Pulsometr – jak powstał?

Pulsometr pozwala monitorować pracę serca w trakcie wysiłku, bez konieczności zatrzymywania się. A jak sportowcy mierzyli tętno zanim wynaleziono pulsometr? W jakich okolicznościach wynaleziono to przydatne urządzenie?
Pulsometr – jak powstał? fot. Fotolia

Monitorowanie pracy serca ma długą historię w sportach wytrzymałościowych. Na długo przed skonstruowaniem elektronicznych urządzeń sportowcy wytrzymałościowi zdali sobie sprawę z tego, że tempo bicia ich serca jest nierozerwalnie związane z wysiłkiem, a więc i z wynikami sportowymi. To było oczywiste. Kiedy ćwiczyli z dużym wysiłkiem, czuli przyspieszone bicie serca. Kiedy zwalniali tempo, serce pracowało dużo wolniej.

Stara metoda mierzenia pulsu przed erą pulsometru

Podczas ćwiczeń sportowcy wytrzymałościowi sprawdzali puls na nadgarstku lub na szyi, ale żeby to zrobić, musieli znacznie zwolnić lub zupełnie się zatrzymać. Oczywiście, gdy zmniejsza się intensywność wysiłku, serce bije wolniej, a tętno spada. Im dłużej stali i trzymali palce na szyi lub nadgarstku, tym mieli niższe tętno. Liczenie przez minutę było zupełnie bezsensowne. Dlatego, aby otrzymać prawidłową liczbę, zawodnik musiał liczyć tylko przez 10 sekund, żeby tętno nie zwolniło za bardzo. Następnie wynik mnożył przez 6, co dawało przybliżoną wartość tętna, bardzo niedokładną. Niestety badania pokazały, że ten sposób obliczania tętna prowadził do błędu wynoszącego co najmniej 9 uderzeń na minutę. Kolejne badania wykazały błędy do 17 uderzeń na minutę. Ale co innego sportowcy mogli robić?

Dla trenerów i sportowców stało się oczywiste, że ten sposób obliczania tętna jest zbyt niedokładny, a sprzęt medyczny zaprojektowany do mierzenia pulsu był zbyt drogi i zbyt duży, by go dźwigać. Potrzebne było małe, niedrogie urządzenie, które sprawdzałoby puls w trakcie ćwiczeń, a nie w czasie odpoczynku.

Dwa przełomy

W latach 70. XX wieku nastąpiły dwa przełomy. Na początku tej dekady australijski psycholog sportu, a później także światowej sławy trener pływacki dr Robert Treffene zaczął zajmować się pomiarami tętna. Wkrótce skonstruował kieszonkowy monitor z elektrodami i kablami, za pomocą którego trener na basenie mógł sprawdzić tętno pływakom, gdy tylko kończyli płynąć i zatrzymywali się przy ścianie basenu.

Drugi przełom nastąpił w 1977 roku. Seppo Säynäjäkangas (wymawiaj say-nayya-kong-as), 33-letni profesor elektroniki na Uniwersytecie w Oulu, na zachodnim wybrzeżu Finlandii, był zapalonym narciarzem, tak jak wielu Finów. W 1976 roku chciał pomóc lokalnemu trenerowi narciarstwa, sfrustrowanemu brakiem możliwości monitorowania pulsu u swoich początkujących sportowców. Profesor wymyślił pulsometr na baterie nakładany na koniuszki palców. Wiedział, że jest na tropie czegoś wielkiego, gdy Narodowa Reprezentacja Finlandii w biegach narciarskich chciała używać tego urządzenia, tak więc w 1977 roku założył firmę Polar Electro Oy.

