Nie jem mięsa... więc jestem

Wegetarianie, weganie, frutarianie - chcą być zdrowi i odporni na choroby. Szanują zwierzęta.
 
Specjalnie dla nas : wegetarianka, owowegetarianka i weganka opowiadają o tym, jak żyją "bezmięsni" w kraju schabowego i golonki. Zalety i wady diety złożonej z warzyw, owoców i nasion sprawdziły na sobie.

Jestem odporna
Wegetarianka Joanna Draus, menedżer fundacji "Viva! Akcja dla zwierząt":
Właściwie nigdy nie lubiłam mięsa. Jednak byłam do niego zmuszana. Ponieważ byłam niejadkiem, mama (notabene od kilku lat wegetarianka) walczyła ze mną, żebym z obiadu zjadła przynajmniej kotlecika albo kurczaczka. Znacznie później, w wieku 23 lat, gdy już się usamodzielniłam, zrozumiałam, że nie chcę jeść mięsa z prostej przyczyny: nie zamierzam w żaden sposób krzywdzić zwierząt i przykładać ręki do ich zabijania!
Od momentu, kiedy przeszłam na wegetarianizm, czuję się silniejsza, odporniejsza na choroby. Wcześniej właściwie po każdym obiedzie, miewałam bóle żołądka. Teraz niemal mi się nie zdarzają. Przestałam też przeziębiać się czy zapadać na infekcje górnych dróg oddechowych. Jeszcze w ciąży zdarzało mi się jeść mięso. Ale później przypomniałam sobie, co czułam w wieku trzech lat, kiedy uświadomiłam sobie, że mięso jest z krówki. Nie kupuję również wyrobów ze skóry. Ze względu na to, że żal mi zwierząt hodowlanych, staram się ograniczać w mojej diecie nabiał i jajka. Moja córka jest od urodzenia wegetarianką. Choruje mniej niż jej rówieśnicy i jest pełna energii.
To nieprawda, że w Polsce trudno być wegetarianinem. Myślę, że takie gotowanie jest tańsze i bardziej estetyczne. Kilka razy w życiu próbowałam ugotować tradycyjny obiad i pamiętam, ile kosztował mnie widok krwi. W każdej restauracji można znaleźć wegetariańskie dania. Natomiast bycie weganką, tzn. unikanie wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego, bywa kłopotliwe, jeśli musimy jeść na mieście.

Jestem witalna
Owowegetarianka Ewa Chochlew, key account manager:
Już trzynaście lat temu zrezygnowałam z czerwonego mięsa i drobiu. Jadłam tylko ryby. Rok temu postanowiłam, że nie chcę już krzywdzić żadnej żywej istoty. Chociaż wcześniej byłam bardzo mięsożerna, to wcale nie było trudne. Jedynym pokarmem zwierzęcego pochodzenia, który akceptuję w swojej diecie, są jajka. Myślę jednak, że wkrótce również z nich zrezygnuję. Jem głównie warzywa i owoce. Obecnie jestem w ciąży i regularnie poddaję się wszystkim koniecznym badaniom. Moje wyniki są dobre. Tak jak większość kobiet w ciąży, również tych jedzących mięso, mogłabym mieć problemy z utrzymaniem odpowiedniego poziomu żelaza. A nie mam! Wszystko za sprawą regularnego jedzenia natki pietruszki i suszonych glonów zawierających duże ilości tego pierwiastka. Bardzo dbam o to, by kupować najbardziej wartościowe produkty. Te nieprzetworzone, najlepiej z ekologicznych gospodarstw. Gotuję je krótko lub jem na surowo. Zachowują wtedy wszystkie swoje składniki odżywcze.
Odpowiednie łączenie produktów roślinnych pozwala zaspokoić wszystkie potrzeby organizmu m.in. na pełnowartościowe białko. Co zyskuję, będąc owowegetarianką? Przede wszystkim bardzo dużo sił witalnych. Rzadko choruję i mam nadzieję, że dokładnie tak samo będzie z moim dzieckiem.

Jestem aktywna
Weganka Aneta Kot, historyk:
Nie noszę niczego skórzanego. Żadnych kurtek, torebek czy butów. 90 proc. mojego menu stanowią surowe warzywa i owoce. W dzieciństwie odżywiałam się według tradycyjnej diety. Gdy tylko osiągnęłam pełnoletność, postanowiłam ostatecznie zrezygnować z produktów pochodzenia zwierzęcego. I od tej pory jem tylko warzywa i owoce. Oprócz miłości do zwierząt, o tym wyborze zadecydowało przekonanie, że dzięki takiej diecie będę zdrowsza. I to się sprawdziło! Odpowiednia dieta chroni mój organizm przed chorobami. Energii nie brakuje mi nawet do uprawiania sportów walki. Właściwie nie jadam na mieście. Nie mam zaufania nawet do barów sałatkowych, reklamujących swoje wyroby jako czyste i ekologicznie. Jedzenie przygotowuję sobie w domu. U zaprzyjaźnionych sprzedawców na bazarze kupuję warzywa, których w lecie i jesienią w Polsce nie brakuje. Robię z nich sałatki, surówki. Hoduję również kiełki, które zawierają o wiele więcej składników odżywczych niż dojrzała roślina.
To nieprawda, że dieta witariańska jest nudna czy monotonna. Myślę, że daje znacznie więcej możliwości niż ta oparta na mięsie. Warzywa i owoce można przyrządzać na tysiąc sposobów.

