Dieta na większe piersi?

Choć zasadniczo rozmiar biustu może zmienić tylko skalpel, na całym świecie pełno jest pomysłów jak podpompować trochę zawartość stanika. Odpowiednie odżywianie ponoć może pomóc…

Choć zasadniczo rozmiar biustu może zmienić tylko skalpel, na całym świecie pełno jest pomysłów jak podpompować trochę zawartość stanika. Odpowiednie odżywianie ponoć może pomóc…

Dieta na większe piersi?

Fot. Fotolia

Piwo i pączki

Mądrość ludowa głosi, że aby zapracować na duże piersi trzeba jeść tłusto i popijać czarnym piwem. I choć faktycznie, lubiące dobrze zjeść piwoszki zwykle mogą się pochwalić dużym obwodem klatki piersiowej, niestety często obwód talii czy bioder jest jeszcze większy, a o tym przecież żadna z nas nie marzy.

Estrogenne właściwości chmielu wykorzystywanego do produkcji piwa nie są na tyle silne, aby w tak niskim stężeniu powodować jakiekolwiek hormonalne zmiany w ciele kobiety. Chyba, że piłybyśmy dwadzieścia piw dziennie… Natomiast napychanie się tłuszczem oczywiście w końcu poszerzy nas w każdym wymiarze, ale poza estetyczną zgrozą może również wyrządzić olbrzymie szkody na zdrowiu.

Soja, len i sezam

Zamiast zwiększać ogólną tkankę tłuszczową lepiej więc spróbować diety, która wpłynie dokładnie na piersi a nie brzuch czy pośladki. Jej założenia opierają się głównie o właściwości hormonalne wielu roślin, które mogą imitować kobiecy estrogen i przez to prowadzić do zwiększenia biustu, tak jak czynią to np. tabletki antykoncepcyjne.

Naturalnie, zmiany w przypadku fitoestrogenów zmiany będą znacznie wolniejsze i subtelniejsze niż w przypadku pigułki – o ile w ogóle będą. Chociaż bowiem nie brakuje na całym świecie rewelacji typu „piersi zwiększyły mi się o dwa numery” należy podkreślić, że nie ma jak dotąd naukowego potwierdzenia skuteczności preparatów roślinnych w powiększaniu biustu.

Jako że jednak większość z nas nie ma nic do stracenia, a rzekomo powiększające kobiece atuty pokarmy są ogólnie bardzo zdrowe i dobroczynne dla organizmu, warto uwierzyć i spróbować wzbogacić swój jadłospis w:

  • SOJĘ. To roślina, której estrogenny efekt jest już wykorzystywany w preparatach łagodzących skutki uboczne menopauzy. Można ją spożywać jako gotowane ziarna ale także w formie gotowych deserów, mleka oraz sera (tofu).
  • SIEMIĘ LNIANE i SEZAM. Oba typy ziarenek są bogate w fitoestrogeny mogące stymulować wzrost gruczołów piersiowych,. Najlepiej dosypywać je do sałatek, jogurtu, deserów, wypieków oraz spożywać w postaci olejów czy masła (tahini).
  • CZOSNEK, GRANATY i FASOLA to rośliny o uboższej niż soja, ale także potwierdzonej zawartości fitoestrogenów.
  • OLEJ SŁONECZNIKOWY, Z WINOGRON, OLIWA Z OLIWEK – zdrowe nienasycone tłuszcze nie spowodują tak kolosalnych zmian w całej naszej figurze a pomogą pobudzonym hormonom budować nową dumę na klatce piersiowej.
  • MIELONA KOZIERADKA to przyprawa, która jedzona we większych ilościach ponoć może wywołać nagły spontaniczny przyrost tkanki na piersiach. Jej negatywny aspekt to nieprzyjemny zapach, który mocno czuć na całym ciele.

Na koniec nie pozostaje nic innego, jak podkreślić, że na stan piersi i tak najbardziej wpływa wyprostowana sylwetka, wypracowane mięśnie klatki piersiowej oraz jędrna skóra, której pomogą masaże i kremy. Powyższą dietę można traktować jedynie jako dodatek, który nie musi wcale przynieść efektu.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/miesiąc temu
ale co, ten krem używasz do masażu czy smarujesz się nim tuż po?