Pierwszy pulsometr

Rok później Polar wprowadził na rynek pierwszy pulsometr Tunturi Pulser. Był to monitor pracy serca połączony kablami z opaską wokół klatki piersiowej. Pięć lat później, w 1983 roku, Polar zaprezentował pierwszy bezprzewodowy pulsometr, używający pola elektrycznego do transferu danych – Sport Tester PE 2000. W następnym roku firma wypuściła na rynek urządzenie zawierające komputerowy interfejs – Sport Tester PE 3000. Nadeszła era nowoczesnego treningu.

Nowoczesny trening z pulsometrem

O dziwo trenerzy i sportowcy początkowo bardzo ostrożnie podchodzili do pulsometru. Ale w 1984 roku wydarzyło się coś, co opanowało okładki wszystkich magazynów zajmujących się sportami wytrzymałościowymi. W tym roku Francesco Moser, włoski kolarz, pobił rekord Belga Eddiego Merckksa w jeździe godzinnej – dystans jaki może pokonać kolarz w ciągu jednej godziny jadąc samemu po torze. Niesamowity rekord Merckksa – 49,431 km został ustanowiony w 1976 roku i był uznawany za nie do pobicia. W końcu Merckx był uważany za najwybitniejszego kolarza wszechczasów. Wielu wspaniałych sportowców próbowało pobić jego rekord, ale to się nie udawało. Moser był uważany za przyzwoitego kolarza, ale nie dorównywał najlepszym, poza tym zbliżał się do końca kariery. Ale w Meksyku, w chłodny styczniowy dzień 1984 roku, w ciągu godziny Moser przejechał 51,151 km – całe 3 procent więcej.

Interesujące w przypadku rekordu Mosera było to, jak trenował. Do tego momentu trening kolarzy opierał się ściśle na samopoczuciu. Większość treningów odbywała się w grupach, dzięki czemu poszczególni kolarze mogli mobilizować się nawzajem do lepszych wyników. Zamiast podążać za tradycją, w swoich treningach przygotowujących do jazdy godzinnej Moser trenował pod okiem włoskiego lekarza Francesco Conconiego. Dr Conocni, używając pulsometru Säynäjäkangasa w trakcie biegu, dokonał ciekawego odkrycia. Gdy po treningu na bieżni, w trakcie którego biegł z każdym okrążeniem coraz szybciej, stworzył wykres przedstawiający tempa oraz tętno, zauważył coś, co uznał za intrygujący fenomen. Kropki na wykresie połączył linią ciągła. Linia pięła się w górę od lewego dolnego rogu wykresu do prawego górnego. Tego oczekiwał. Jednak na samej górze, po prawej działo się coś interesującego – linia załamywała się nieco. Conocni uznał, że punkt załamania to „próg anaerobowy” (późniejsze badania poddały to „odkrycie” w wątpliwość). Tak narodził się „Test Conconiego”.

Conconi wiedział, że człowiek może utrzymać wysiłek na progu anaerobowy (AT – anaerobic threshold) przez około godzinę. Gdy Moser zgłosił się do niego, szukając wskazówek, jak trenować, żeby pobić rekord, doktor już wiedział, jak go do tego przygotować – używając pulsometru i przeprowadzając test Conconiego, aby określić próg anaerobowy, a następnie trenować na wyznaczonym poziomie tętna. Podziałało.

Zamieszanie jakie wprowadzili Moser i Conconi sprawiło, że kolarze, biegacze, pływacy, narciarze i inni sportowcy wytrzymałościowi na całym świecie zdecydowali się wypróbować trening z użyciem monitorów pracy serca. Test Conconiego opisano i chwalono w wielu czasopismach, w różnych językach i różnych strefach czasowych. Narodziła się nowa metoda treningu.

Fragment pochodzi z książki „Trening z pulsometrem” autorstwa Joe Friela. Wydawca: Inne Spacery

Polecamy: 10 rad dla zaawansowanych biegaczy

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/6 lat temu
Ciekawe wskazówki i rady jakich błędów nie popełniać znalazałam tutaj http://trenujmadrze.pl/ A biegam już ponad 3 miesiące i coraz bardziej mnie to wkręca :)