Aneta uwzględniła pełnowartościowe posiłki śniadaniowe, zobowiązała się nie jeść po 18. oraz spożywać 5 mniejszych dań dziennie

Dieta z konsekwencją - historia Anety

Aneta, charakteryzatorka, po raz pierwszy zdecydowała się odchudzić, gdy była nastolatką. – Przez dwa dni piłam tylko wodę – mówi. – Byłam dumna, że wytrzymałam bez jedzenia, które uwielbiam, 48 godzin. Skutkami tej diety były osłabienie, uczucie ucisku w żołądku, wilczy głód. Aneta szybko uzupełniła straty i nie zauważyła żadnej zmiany w wadze. Nic nie schudła.
/ 29.10.2009 10:13
Aneta uwzględniła pełnowartościowe posiłki śniadaniowe, zobowiązała się nie jeść po 18. oraz spożywać 5 mniejszych dań dziennie

Faceci wolą szczuplejsze

Jeszcze 6 lat temu Aneta ważyła 10 kg więcej niż obecnie. Jako wielbicielka zakupów była częstym gościem sklepów odzieżowych. Najczęściej chodziła tam z mamą.
– Uwielbiałam z nią chodzić na zakupy – opowiada. – Jednak z czasem przestało mi to sprawiać przyjemność, bo na nią zawsze wszystko pasowało, a na mnie nic.
Decyzja o odchudzaniu wynikała także z obserwacji wizerunków gwiazd, twarzy osób z pierwszych stron gazet, które są powszechnie podziwiane. – Wiadomo, że faceci wolą te szczuplejsze, to za nimi się oglądają. Uważam, że niesłusznie, bo czasem szczupły wygląd jest efektem operacji plastycznych – twierdzi Aneta.

Zobacz także: Jak schudnąć bez diety - poradnik

5 do 14 kilo w ciągu 13 dni!

Zdecydowała się znów, już świadomie, na zrzucenie wagi, a wybór padł na dietę 13 dniową, tzw. kopenhaską. Wedle teoretycznych założeń, zabieg ten miał pozwolić na utratę 5 do 14 kg w niecałe 2 tygodnie. Próba powtarzana była parokrotnie, około 3 do 4 razy. Za pierwszym razem Aneta stosowała się do zapisanych zaleceń i poznała całe menu diety. – Dieta kopenhaska jest niezwykle wycieńczająca – oznajmia – Dodatkowym minusem jest powtarzalność elementów składowych, jak jajko i pomidor czy sałata i kurczak. Kuracja przyniosła jednak pewne efekty. Gdy Aneta rzeczywiście przestrzegała obowiązujących zasad, schudła 5 kilogramów, choć później przytyła o 2 kilogramy.

Nowe postanowienia

W ciągu ostatnich miesięcy zdecydowała się na generalną zmianę codziennych przyzwyczajeń. – Tym razem postawiłam na jazdę rowerem do pracy, nie autobusem, jak do tej pory – zaznacza. Towarzyszyły temu pewne zakazy. Przede wszystkim nie należało spożywać ryżu, makaronu, ziemniaków, chleba, smażonych dań i słodyczy.

Ponadto Aneta uwzględniła pełnowartościowe posiłki śniadaniowe, zobowiązała się nie jeść po 18. oraz spożywać 5 mniejszych dań dziennie. – Najważniejsze było dla mnie poczucie lekkości i lepsze samopoczucie, z jakimi mogłam witać kolejny poranek – mówi. – Miałam cel, czyli 5 kg mniej.

Ach, ta niekonsekwencja

Aneta miała trudność z wytrwaniem w nowych postanowieniach. Niekonsekwencja i tolerowanie jednorazowych odstępstw od ustalonych zasad nie pozwoliły na spełnienie marzenia o zgubieniu 5 kg. – Odchudzasz się przez tydzień, dwa, a potem nadrabiasz zaległości ulubionymi smakołykami – wyjaśnia – W rezultacie zrzuciłam 2 kg, ale gdybym miała większą wolę walki i konsekwencję, na pewno udałoby się dobić do 5 kg.

Zobacz także: Dieta o niskim indeksie glikemicznym - na czym polega?

Ostateczna decyzja

Aneta nadal trwa w wierze, że jeszcze uda jej się pożegnać z kilkoma kilogramami i jest gotowa na wyrzeczenia, które mają jej pomóc osiągnąć cel. Nie zapomina o ograniczeniu jedzenia i jego racjonalnym planowaniu. Zaczyna ponownie od rezygnacji z makaronu, tłustych potraw i redukcji słodyczy. – Wszystko z głową! Kawałek czekolady, dwa – tak. Cała tabliczka – nie! – decyduje – Grunt to konsekwencja.