Trudne pytania o dietę
Czy kobieta w ciąży musi jeść mięso?
Odpowiada dr n. med. Wiesław Niwald, specjalista ginekolog położnik z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi:
Nie zgadzam się z wieloma kolegami, którzy twierdzą, że kobieta w ciąży powinna zrezygnować z diety wegetariańskiej. Taki typ odżywiania się nie jest przecież patologią! Dobrze skomponowana dieta wegetariańska dostarcza wystarczającej ilości niezbędnych składników energetycznych, mineralnych i witamin. Zarówno dla matki, jak i rozwijającego się płodu. Zalecamy kobiecie zmianę diety (na małosolną, bogatobiałkową, cukrzycową, wątrobową czy inną) tylko wtedy, gdy wyniki badań wykazują nieprawidłowości, np. jest za niski poziom żelaza we krwi. Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że kobiety w ciąży na diecie wegetariańskiej mają mniejsze kłopoty z wypróżnianiem. Także rzadziej pojawiają się na ich skórze rozstępy.

Jaki wegetarianizm jest najzdrowszy?
Odpowiada Joanna Myszkowska-Ryciak z Katedry Dietetyki i Żywności Funkcjonalnej SGGW:
Najbezpieczniejszą formą wegetarianizmu jest włączenie do diety jaj i przetworów mlecznych. Taka dieta dostarcza m.in. dużej ilości błonnika pokarmowego (co zapobiega miażdżycy, nowotworom, otyłości czy zaparciom), witamin antyoksydacyjnych (zmniejszają ryzyko powstawania nowotworów) i nienasyconych kwasów tłuszczowych (sprzyjają zapobieganiu i leczeniu choroby niedokrwiennej serca). Natomiast radykalne odłamy, jak np. weganizm, frutarianizm czy witarianizm, są ryzykowne i nie poleca się ich m.in.: kobietom w ciąży i karmiącym, dzieciom, młodzieży w okresie dojrzewania czy osobom starszym. Taki sposób żywienia może powodować poważne niedobory białka, żelaza, witaminy B12, wapnia oraz witaminy D, co prowadzi do niedokrwistości, krzywicy i zahamowania wzrostu.

Krótki słowniczek roślinożerców
Wegetarianie
nie jedzą żadnego mięsa, drobiu, ryb. A także produktów zawierających żelatynę. Nie noszą skórzanej odzieży, butów, toreb itp.
Weganie jedzą tylko to, co roślinne. W ich menu nie znajdziesz żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego: nabiału, jaj czy miodu oraz jakichkolwiek ich przetworów. Nie używają skór, wełny ani jedwabiu.
Owowegetarianie z produktów zwierzęcych jedzą tylko jaja, żadnego innego nabiału.
Frutarianie żywią się wyłącznie surowymi owocami i orzechami.
Witarianie jedzą jedynie surowe warzywa, owoce i orzechy.
Więcej informacji na: http//www.vegan.pl

Hanna Miłkowska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (7)
/6 lat temu
a ma moze ktoras z pan jadlospis tej diety
/6 lat temu
Po latach problemow zdrowotnych okazalo sie, ze moj organizm nie toleruje miesa. NIe jem miesa z powodow zdrowotnych. Absolutnie nie tesknie za miesem.
/6 lat temu
dopiero w ciazy przechodze na wegetarianizm jak narazie miesa i ryb nie jem od miesiaca moj ginekolog pomogl mi dobrac produkty ktore uzupelnia bialko i inne witaminy i mineraly przyjmuje suplement diety witaminowy i czuje sie swietnie ciaza bez kaplikacji nie tyje tak jak przy pierwszej ciazy( pierwsza ciaza byla zagrozona i dosc duzo przytylam bo 22 kg ) teraz jestem w 4 miesiacu ciazy i przytylam zaledwie 0,5kg a weetarianzm podoba mi sie z dnia na dzien coraz bardziej moj synek idzie w moje slady gdyz dania wygladaja bardziej apetycznie i wszystko pachnie nie musze juz ogladac widoku krwi no chyba ze musze cos miesnego przyrzadzic dla meza ... nawet nie tesknie za miesem... mam nadzieje ze po ciazy nie rzuce sie na kotleta tylko na szpinak :D
POKAŻ KOMENTARZE (4)