Właściciel poszukiwany

To w Polsce zupełna nowość: przedmiotem transakcji jest dom, do którego wystarczy wnieść rzeczy osobiste i... mieszkać.
/ 13.06.2007 13:46
W tym przypadku wszystko potoczyło się inaczej niż zwykle: projektanci wnętrza, Wiesław Olko i Aleksandra Laska, nie mogli rozpocząć swojej pracy od rozmowy z właścicielem domu. Bo właściciela po prostu nie było. Znalazł się dopiero wtedy, kiedy wnętrze było już gotowe.

Zadaniem dwójki projektantów było zaaranżowanie domu w bardzo wysokim standardzie. Na zlecenie dewelopera warszawskiego Osiedla "Marina" kompletnie wyposażyli 200-metrową połówkę domu bliźniaczego, od piwnic po dach. Jest to szczególny (rzadki w Polsce, ale powszechny w USA) rodzaj oferty: przedmiotem transakcji jest dom, do którego wystarczy wnieść rzeczy osobiste i... mieszkać.

O funkcje pomieszczeń, rozkład, szafy, zabudowy kuchenne i łazienkowe, wystrój, meble, lampy, zasłony, obrazy, a nawet zieleń wokół domu zadbała para projektantów. Nabywca kupuje nie tylko mury, ale też komfort, przemyślane rozwiązania funkcjonalne, a poniekąd także wyrafinowany gust, wyczucie formy, status, wysoki estetyczny standard, czyli wszystko to, czego oczekujemy od dobrego architekta wnętrz.
Jakie są najbardziej pożądane znamiona luksusu?



Przestrzeń
Tej jest pod dostatkiem dla trojga domowników (tyle liczy domyślna rodzina potencjalnego nabywcy). Dalej: ŚWIATŁO. Dom oświetlony jest rzęsiście, mnóstwo punktów ze światłem bocznym, ukryte reflektorki i świetlne listwy, płyciny i "oczka" w ścianach, oświetlone wnętrza szaf, wreszcie efektowne lampy i żyrandole. Kolejny atrybut luksusu to


Perfekcyjna jakość metalu
Wiesław Olko znany jest jako bezlitosny fanatyk jakości. Jego ekipy wykonawcze to specjaliści o bardzo wysokich kwalifikacjach, w niczym nie przypominają skacowanego majstra w beretce. Stąd stolarka najwyższej próby, bezszelestnie przesuwane panele szaf, nieskazitelne gładzie ścian, geometryczna precyzja wszystkich płaszczyzn.


Uroda i klasa wystroju
To zadanie dla Aleksandry Laski, dekoratorki wnętrz o bardzo wyrafinowanym guście. Dobrane przez nią meble i detale pochodzą z firm o dużej renomie, a przy tym mają w sobie artystyczny szyk, pewną przekorną klasę, która przełamuje stereotyp solidnego mebla dla mieszczan. Powściągliwa gama kolorystyczna, nowe technologie, ikoniczne meble znanych projektantów: subtelny miks pieniędzy i prestiżu. W miejsce nowobogackiej pstrokacizny i nadmiaru – szykowna elegancja, która unika ostentacji.
Od czego zaczęli projektanci? Wiesław Olko od nowa określił funkcje pomieszczeń i wytyczył ciągi komunikacyjne. Na poziomie minus 1, w przyziemiu, zaprojektował salę projekcyjną, pralnię, pomieszczenia gospodarcze. Myli się ten, kto sądzi, że "podrzędny" status tych wnętrz oznacza niższy standard. Każdy szczegół został tu dopieszczony z wielką starannością.
Na parterze – salon z kuchnią i gabinet, na piętrze – sypialnie z łazienkami. Ogromne garderoby i wbudowane szafy w całym domu są tak pojemne, że komody, bieliźniarki, kredensy i serwantki stają się zbędne. Dobrze zaprojektowane cargo – pojemne szafy kuchenne z wysuwanymi szufladami. Drzwi wszystkich szaf otwierają się za naciśnięciem tafli. Nie ma uchwytów, które byłyby kłopotliwe w przestrzeni, gdzie stale będą mijać się domownicy. Wszystkie powierzchnie wykonane są ze szlachetnych materiałów: podłogi z naturalnego dębu, okładziny szaf lustrzane bądź z egzotycznych gatunków drewna. Inne, pokryte płatkami aluminium, mają metaliczny, srebrny półmat. W łazienkach i kuchni użyto marmuru w różnych odcieniach szarości. Główna łazienka wykończona jest ekstrawaganckim, hebanowym drewnem macasar. Cały dom obwiedziony został prostopadłościenną opaską pod sufitem, w której zainstalowano miękkie oświetlenie. Ta opaska kryje zarazem karnisze zasłon (udana sztuczka projektanta). Ściany wykończono wysokim cokołem z delikatnym profilowaniem. Dom nafaszerowany jest elektroniką: w ścianach zainstalowano kontrolki systemów alarmowych oraz panele komputera regulującego natężenie świateł i temperaturę pomieszczeń. Podwójnej grubości rolety i zasłony zasuwa się pilotem. Sprzęt muzyczny i kino domowe ukryte są w specjalnie zaprojektowanych meblach (żadnych kabli wlokących się po podłodze). Ekran kinowy w salce projekcyjnej opuszczany jest ze szczeliny pod sufitem. Dwie kolumny głośnikowe to rozpoznawalna sygnatura Wiesława Olka. Pierwszym zawodem projektanta była scenografia, toteż "teatralne", rzeźbiarskie formy we wnętrzach są jego autorskim autografem.
Jakiego zatem nabywcę zadowolą te wnętrza? Majętnego. Kupowanie domu wraz z wnętrzarską usługą ma swoją (niebagatelną) cenę. Domyślny właściciel jest zarazem człowiekiem nowoczesnym, który umie docenić logikę wnętrza. Do zamkniętego projektu niewiele można dołożyć, wszystkie ważne decyzje zostały podjęte. Jest zatem elastyczny, gotów przyjąć za własne cudze sugestie. I wygodny – któż chciałby użerać się z ekipami wykonawczymi, kiedy kto inny zrobi to za nas lepiej? Dom został kupiony. Inwestor fantom zyskał twarz, nazwisko, ma swoje domowe nawyki. A Wiesław Olko i Aleksandra Laska pracują nad kolejnym wnętrzem dla niewidzialnych domowników.



