Francuski szyk w Londynie

Tradycyjny angielski dom. A wnętrza na francuską modłę. Choć wytworne, dalekie od sztywnej oficjalności.
 
Okazały dwupoziomowy apartament w osiemnastowiecznym londyńskim budynku przeszedł radykalną, trwającą dwa lata renowację. To wspólne dzieło właścicieli, Tristana d’Amaranthe i Balthazara Magloire. Tristan, niegdyś wykładowca łaciny i nauczyciel literatury francuskiej, pracował też jako projektant wnętrz. Magloire był członkiem służby w Pałacu Buckingham, działał w organizacji charytatywnej. Obaj uznają i szanują wielkość historii. Obaj lubią żartować ze sztywnych reguł i mają upodobanie do efektów teatralnych. I obaj podchodzą do życia z ogromnym entuzjazmem. Entuzjazmu nie zabrakło im także przy urządzaniu wnętrz tego mieszkania.
Przede wszystkim zmieniono proporcje: na dolnym poziomie obniżono sufity, zyskując tym samym więcej przestrzeni i światła na poddaszu. Powstały tam biblioteka pełniąca funkcję gabinetu do pracy i sypialnia. W całym domu zburzono kilka ścian działowych (robił to z dużym zapałem Tristan). Zmiany układu przestrzennego przywróciły wnętrzom minioną majestatyczność. A stylowej elegancji nadały im dekoratorskie pomysły właścicieli. Tristan, wielbiciel neoklasycyzmu, wyjaśnia: – Zależało mi na odtworzeniu charakterystycznych cech stylu z XVIII wieku. Między innymi proporcje wnętrza. Dlatego w salonie dodałem gzymsy i atrapy kolumn. Akcentują układ pionowy i dają złudzenie większej wysokości. Powrót do osiemnastowiecznej praktyki to również rozmieszczenie mebli wokół ścian. Z pustym miejscem na środku.
W wystroju zaskakujące zestawienia. Współczesna kanapa stylizowana na lata 30. XX wieku i dość sfatygowany stary francuski fotel. To zamierzona aranżacja. Przypomina dawną świetność domu i zaświadcza, że toczy się tu codzienne życie. Efekt końcowy Tristan określa jako „francuski XVIII-wieczny szyk nadszarpnięty zębem czasu, z lekkim angielskim akcentem”.

Najwięcej pięknych przedmiotów nagromadzono w salonie na dole. To bogata kolekcja, efekt wielu wizyt na targach staroci we Francji i w Londynie. – Portobello, Camden Town, Bermondsey... – wylicza Tristan. – Zazwyczaj wiem, czego szukam: białą chińską porcelanę, potem biało-niebieską zdobioną złotem
i brązem gromadziliśmy przez lata. Ale czasem biorę do ręki jakiś przedmiot i myślę: to mogłoby się przydać...
W końcu jest tego za dużo. Przy okazji remontu salonu usunęliśmy stąd prawie sto przedmiotów!
Charakter każdego pomieszczenia określa kolor. Imponujący hol wejściowy tonie w czerni, bieli i złocie, okazały salon w odcieniach zieleni i bieli, ze złoceniami. Zieleń jest też w kuchni. O niecu innym odcieniu, mniej wyrafinowana. Harmonizuje z ciepłą barwą drewna szafek i miedzianymi naczyniami, dając efekt stylu rustykalnego. W jadalni dojrzała czerwień. Plus połysk aksamitu, którym wyłożono ściany. W lśniącym blacie stołu odbija się światło kandelabrów. A weneckie maski przywodzą na myśl czas karnawału...
Schody prowadzą do pracowni-biblioteki wypełnionej po sufit książkami. Przez jedno okrągłe okienko dociera tu niewiele naturalnego światła. Wystarczy, by przy biurku można było pracować. Do relaksu służy otoczona książkami kanapa. Ciemne nasycone kolory potęgują klimat intymności. Całość rozświetla tapeta w złote gwiazdy na jasnym tle, jak najbardziej tu na miejscu. Obok pracowni pomieszczenie przypominające kajutę okrętową. Nosi nazwę „HMS Camberley”, niczym prawdziwy statek. To idealne miejsce zabaw odwiedzających ten dom dzieci rodziny i przyjaciół. Kolejna jest sypialnia. Klasyczna, chłodna. Paleta błękitów ożywiona wzorzystą francuską tapetą toile de Jouy (tkanina w ciemne wzory na białym tle). Kształt przestrzeni delikatnie podkreślają zasłony nad łóżkiem. Centralnie usytuowane okno nadaje wnętrzu stylową symetrię.
Dom z 1840 roku ma wystrój prawdziwie osiemnastowieczny (choć nie brakuje tu nowoczesnych udogodnień). Czerpanie z minionych stylów i bogactwo dekoracji nie oznaczają braku umiaru. Projektantom go nie zabrakło. Zachowując reguły stylu, potraktowali urządzanie wnętrz trochę z przymrużeniem oka. Powagę połączyli z pomysłami rodem z teatralnej scenografii. Całość zyskała stylowy, elegancki ton.

Tekst John Snelson Zdjęcia Henry Wilson
 
 
 
 
 
 
 
 
 
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)