Czerwone, białe i czarne

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Bartek Burzyński, młody lekarz z Lublina, zakochał się w Mariensztacie parę lat temu.
To była miłość od pierwszego wejrzenia. Bartek Burzyński, młody lekarz z Lublina, zakochał się w Mariensztacie parę lat temu. Kiedy więc sprawy zawodowe rzuciły go do Warszawy, marzył o mieszkaniu właśnie tutaj. Czekał dwa lata. Wreszcie trafiła się kawalerka. I to do całkowitej przebudowy.

Właściciel powierzył projekt wnętrza architekt Bognie Frycz. – Nie chcę mieć we własnym mieszkaniu niczego, co jest mieszczańskie i stonowane! – zaznaczył na wstępie. – To była bardzo cenna uwaga – przyznaje Bogna Frycz. – Wiedziałam, że Bartek nie boi się żywych kolorów i nie szuka wyciszenia. A więc wnętrze musi być odważne. Na upodobaniach właściciela zaciążył klimat mieszkania, w którym wychował się w Lublinie, w latach 70. Zaprojektował je jego stryj, absolwent poznańskiej ASP, Zenon Burzyński. Bartek pamięta, jak stryj dokonywał prawdziwych cudów, by wygrać z peerelowską ofertą w sklepach. Przeglądał zachodnie pisma wnętrzarskie, dobierał farby, sam wycinał ogromne okrągłe lustra i ręcznie malował płytki do kuchni. – Wokół było pełno rzeźb i obrazów wujka – wspomina Bartek.
W swoim mieszkaniu na Mariensztacie też zaczął od mocnego akcentu: kupił czerwoną kanapę. To ona podyktowała kolorystykę salonu: czerwień, biel i czerń. Graficznym elementem łączącym wszystkie części mieszkania jest motyw kół, zaczerpnięty z wystroju ulubionego klubu właściciela. Koła są więc na ciemnej tapecie w sypialni (zwanej przez właściciela „darkroomem”), zdobią kafle w łazience, panoszą się na dywanie w salonie. Współgrają z nimi koła i kropki z obrazów na ścianach. W salonie uwagę zwraca płótno jednej z najciekawszych artystek młodego pokolenia Anny Okrasko. Obraz pochodzi z dedykowanego Leonowi Tarasewiczowi cyklu: „Mój profesor maluje w paski, a ja w groszki, bo to jest bardziej dziewczęce”. Nad łóżkiem, w „darkroomie”, wisi praca z cyklu „High Touch” Agnieszki Kieliszczyk. Bartkowi zależało także na tym, by mieszkanie nawiązywało stylistyką do końca lat 40. i 50. (wtedy powstało na Mariensztacie osiedle w dzisiejszym kształcie). Projektantka zaproponowała więc zaokrąglone kształty lodówki i piekarnika. A właściciel zadbał o szczegóły: bakelitowe włączniki z „epoki”, czerwony telefon, o który długo walczył w prywatnym muzeum komunizmu w Dreźnie. Bo Bartek dobrze wie, że w urządzaniu mieszkania ważne jest nie tylko oko, ale też determinacja.

Tekst i stylizacja Matylda Prus
Zdjęcia Rafał Lipski
Opracowanie Marta Suchodolska

Szafki pod parapetami
Przestrzeń pod oknami, którą wcześniej wypełniały kaloryfery, zabudowano głębokimi szafkami. Powstało dodatkowe miejsce do przechowywania rzeczy. Szerokie parapety służą jako siedziska podczas przyjęć

Jednolita zabudowa
Szafki w salonie wykonano z tych samych materiałów co zabudowę kuchenną. Dzięki temu kuchnia i salon wyglądają jak jedna duża przestrzeń

Brak zasłon
Okna nie są przysłonięte. Dlatego przestrzeń wnęki okiennej jest „włączona” do wnętrza

Szklane meble
Niski stolik wykonany ze szkła staje się mniej widoczny i optycznie nie zabiera przestrzeni
Trzy kolory. Dyscyplina barw, motywów i przedmiotów. Mieszkanie jest małe. Ale przestrzeń wykorzystana maksymalnie!

Płaski telewizor
Na ścianie zawieszono telewizor plazmowy. Tradycyjna skrzynka telewizora zabiera znacznie więcej miejsca

Drzwi przesuwane zamiast tradycyjnych
Wszystkie wewnętrzne drzwi są przesuwane. Nie wymagają dodatkowej przestrzeni, by otworzyć skrzydło

Pionowe pasy
Mieszkanie podzielone jest kolorystycznie na pionowe pasy: czarne mieszczą drzwi przesuwane, na czerwono pomalowano wnętrza półek, a na biało pozostałe ściany. Dzięki wyeksponowaniu pionów niskie wnętrze (2,5 m) wydaje się wyższe

Minikuchnia
Sprzęty kuchenne są małe: dwupalnikowa płyta grzewcza, jednokomorowy zlew, wąski wyciąg. Tym sposobem ciąg kuchenny zajmuje niewiele miejsca

Błyszczące powierzchnie
Tradycyjne kafelki zastąpiła szyba, a blat wykonano z polerowanej blachy kwasoodpornej. Połyskliwe materiały dają lustrzane odbicia i potęgują wrażenie głębi

Wnęka na łóżko
Ścianę między salonem i sypialnią zaprojektowano tak, by po obu jej stronach powstała wnęka. Dzięki niej w sypialni mieści się łóżko standardowej długości, a w salonie powstało miejsce na półki

Składany kaloryfer
Ten model grzejnika można ustawiać w różnych pozycjach. W funkcji suszarki: najlepiej prostopadle do ściany; jako kaloryfer: płasko przy ścianie. Wtedy nie zabiera miejsca

Łagodne kształty
Zamontowane w łazience urządzenia nie mają kantów. Owalne sprzęty łatwiej wpisują się w małe wnętrze
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (7)
/9 lat temu
Uwielbiam takie kolory.I ku mojemu zdziwieniu łazienka moze równiez slicznie wygladac w tych kolorach. Ogladałam projekty łazienki na stronie glazury królewskiej.Teraz wyglada to jak pokój nie łazienka.Jest cudownie.
/10 lat temu
wszystko albo czarne albo białe, czy inne barwy nie istnieją? i ten ogień! poza tym z dystansem i bezosobowo, nie czuje się klimatu, za bardzo sterylnie i na pokaz -więcej uczucia!tylko obraz w sypialni wnosi życie.
/12 lat temu
mieszkanie wyglada zimne, niezamieszkane i bardzo nieprzytulne. Moze moje jest mniejsze ale ladniejsze.
POKAŻ KOMENTARZE (4)