Sala projekcyjna
Najniższy poziom domu, ale bynajmniej nie "piwniczna izba". Pojemna szafa z lustrzanymi drzwiami powiększa wnętrze optycznie. "Łapki" fimy Gervasoni, stolik"Pizzo" firmy Jan Kutz; Casa Mia.


Sypialnia
Łóżko jak puszyste lotnisko. Beże, szarości. Łóżko "Bardot" firmy Meridiani, narzuta (srebrne futro) "Romanov", lampa z kryształu Murano "Barovier & Toso"; Casa Mia.


Sypialnia
Widok na główną łazienkę ukrytą za przesuwnymi drzwiami. Ściana zakomponowana jak wejście do skarbca: po bokach srebrne prostopadłościany z ukrytym wewnątrz oświetleniem. Na ich tle krzesła "La Marie" Philippe’a Starcka. Ręcznik, Polski Len.

Sala projekcyjna
Srebrne, matowe obeliski kryją kolumny głośnikowe. Takie unikatowe, "teatralne" elementy są domeną Wiesława Olka, który jest też scenografem. Szezlong "JNL" firmy Koriandre, Casa Mia.


Gabinet Skórzane biurko z fotelikiem "ubranym w bermudy". Jeśli zdjęcia, to tylko czarno-białe. Zdublowane rolety dozują natężenie dziennego światła. Kaloryfery ukryte za delikatnym, żebrowanym panelem. Krzesło i biurko "Ernest" firmy Promemoria, lampa cynowana - "Palladio" firmy Lambert, ramki firmy Flamand; Casa Mia.


Kuchnia "Przepiórkami karmieni" – tak w ubiegłym wieku nazywano młodzież z wielkopańskich domów. Tutaj przepiórki posłużyły za element martwej natury. Szlachetny kamień na ścianach,
ciepłe odcienie drewna. Butelki, Ikea.


Jadalnia i kuchnia Kryształowy żyrandol kontrastuje z geometryczną ascezą wnętrza. Tego efektu nie należy nadużywać: ekstrawagancja jest solistką. Kuchnia oświetlona perfekcyjnie.



Tekst: Joanna Olech
Stylizacja: Aleksandra Laska
Zdjęcia: Hanna Długosz
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (11)
/20.10.2007 17:38
okropienstwo
/12.09.2007 16:53
strasznie zimno, jak na nasz klimat! Myślę, że w gorącym klimacie takie wnętrze się doskonale sprawdza!
/14.06.2007 14:00
wnętrze dość poprawne; funkcja, forma, kolor-bez zarzutu. rażącym elementem są jednak nieszczęsne obudowy głośników -wyglądają jak postumenty nagrobne..
POKAŻ KOMENTARZE (8)