Siedlisko

Malownicze otoczenie, rustykalny wystrój wnętrz, w restauracji rybne smakołyki.
Hotel usytuowany jest na pagórkowatym cyplu nad jeziorem Łaśmiady, nieopodal Starych Juch, jednej z najstarszych osad na Mazurach założonej w 1450 roku. Siedlisko to wymarzone miejsce wypoczynku – w pięknej okolicy, w sąsiedztwie atrakcji turystycznych.
W samych Juchach i pobliskich miejscowościach znajduje się wiele interesujących zabytków: XVI-wieczny kościół, szkoła parafialna z XVIII stulecia, o sto lat starsze zespół dworski i mazurska chata. Niedaleko stąd do Świętej Lipki, klasztoru kamedułów w Wigrach, wiaduktów w Stańczykach i Wilczego Szańca. Budynki siedliska, choć wzniesione współcześnie, nawiązują do tradycji budowlanej tego regionu. W wystroju wnętrz użyto oryginalnych elementów. Do wykonania belkowań na sufitach wykorzystano drewno z rozbiórek starych karczm i chałup. Stylizowane meble, wzorowane na typowych sprzętach z wiejskich domostw, zrobiono na zamówienie, według indywidualnych projektów. Podobnie kute żyrandole, lampy i kinkiety. Każdy z 36 apartamentów (86 miejsc noclegowych) ma własny, niepowtarzalny charakter. Wśród dekoracyjnych motywów dominują kwiatowe i marynistyczne.
Podobnie zaaranżowane są stylowa jadalnia oraz salon z rozłożystymi kanapami i kominkiem. Tutejsza restauracja szczyci się świetnie przyrządzonymi rybami, zwłaszcza sandaczem w ziołach i solą w białym sosie. Miłośnikom tradycyjnych potraw serwowane są pierogi i wędliny domowej roboty, chleb własnego wypieku. Dobrze zaopatrzona piwniczka słynie z wybornych win. Sielsko tu i domowo, a przy tym światowo i nowocześnie. Wieczór można spędzić w klubie jazzowym lub przy grze w bilard. Poranek w klubie fitness, na masażu albo u kosmetyczki. Jest jeszcze kryty basen, sauna, korty tenisowe, boisko do piłki plażowej, które zimą zmienia się w lodowisko, przystań wodna ze sprzętem do pływania – można wypoczywać aktywnie. Wszyscy goście – zapracowani i wypoczywający – mają zagwarantowaną jeszcze jedną, wyjątkową atrakcję: spacer polnymi drogami wśród morenowych pagórków.

Tekst Iwona Ławecka-Marczewska



SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)