atmosferę sjesty, relaksu. Po prostu dobrze się z tym czuję. Stąd paradoksalnie – Orient w centrum Warszawy. Hinduskie tarasowe meble, których jest u mnie dużo, wnoszą właśnie klimat wakacji.
Orient z drugiej ręki czuje się w warszawskim mieszkaniu Stefano bardzo na miejscu. Poprzetykany rodzinnymi meblami z początków XX wieku ma status domownika. Pełni przede wszystkim funkcję użytkową, dekoracyjną pozostawiając detalom. Na stołach, komodach, stolikach odpoczywają po długiej podróży fragmenty kamiennych rzeźb, klocki batikowe i mosiężne, kute lichtarze.
Współczesność schowała się w kuchni i łazience. W salonie przysiadła na białych kanapach, nie narzucających swojej obecności i nie konkurujących z wiszącymi nad nimi batikowymi tkaninami. Tylko czarno-białe współczesne fotografie, oprawione w metalowe ramy, przez oddzielające salon od jadalni wielkie, skrzydłowe drzwi trochę sztywno zerkają na otuloną koronkami żłobień szafę.
Zazdrosne, upominają się o respekt dla moderny.

Tekst i stylizacja Ewa Toniak
Zdjęcia Cezary Hładki




Kolonialne meble na białym tle ścian i miękkich sof. Kuszą wygodą. Zachęcają do marzeń o podróży. Na stole, na pierwszym planie – batikowe stemple. Służą jako podstawki pod naczynia. W głębi, w jadalni, rzeźbiona szafa z Bombaju, pomalowana na niebieskozielono. Szwwlachetną patynę bieli zawdzięcza pomysłowi Stefano


Nad sofą ascetyczny fryz współczesnych fotografii. Akcent adekwatny do charakteru mieszkania. Stół z drewnianych, zabejcowanych palet przemysłowych. Pod nim chowa się materac. Stół często staje się ekscentrycznym łożem dla gości


Gabinet. Jak w mieszczańskiej kamienicy – mieszkanie pełne jest wąskich korytarzy i zakamarków


Stół w jadalni i szafa. Narcystycznie upominająca się o zachwyt jest tu podręcznym bufetem: na naczynia, serwety i obrusy. Prawdziwy sezam niezbędnych stołowych rekwizytów


Hol. Żelazna hinduska ławka jest siedziskiem pod kolekcją plakatów reklamowych z lat 50. XXw., ale także dekoracyjną formą


Miejsce wypoczynku i lektury.Fotel z wysuwaną podpórką na nogi – schowaną pod podłokietnikiem


Gabinet. Meble po przejściach i pomysłach. Kratownica z targu staroci w Bombaju jest blatem stołu. Ażurowe żelazne krzesełka z zapomnianego tarasu w nowej roli


W sieni po lewej stronie witryna ze składu dziadka – dziś biblioteczka


Babciny kredens wędruje wszędzie tam, gdzie Stefano. Teraz mieści się na nim kolekcja drobnych rzeźb
hinduskich. Nad sofą oprawione w ramy fragmenty plecionych hinduskich toreb. Wyglądają jak dzieła sztuki współczesnej


Kuchnia. Solidna i A albo… orientalna. Ciemne drewno to motyw wspólny dla całego mieszkania


Gabinet. Tkanina z aplikacjami przyjechała z Turcji


W sypialni wzrok skupia się na monumentalnym łożu z drewna tekowego
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (5)
/24.05.2010 18:20
Widac, że był pomysł. Bardzo mi się podoba. Z przyjemnością bym zamieszkała. Fantastycznie.
/15.12.2006 07:35
Bardzo eleganckie polaczenie klasyki europejskiej i orientu. Chcialabym poznac wlasciciela z taka umiejetnoscia laczenia detali. Milo oglada sie takie mieszkanie i z pewnoscia wykorzystam cos w meblowaniu mojego drewnianego domostwa.
/13.12.2006 10:35
no może tylko te gromnice psuja caly klimat.....
POKAŻ KOMENTARZE (2)