Dom po szwedzku

Maria zostanie w Polsce. Bo jest dla niej mniej przewidywalna niż Szwecja.
Trzymają ją tu również dom i własny sklep Scandinavian Living w Konstancinie-Jeziornie pod Warszawą.
Jedno i drugie wnętrze urządzała sama. Są doskonałą wizytówką skandynawskiego stylu.
Jasne, bezpretensjonalne, naturalne.



Świat jest piękny. Trzeba tylko znaleźć dla każdej rzeczy odpowiednie miejsce. Potrafiła to mama Muminka. Kiedy zobaczyła na dnie źródełka swoją bransoletkę, postanowiła tam właśnie trzymać biżuterię. Bo w źródełku wygląda o wiele ładniej.
Dom Marii też jest piękny: pełen światła, otwarty, bezpretensjonalny. I przyjazny dzieciom. Najczęściej jest ich w domu cała gromadka (troje domowych plus dzieci przyjaciół). Ulubionym zajęciem w lecie są biegi przełajowe, na bosaka, z salonu do ogrodu.
Do Polski Maria przyjechała parę lat temu, z mężem, który rozpoczynał tu pracę w firmie prawniczej. Przed dwoma laty uznała, że czas spełnić swoje marzenie: otworzyła w Konstancinie-Jeziornie pod Warszawą sklep z przedmiotami do dekoracji wnętrz. Od kanap do dywanów. Oprócz dobrego skandynawskiego wzornictwa są tu produkty niemal z całego świata. Warunek jest jeden: muszą pasować do koncepcji właścicielki. Bo Maria realizuje ideę "lifestyle store". I sprowadza tylko te rzeczy, które lubi i które jej się podobają.

Pierwszy w Polsce sklep z klasykami skandynawskiego designu to duże wyzwanie! Wygląda na to, że Maria w Polsce zostanie.
Szwecja jest jej zdaniem zbyt poukładana, zbyt uporządkowana i zbyt przewidywalna. A rodzinę i tak może odwiedzać często,
bo przecież dzieli nas tylko Bałtyk. Wspólnie z mężem kupili obszerny dom w typowym podwarszawskim osiedlu. Maria twierdzi,
że projektowano go dla Amerykanów i dlatego musiała przysposobić dom po swojemu, po skandynawsku. – Po co komu łazienka przy każdej sypialni? – stuka się palcem w czoło. – Wystarczy jedna na każdym poziomie! Za to kuchnię trzeba było powiększyć, tak by zmieścił się w niej stół. Bo w kuchni musi być stół, nie żaden tam amerykański barek z wysokimi stołkami. Duży stół to, jak wiadomo, serce kuchni, a kuchnia jest sercem domu. To są fakty. A z nimi się nie dyskutuje. Maria wyburzyła też ścianki działowe na piętrze.
I urządziła minisaunę w łazience dla domowników. Bo sauna, rzecz jasna, dla Skandynawa to konieczność.

Parter mieści salon, otwartą kuchnię, łazienkę, pokój syna i pralnię. Piętro to przestrzeń rodzinna: pokój telewizyjny, sypialnia, pokoje młodszych dzieci, rodzinna łazienka. Na samej górze jest jeszcze stryszek z gościnną łazienką cały wyłożony pobielonym drewnem.
Po jednej stronie pokój gościnny, po drugiej otwarta przestrzeń do zabawy. Pod skosami podesty do spania lub siedzenia wypełnione poduszkami. W każdej chwili mogą służyć jako sypialnia dla gości. A na co dzień strych jest rajem dla dzieci.
Styl skandynawski to nie tylko koncepcja urządzenia wnętrza i charakterystyczne wzornictwo, to także styl życia. – Prostota, funkcjonalność, praktyczność, odporność na mody – wylicza Maria jednym tchem. Meble muszą być lekkie, łatwe do przenoszenia, ażurowe. A liczba sprzętów ograniczona, tak by wnętrze było "przewiewne". Wprawdzie ona sama potrafi wskazać różnice między stylem szwedzkim, fińskim a duńskim, ale przyznaje, że są one dość subtelne (duński design to biel, łagodność, romantyzm; w fińskim z kolei jest więcej form organicznych, biel i czerń; szwedzki, najbardziej minimalistyczny). Wszystkie natomiast łączy jedno: skandynawski dom musi być naturalny i przyjazny całej rodzinie. Jest tu miejsce tylko na przedmioty, które się lubi. Nielubianych należy się pozbyć. Muminki też dobrze o tym wiedzą. W czasie wielkiej powodzi porąbały krzesło, którego nikt nie lubił, zrobiły ognisko i ugotowały sobie kawę.

Tekst: Zuzanna Malińska
Stylizacja: Anna Tyślerowicz
Zdjęcia: Rafał Lipski
Dom & Wnętrze
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)