Układ idealny

Wnętrza w pięknej architekturze starej kamienicy są jak oaza w gorącym klimacie Malty. Służy im chłód kolorów, geometryczny porządek, prostota form.
/ 03.11.2006 09:37
uklad1.jpgMiasto Sliema na Malcie. Wąska, stroma uliczka kończy się na nadmorskiej, ruchliwej promenadzie. Turyści obojętnie przechodzą obok. Nikomu nie chce się wdrapywać po schodkach prowadzących do innego świata, który nie ma nic wspólnego ze zdjęciami w folderach. Tutaj życie płynie leniwie. Sklepik za rogiem oferuje lokalne białe wino, pasztet z zająca i arbuzy większe niż gdziekolwiek indziej.
Taką właśnie maltańską uliczkę zapamiętała z dzieciństwa Margaret, producentka telewizyjna. Po studiach w Nowym Jorku wróciła w rodzinne strony. I chociaż stać ją było na apartament w nowoczesnym budynku pełnym udogodnień i przyjemnego chłodu marmurowych podłóg, wiedziała, że nigdy nie poczuje się tam jak w domu. Znalazła mieszkanie przy uliczce, którą zapamiętała z dzieciństwa.
Tutaj wszyscy się znają. Choćby z widzenia. Margaret poznała Marka Pace dawno temu, pamiętała go z czasów, gdy wspólnie z jej pierwszym chłopakiem jeździli nurkować na drugą stronę wyspy. Po sfinalizowaniu transakcji z pośrednikiem nieruchomości z sandałków od Prady otrzepała kurz wyniesiony z nowo kupionego mieszkania i poszła uczcić zakup. Z przyjaciółkami, przy kieliszku wina, na tarasie modnego w Sliemie baru. Tam spotkała Marka. Pogawędzili, wspominając dawne czasy. Gdy okazało się, że Mark Pace jest projektantem wnętrz, Margaret uznała to za znak. To jego uczyniła odpowiedzialnym za urządzenie swojego nowego mieszkania.
A lokum było w opłakanym stanie. Na ścianach obszarpane tapety i resztki olejnych lamperii. Rozkład pokoi przypominał labirynt. Jedna żarówka o minimalnej mocy smętnie zwisała z sufitu, z którego płatami odpadała farba. Margaret i Mark usiedli na kanapie ze skaju, która pozostała po poprzednich właścicielach.
– I co? – Margaret z nadzieją popatrzyła na swojego towarzysza. – Jak to co? Zabieramy się do pracy – z ujmującym uśmiechem odparł Mark.
Remont rozpoczął się od wyburzenia wszystkiego, co znajdowało się na 65 metrach kwadratowych powierzchni. Runęły ściany, zerwano tynki, podłogi, wypruto instalacje elektryczne i kanalizację pamiętająca czasy I wojny światowej. Kiedy nic już nie pozostało, Mark naszkicował nowy układ mieszkania. Dwie sypialnie, salon połączony z kuchnią oraz niewielka łazienka całkowicie zaspokajały potrzeby Margaret, która w domu bywa rzadko, spędzając wiele czasu w podróżach służbowych.
Kolory wnętrz wybierali wspólnie. Z zimnej palety barw, aby ostudzić żar śródziemnomorskiego klimatu. Szarość to wspomnienie lat, które Margaret spędziła w Nowym Jorku – w ten sposób chciała przenieść część tamtego życia na Maltę.
Strefa dzienna to salon połączony z aneksem kuchennym. Zaprojektowane w taki sposób, by przenikały się wzajemnie. Dlatego zrezygnowano z podziałów podłogi. Umowne granice pomieszczeń wyznaczają jedynie geometryczne rzeźbienia sufitu i ścian. To nie tylko zabawa formą, ale również kolorem i fakturą. Białe i szare płaszczyzny stały się doskonałym tłem dla mebli i wysmakowanych dodatków.
Najwięcej gorących dyskusji między właścicielką a projektantem odbyło się przy okazji urządzania... przedpokoju. Według projektanta, ten fragment mieszkania jest jego wizytówką, stanowi newralgiczny punkt, któremu należy poświęcić specjalną uwagę. Margaret oczywiście proponowała praktyczne rozwiązania. Jasne wnętrze, szafki na buty i „takie tam”, o których Mark woli nawet nie wspominać. Dyskusje skończyły się, kiedy właścicielka zobaczyła wizualizacje tego fragmentu mieszkania. Mark zaproponował, aby wnękę przy drzwiach wejściowych zagospodarować jako miejsce do pracy. Nieziemskie oświetlenie z jednym silnym światłem punktowym, podświetlony panel na ścianie i designerskie przejrzyste krzesło „Meridiana” – to widok, który zapiera dech w piersiach każdemu z gości.

