Gra w czerwone

Kropla czerwieni z japońskiej flagi i szarość kamiennego ogródka zen. Według właścicieli Daleki Wschód to klimat i aura.
 
Mieszkanie w nowoczesnym bloku, który dyskretnie wprowadził się między kryte dachówką dwuspadowe dachy osiedla z lat 30. na warszawskich Bielanach, miało być oazą spokoju. Zaprojektowane zostało jako miejsce, które nie rozprasza i nie zagaduje dorosłych mieszkańców, na co dzień pracowników agencji reklamowych. Dalekowschodnia asceza i powściągliwość sprzętów doskonale sprawdzają się też jako czynnik tonujący energię rozpierającą trójkę dzieci i dwa koty.

Kasia i Witek od początku planowali jasne, oddzielone najwyżej przesuwanymi półprzezroczystymi drzwiami przestrzenie, białe ściany i kilka czerwonych detali, i tak też zaprojektował je architekt, Mateusz Trojanowski. W salonie, który oddziela od kuchni ściana-filar (początkowo w planie były tu rozsuwane drzwi), miały stanąć tylko biała kanapa i czerwona komódka z Ikea. Sfera pracy to blat pod komputer i półki na książki ukryte we wnękach zasłanianych roletami. Zamiast obrazów wiszących nad kanapą, właściciele, miłośnicy współczesnego teatru i tańca, planowali płaskie ekrany z odtwarzanymi na nich ulubionymi spektaklami. – Nasze bałaganiarskie natury – wspomina Kasia – domagały się przestrzeni precyzyjnie rozplanowanej, z jednoznacznie wyodrębnionymi miejscami do pracy, przygotowywania posiłków, spania. Żadnych pamiątek z podróży czy bibelotów. Codzienność zweryfikowała te plany: zamiast pamiątek z wakacji – kolorowa mozaika zabawek na podłodze. Ale białe ściany, ze śladami rysunkowych wprawek dzieci, nadal są tłem dla kłębiącego się między nimi życia. I nadal dominuje czerwony.
Pojawił się jeszcze w trakcie przebudowy, wraz z ręcznie malowanymi kafelkami Katarzyny Modrzejewskiej, młodej warszawskiej ceramiczki. Kafelki były dwa – dziś ten motyw powtarzają niewielkie woskowe obrazy Anny Rodziewicz, które chwilowo zagościły w salonie, tworząc na ścianach barwne punkty. Czerwień to kolorystyczna dominanta mieszkania. Przyciąga wzrok i porządkuje. Zadomowiła się w detalach i w kuchni. – Czerwone kafelki miały być zatopione w betonowej ścianie – wspomina właścicielka – i do nich planowaliśmy czerwony kuchenny blat. Dziś mamy czerwony blat i betonową ścianę. To fantastyczny kontrast. Ostrość czerwieni wyhamowana szarością i chłodem technicznego materiału. W tym duecie nie ma miejsca na trzeci kolor. Dlatego kuchenne szafki są neutralnie bladoszare. Kafelki na razie powędrowały do jednej z szafek. W tym mieszkaniu nie ma dla nich konkurencji. W łazience i w toalecie na posadzce też zrobili betonową wylewkę. – Odpowiada nam chłód materiału i techniczne z nim skojarzenia. Tu chyba najbardziej konsekwentnie udało nam się zrealizować marzenie o ascetycznej przestrzeni – komentuje Witek.
Zen, ale i przemysłowe klimaty. Drobne szare kafelki, którymi wyłożono ściany, to także element zapożyczony z fabrycznej przestrzeni. Wanna – najprostsza, z supermarketu, została obłożona pleksi, a dzięki zamontowanej przy krawędzi świetlówce wydaje się niemal kosmicznym wehikułem.

Tekst Ewa Toniak
Stylizacja Ewa Toniak
Zdjęcia Michał Mrowiec



W pokoju dziennym biel i czerwień wskakują na siebie, bawią się w berka. Spokojny i wyciszony charakter pomieszczenia podkręca czerwony kolor, który zawsze upomina się o uwagę. Dawkowany oszczędnie, nie rozprasza. Grzeje dobrą energią i cieszy oko
 
Miejsce do pracy ukryte przed dziećmi taktownie usuwa się z pola widzenia, gdy czas pracy mija. Rolety pełnią podwójną rolę: zasłony, ale też monochromatycznych "obrazów” na ścianie












Trochę Wschodu, trochę Zachodu. Przesuwane lekkie drzwi to element dalekowschodni. Za nimi część prywatna domu: pokój dzieci, sypialnia rodziców i łazienki



Kuchnia. Prosta i funkcjonalna. Betonowa ściana nadaje jej przemysłowy charakter, rozbity ostrą czerwienią blatu. Na neutralnym tle iskrzy się, jak na wystawie, metal. Chromowane sprzęty mają tu idealne miejsce do ekspozycji

 
Praktyczna codzienność podniesiona do rangi przyjemności estetycznej. Nawet zlewozmywak i łagodnie wygięty kran układają się na matowym szarym tle jak kompozycja w kadrze












 
Czerwona metalowa szafka z Ikea. Bezpretensjonalny, ale ważny kolorystyczny detal. Nad nią woskowy obraz Anny Rodziewicz













 
Drewniany stół robiony na zamówienie to jedyny ślad po jego wykonawcy, który po prostu zniknął. Stół miał się rozkładać na rodzinne ucztowanie. Póki dzieci są małe, wystarcza














Sypialnia ma ten sam charakter co pozostałe wnętrza. Biel, rozbielane szarości poprzetykane mocnymi akcentami czerwieni




SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/12 lat temu
takie zen to jest w każdym boksie w IKEA. Ciekawe ile zapłacili nadęci klienci za pseudo zen pseudo projektantowi???
/13 lat temu
chłod i brak poczucia bezpieczeństwa.
/12 lat temu
ale za to z jakim przesłaniem!!! warszawskie zen!!! yeah!!!