Nad dachami Warszawy

Kamienica z początku XX wieku. Z okien widok na schodki dachów, rzadki dziś i niezwykły.
 
To była miłość od pierwszego wejrzenia – przyznają właściciele. – Gdy tylko zobaczyliśmy ten widok przez okna z zalanego słońcem salonu – byłam pewna, że tu zostaniemy. Mieszkanie w kamienicy z 1910 roku, zaprojektowanej przez znanego architekta Napoleona Czerwińskiego, przez lata zajęte przez lokatorów z kwaterunku, było prawie w ruinie. Mimo to zdecydowaliśmy się od razu. Remont trwał cały rok.
Autor projektu wnętrz bardzo troskliwie odsłaniał kolejne warstwy przeszłości. Najpierw, jak doświadczony archeolog, spod meandrów korytarzyków i tymczasowych ścian musiał wydobyć układ amfiladowy. Później podzielić dawne reprezentacyjne wnętrze na funkcje, zgodnie z naszymi potrzebami – mówi pani domu.
Zależało nam, aby mieszkanie miało wyraźnie wyodrębnione części: prywatną z łazienkami, i tę dostępną dla gości. Aby sypialnia z balkonem, łazienką i garderobą była oddalona od pozostałej części mieszkania. Potrzebowaliśmy dwóch niezależnych pokoi do pracy. Pomyśleliśmy również o pokoju gościnnym z oddzielną łazienką. To zupełnie zmieniło dawny układ pomieszczeń. Na przykład w miejscu dzisiejszej kuchni kiedyś znajdowała się olbrzymia jadalnia. W holu natomiast była jedna łazienka, którą zamieniliśmy na korytarzyk prowadzący w głąb mieszkania. Natomiast z części dawnej łazienki powstała garderoba. Salon i jadalnia to odrębne, ale komunikujące się ze sobą przestrzenie. Jak w całym mieszkaniu – i tu autentyczne meble z epoki i ich współczesne stylizacje zgodnie koegzystują we wnętrzu pełnym słonecznego światła i tkliwości dla tego, co było dawniej.

Przedwojenni mieszkańcy mogliby się tutaj zgubić. Wnętrze rzeczywiście robi wrażenie. Przeszłość nie narzuca się i nie onieśmiela. Wydobyta spod starych tynków lub z czułością zrekonstruowana, czuje się sobą.

Tekst Ewa Toniak
Stylizacja Anna Tyślerowicz
Zdjęcia Rafał Lipski



Salon. Stolarkę wysokich okien zrekonstruowano, a białe, neutralne rolety to celowy zabieg. Podkreślają dekoracyjność samych okien i niezwykłego widoku za nimi – dachów sąsiednich kamienic. Podłoga tradycyjna, z dębu, ale z ciemnymi kwadracikami egzotycznego drewna wenge



Widok z salonu na jadalnię
. Tylko nowoczesne wygodne kanapy oraz albumy pozwalają zorientować się, że to współczesne wnętrze



W mieszkaniu nie brakuje oryginalnych mebli. To pamiątki po przodkach, prezenty od przyjaciół...



Typowy przykład architektury początków XX w.: układ amfiladowy pomieszczeń i imponująca wysokość 4 metrów



Korytarz. Wysokie efektowne drzwi prowadzą do części prywatnej mieszkania. Wszędzie ta sama zasada kompozycji: jasne wnętrze, dużo światła i sylwetki ciemnych mebli



W jadalni niezwykła dbałość o szczegóły. Żyrandol, zastawa stołowa – wszystko w historycznej konwencji. Czy nie
tak mogli mieszkać przedwojenni właściciele?



Kuchnia. Designerska lampa i kuchenna wyspa – to sygnały współczesności. Nad kuchnią puszy się stylizowany na historyczny okap z relingiem. Wiklinowe foteliki to trochę przekorny w starej kamienicy, lekko rustykalny akcent

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)