Wspomniana szarość pojawia się w niemal każdej części mieszkania, także w łazience, na ścianach albo podłodze. Jedynie w sypialni Margaret przekonała Marka do ciepłego beżu połączonego z ciemnym drewnem drzwi od szafy i ogromnym łóżkiem, które powstało na potrzeby pokoju o asymetrycznym kształcie.
Mark jest zwolennikiem projektowania kompleksowego. Proponuje dodatki, bo uważa, że często decydują o charakterze wnętrza, wybiera lampy, których jest prawdziwym fanem, ale też każdy ze swoich projektów uzupełnia propozycjami mebli. Dlatego wiele mebli w tym mieszkaniu jest jego autorstwa, a wykonane zostały przez lokalnych rzemieślników. Największa duma Marka to półokrągła ława z afrykańskiego orzechowca. Powstała specjalnie po to, by dać odpowiednią oprawę dla stołu – zaprojektowanego w 1955 roku przez Eero Saarinena. Stół kupiony przez Margaret jest oryginalny i stanowi jej, jak żartuje, wiano, bo kosztował... Tu właścicielka robi tylko wymowny gest ręką!

Tekst i stylizacja Magda Kazimierczuk
Zdjęcia Michał Skorupski



Salon połączony z aneksem kuchennym. Białe i szare płaszczyzny ścian, podłogi i sufitu tworzą geometryczne rzeźby. Na pierwszym planie stół-barek zamykający przestrzeń kuchenną od strony wejścia z holu

Niezwykły obiekt w głębi salonu to półokrągłe siedzisko ze ścianką, wykonane z jednego kawałka afrykańskiego drewna orzechowca. Piękna oprawa dla klasyka designu – okrągłego stołu z 1955 roku zaprojektowanego przez Eero Saarinena dla firmy Knoll

Barw jest niewiele, ale konsekwentnie dobrane. Biel, szarość, kolor drewna. Dzięki temu pokój wydaje się większy niż w rzeczywistości. Spokojną tonację delikatnie ożywia czerwień szafki. Długie poziome lustro nad blatem w kuchni rozjaśnia wnętrze – odbija południowe światło z okien naprzeciwko

Zabawa formą i przedmiotem. Taki sam kształt powtarzają lampa, kaktus, stół i jego podstawa

Kącik do pracy tuż przy wejściu to wizytówka mieszkania. Proste biurko, chłodne kolory i chłodne kafle na ścianie. Smaku dodaje krzesło „Meridiana”, projekt Christophe’a Pilleta dla firmy Driade

Sypialnia w odcieniach beżu. Kolory, które pojawiają się na fasadach domów za oknem, zaproszono do mieszkania. Wnętrze ma oryginalny asymetryczny kształt. Wymagało specjalnie zaprojektowanego łóżka połączonego z szafką nocną

Łazienka. Prosta elegancja. Te same kolory co w całym mieszkaniu, tylko nieco zmienione proporcje. Więcej bieli. Harmonizuje z szarością ściany i drewnem na podłodze

Podłoga w całym mieszkaniu wyłożona została kaflami gresu. To tradycja na Malcie, gdzie drewno na podłodze widzi się rzadko. A to dlatego, że kafle dają chłód i łatwo utrzymać je w czystości

Tekowe drewno szafki idealnie uzupełnia proste linie ceramiki z serii Traccia firmy GSI
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)