Kinga Zawodnik fot. TVN Style

Kinga Zawodnik z programu „Dieta czy cud?” testuje dietę słoiczkową

Kinga sprawdza, czy można schudnąć jedząc jak niemowlak posiłki w formie papki. Uczestniczka programu wykonuje test na gen otyłości i postanawia wypróbować pierścienie oraz kolczyki odchudzające.
/ 06.11.2019 06:00
Kinga Zawodnik fot. TVN Style

Spis treści:

W szóstym odcinku programu „Dieta czy cud?” przeżyłam wspaniałą lekcję życia, której długo nie zapomnę. Było szaleństwo, radość, euforia, ale nie obyło się też bez łez.

Dieta słoiczkowa

Gdy otrzymałam zaproszenie na konferencję ramówkową TVN i Discovery zaniemówiłam z wrażenia. Gdy dotarło do mnie, co się wydarzyło, oszalałam z radości. Tego samego dnia zabrałam się do przygotowań: manicure, pedicure, maseczki, depilacja, rzęsy. Czekałam z niecierpliwością na ten ważny dla mnie dzień. Zastanawiałam się, czy odnajdę się na miejscu, jak odbiorą mnie gwiazdy, które spotkam.

Wszyscy, oprócz mnie są znani, każdy szczupły, obeznany w show-biznesie, a ja taka „świeżynka”. Obawiałam się, że nie będę miała z kim porozmawiać, pomimo mojej szalonej osobowości i łatwości nawiązywania kontaktów. Z drugiej strony pomyślałam sobie, że jak „zrobię się” na bóstwo, to będę świecić jak milion dolarów i doskonale odnajdę się w tym elitarnym środowisku. Byłam zmartwiona, ponieważ podejrzewałam, że na zakończenie odbędzie się wystawny bankiet, a ja jestem na diecie słoiczkowej.

TVN Style logo
fot. TVN Style

Jedz, jak niemowlak

Z pomocą diety słoiczkowej odchudzały się gwiazdy światowego formatu, więc jeśli one schudły, to i ja mogę. Mogłam jeść tylko słoiczki z jedzeniem dla niemowlaków, kaszki i musy owocowe. Takich słoiczków mogłam spożyć nawet kilkanaście dziennie. Bardzo mi smakowały, zwłaszcza desery. Obrzydliwe w smaku  były tylko obiady. Zmielone potrawy, bez żadnych przypraw nie przypadły mi do gustu.

Na początku diety było wspaniale, nie musiałam robić zakupów, gotować, wyjmowałam słoiczek i jadłam. Niestety porcje  były dla mnie zdecydowanie za małe, brakowało mi rozgryzania i żucia. Byłam trochę głodna. Nie krępowałam się wziąć swoich słoiczków na konferencję. W dniu imprezy schowałam je do torebki i pojechałam. 

Słoiczki „w terenie”

Na miejscu spotkałam się z miłą obsługa. W garderobie czekała już na mnie makijażystka, która wykonała mi przepiękny make-up. W kuluarach poznałam sympatyczną Ewę Drzyzgę. Nasza rozmowa zostanie w mojej pamięci na zawsze. Udzieliłam pierwszego wywiadu w życiu, poszło mi zdumiewająco dobrze. Widziałam wiele osób ze stacji TVN, które lubię i szanuję. Razem z nimi szłam po wybiegu, później ścianka i flesze fotoreporterów.

Zajęłam swoje miejsce i tu spotkała mnie kolejna niespodzianka. Koło mnie siedziała Małgorzata Rozenek-Majdan, która powiedziała mi, że w programie "Dieta czy cud?" poruszam bardzo ważny temat i będzie mi kibicować oglądając program. Szybko złapałyśmy wspólny język. Przy Pani Małgosi stres minął i wreszcie poczułam się wśród swoich. Moim największym marzeniem było poznać Panią Magdę Gessler i tak się stało! To wspaniała kobieta!

W tych zawirowaniach nie czułam głodu, niestety zmieniło się to, gdy po części oficjalnej poszłam na bankiet. Były suto zastawione stoły, przekąski, dania, które pierwszy raz widziałam na oczy. Miałam wilczy apetyt, chciałam wszystkiego spróbować, ale dieta to dieta. Nie ma wyjątków. Wyjęłam swoje słoiczki, choć wszyscy jedli rarytasy. Słoiczki nie zaspokoiły mojego głodu, więc postanowiłam skosztować pyszności z bankietu. Usprawiedliwiłam się tym, że taka okazja może się już nie przytrafić. Słoiczki nie pomogły mi schudnąć, straciłam trochę wiary w siebie, że znowu nie wytrwałam do końca.

Badanie genetyczne

Przeglądając stronę polki.pl znalazłam ciekawy artykuł na temat genu otyłości. Odkąd sięgam pamięcią cała moja rodzina borykała się z nadwagą. Nie zaliczamy się do „szczuplaków” i może faktycznie moja otyłość płynie we krwi. Moja mama żartuje często, że jestem piękna jak kwiat róży, tylko brzuch za duży. Odpowiadam jej, że w końcu po kimś to odziedziczyłam.

Udałam się do laboratorium by pobrać krew do badania genu otyłości. Takie badanie to nie jest nic strasznego. Boli jedynie ukłucie igłą. Gdy otworzyłam kopertę z wynikami to nie mogłam uwierzyć w wynik. Rozpłakałam się, ponieważ myślałam całe życie, że jestem otyła, ponieważ źle się odżywiam i robię ze swojego brzucha śmietnik. Okazało się, że posiadam gen otyłości.

Poznałam jedną z ważniejszych przyczyn odpowiedzialnych za moją otyłość. Każdemu polecam wykonanie takiego badania. Wiem, że genów nie można zmienić, ale wiem też, że mogę wpłynąć na dalsze moje życie. Choć będzie mi trudniej schudnąć to wierzę, że jest to możliwe i tak się stanie.

Badanie gen otyłości
fot. Adobe Stock

Kolczyki i pierścienie odchudzające

Działanie kolczyków i pierścieni oparte jest na tradycyjnej chińskiej medycynie, akupunkturze. Pierścienie zakłada się na stopy, na duże paluchy. Ich zadaniem jest uciskać odpowiednie punkty, co sprawi, że schudnę. By uderzyć z podwójną siłą stosowałam kolczyki i pierścienie równocześnie.

Po założeniu na uszy kolczyków czułam ciepło, a na paluchu odczuwałam delikatny ucisk. Przy zakładaniu pierścieni miałam trudności, ponieważ mój brzuch uniemożliwiał mi schylanie, ale przy chodzeniu nie odczuwałam dyskomfortu. Czarne kolczyki nie wyglądały ładnie na moich uszach, wolę swoje złoto. Podczas odchudzania czułam się dobrze, nie zauważyłam niepokojących zmian w moim zachowaniu. Po tygodniu stwierdziłam, że te nowoczesne gadżety odchudzające są nieskuteczne. Nie schudłam, mój apetyt nie zmalał, więc zakończyłam ich stosowanie.

W następnym odcinku sprawdzę na sobie coś, czego jeszcze nigdy w życiu nie próbowałam. Będzie się działo!

Przeczytaj o zmaganiach Kingi z dietą odchudzającą:
Kinga Zawodnik sprawdza, czy hipnoza odchudza
Kinga Zawodnik odstawia cukier
Kinga Zawodnik testuje wspomagacze odchudzania