Zupy – za i przeciw

Są zmorą maluchów, a może bardziej ich rodziców? Jednak im starsi jesteśmy, tym bardziej doceniamy ich walory zarówno smakowe jak i odżywcze.
/ 06.07.2007 18:59

Są zmorą maluchów, a może bardziej ich rodziców? Jednak im starsi jesteśmy, tym bardziej doceniamy ich walory zarówno smakowe jak i odżywcze.

Zupy wprowadzane są jako pierwsze urozmaicenie do diety dziecka, wtedy, gdy samo karmienie piersią przestaje wystarczać. Niejeden z nas zapewne miał okazję obserwować zmagania rodziców, dziadków, babć i niewiadomo kogo jeszcze, z maluchem, któremu gotowane warzywa smakują znacznie mniej niż mleko mamy.

Z wiekiem jednak się to zmienia i w końcu przychodzi taki czas, kiedy dużo byśmy dali za talerz ciepłej zupy. Takiej np. jarzynowej mojej mamy...

Czym są zupy wiedzą wszyscy. Najprościej mówiąc jest to mieszanka różnych warzyw, gotowana na wywarze mięsnym. Może być z dodatkiem bądź to makaronu, bądź kaszy lub ryżu.

Różnorodność zup jest ogromna i można byłoby je mnożyć w nieskończoność. Każdy bowiem nowy składnik lub przewaga któregokolwiek z nich daje inny smak i zapach, a co za tym idzie nazwę. Właściwie tylko nasza własna wyobraźnia stanowi ograniczenie dla powstawania ciągle to nowych odmian.
Zupy, poza tym, że są smaczne, mają również wiele innych zalet:

  • są niskokaloryczne
  • dostarczają sporych ilości witamin i składników mineralnych
  • są źródłem wody dla organizmu
  • zawartość warzyw gwarantuje obecność sporych ilości błonnika
  • są lekkostrawne dzięki gotowaniu, które powoduje, iż błonnik staje się mniej drażniący

Co najbardziej istotne, zupy pozwalają na zachowanie wszystkich niemalże składników odżywczych zawartych w warzywach.
Podczas różnego rodzaju procesów termicznych, mających na celu przygotowanie surowych produktów do spożycia, bezpowrotnie tracone są witaminy i związki mineralne. Paradoksalnie, choć gotowanie jest jedną z najzdrowszych metod przygotowywania żywności, jest jednocześnie procesem powodującym najwięcej strat. Składniki pełniące funkcje regulatorów w naszym organizmie wypłukiwane są z wodą i tracone bezpowrotnie.

W przypadku zup jest inaczej, bo chociaż tutaj również są one wypłukiwane do wywaru, to i tak je zjemy.
Nie uchroni nas to oczywiście przed utratą bardzo czułych witamin, takich jak witamina C. Jednak w jej przypadku najlepszym źródłem pozostają surowe warzywa i owoce.

Mogłoby się zatem wydawać, że zupy są odpowiedzią na wszystkie nasze problemy żywieniowe: odpowiednio zbilansowane, dostarczające pełnowartościowego białka zwierzęcego (jeśli gotowane są na wywarze mięsnym), sycące.

Problem polega na tym, że dostarczają one stosunkowo małych ilości kalorii. “To bardzo dobrze” mógłby ktoś powiedzieć. Jednak nie do końca.
Talerz zupy dostarcza około 150kcal. Jest to stanowczo za mało jak na samodzielny obiad. Sprawdzają się za to znakomicie jako pierwsze danie, zabijają bowiem najsilniejsze uczucie głodu, a wypełniając żołądek pozwalają na zjedzenie mniejszych ilości głównego dania.

Niestety w naszej kulturze pokutuje jeszcze ciągle przeświadczenie, iż najlepsza zupa to ta zabielana śmietaną, z dodatkiem podsmażanej słoniny czy zaklepki. Składniki te oczywiście podnoszą kaloryczność co powoduje, że zupa może stać się samodzielnym daniem. Niestety jest to najgorsze wydanie "polepszaczy" smaku. Śmietana i skwarki dostarczają bardzo dużych ilości tłuszczy zwierzęcych, a co za tym idzie cholesterolu. Zaklepka z kolei podnosi indeks glikemiczny potrawy. Dodatki te powodują, iż ze zdrowej zupy otrzymujemy gęstą, tłustą mieszaninę warzyw, mąki i wody.
Warto zatem zrezygnować z powyższych dodatków, obiżają one bowiem wartość odżywczą zup.

Jeśli jesteśmy osobami, które nie wyobrażają sobie życia bez zup, mamy dwa wyjścia: zjadać prawie litr zupy na raz lub traktować ją jako wstęp do właściwego dania.
Tylko kto w dzisiejszych zabieganych czasach może pozwolić sobie na gotowanie dwudaniowych obiadów?





Artykuł pochodzi z serwisu Vitalia.pl