Bliskie antypody

Dom daleki geograficznie, lecz bliski naszej estetyce. Trzeba w nim kontrolować tylko słońce. Bo w Sydney świeci ono przez okrągły rok – tylko pozazdrościć!
/ 20.12.2006 14:05
Do Australii przyjechali na rekonesans. Ona – świeżo upieczona absolwentka wrocławskiej architektury, on – górnik odkrywkowy po kontrakcie w Grenlandii. Był rok 1981, trafili więc na falę przyjaznego zainteresowania Polską. Ze znalezieniem pracy w swoich zawodach nie mieli kłopotów i zostali. Pani Dorota zaczęła pracować dla firm architektonicznych, ale po tragicznym wypadku męża założyła własną firmę, by łatwiej jej było utrzymać dwóch synów. Zaczęła „budować, budować, budować”, a od czterech lat projektuje domy. W pracy pomaga jej młodszy syn Adam, student architektury – robi rysunki komputerowe i tekturowe modele.
Dom pani Doroty Link powstał na długiej, wąskiej działce w centrum Sydney. Poprzedni stał na przedmieściach, „ale synowie dorastali, a w mieście jest lepsza komunikacja, wszędzie bliżej i taksówki są tańsze”, wspomina właścicielka. Życie w mieście wydawało się barwniejsze, ciekawsze. Społeczne zróżnicowanie, które niektórych odstrasza, jej wydało się stymulujące. Uważa, że otwiera oczy na realia i kształtuje charakter.

Planując przestrzeń domu, musiała znaleźć miejsce na trzy sypialnie, dwie łazienki, toaletę dla gości. Istotna była wygodna pralnia, „i to nie w szafce!” – jak podkreśla. Poza tym ważne były miejsca trudne do wkomponowania, a niezbędne, czyli schowki na rzeczy sentymentalne, takie jak dziecięce rysunki czy puchary sportowe. Trzeba było przy tym pamiętać, by nie marnować przestrzeni na niepotrzebne korytarze i zaułki. Dorota Link, projektując kolejny dom (ten jest czwartym wybudowanym przez nią w Australii), wiedziała już na co przede wszystkim zwrócić uwagę. Dla niej najważniejsza była prostota. Miało być bez wydziwiania, funkcjonalnie. Tu funkcja określa formę, „by przy zdyscyplinowanym podejściu do detalu efekt końcowy dawał poczucie spokoju i harmonii”. Aby chronić się przed ostrym słońcem, zamontowano specjalne przesuwane żaluzje, które pozwalają je „kontrolować” i tworzą atmosferę miłego chłodnego półmroku w chwilach tropikalnych upałów.
Dom jest dwupoziomowy. Na dole salon z otwartą kuchnią połączoną z jadalnią i wyjściem do ogródka. Za laminowaną srebrną ścianą schowek – przechowalnia pod schodami oraz gościnna toaleta. Na górze strefa prywatna: łazienka, sypialnia pani domu. Druga syna Filipa – dojeżdżającego, bo na co dzień pracuje dla rządu federalnego w Canberze. Studio nad garażem zajmuje Adam; według opinii mamy ma najlepsze miejsce w domu – z osobnym wejściem i łazienką (może służyć też jako niezależne lokum dla gościa). Adam dostosował pokój do swoich potrzeb: jest tu 4,5-metrowe biurko z szafkami i 3-metrowa półka na modele architektoniczne.
Koncepcję surowego wnętrza, która panowała w domu nr 1, zastąpił programowy luz i wygoda. Miał to być – według określenia pani Doroty – dom wybaczający trochę bałaganu, czyli na przykład „rozwalenie” się na kanapie przed telewizorem!

Katarzyna Mackiewicz
Zdjęcia Hanna Długosz

Najważniejsze miejsce w tym gościnnym domu to kuchnia, bo „służy celebrowaniu życia i zabawy”. Jak podkreśla pani Dorota, w ich domu gotuje się dużo i podejmuje znajomych zgodnie z polską tradycją. Teraz, może już mniej tradycyjnie, kulinarną pałeczkę przejmują synowie. Wspólnie zdecydowali się na otwartą przestrzeń kuchni połączonej z salonem i małym ogródkiem, który daje złudzenie jedzenia, jak to nazywają – „a fresco”. Ciągle zabiegani, nie chcieli gotować w czterech ścianach. Wolą to robić w towarzystwie i z pomocą gości – choćby sprowadzała się ona do bycia w pobliżu ze szklaneczką wina i ciekawej rozmowy


Salon połączony z kuchnią i jadalnią. Najlepsze rozwiązanie w domu, gdzie często przyjmuje się gości. Schody prowadzą do części prywatnej, z sypialniami

Widok na dom od strony ogródka. Na dole, za przesuwanymi drzwiami ze szkła, salon, kuchnia i jadalnia. Na górze widać sypialnię właścicielki. Drewniane żaluzje w lecie przesuwa się, by chroniły przed słońcem

Właścicielka z psem Argosem. Za drzwiami widać ażurową ściankę frontowej elewacji – pomaga regulować przepływ powietrza. Fryz nad i pod telewizorem to nie dekoracja, lecz system wentylacji

Ceglana ściana i drewniana podłoga w wąskim holu nadają nowoczesnemu wnętrzu ciekawy charakter. Przesuwane drzwi pozwalają otworzyć przestrzeń. W głębi, za drzwiami z żaluzjami, toaleta dla gości

Pokój Adama dostosowany do potrzeb – długie biurko połączone z szafkami, na 3-metrowej półce mieści się dużo architektonicznych modeli. Na podłodze antypoślizgowa wykładzina, stosowana między innymi w autobusach miejskich

Hol na górze. Drzwi z żaluzjami prowadzą do łazienki. Na ścianie obraz „Twin Towers” namalowany przez Macka von Ato po 11 września

Sypialnia starszego syna, Filipa, który w domu rodzinnym jest gościem. Wiszące elementy przypominające kije do golfa to oryginalne lampki

W salonie nie brak starannie dobranych designerskich przedmiotów, takich jak fotele Patrici Urquioli „Lazy Chair” czy lampa stojąca „Spun” firmy Flos. Nad sofą numerowane litografie Joana Miró
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/21.12.2006 22:15
w getzzz mozna nabyc naprawde cos ladnego - sprawdzilem