bieganie

Maraton. Jak się przygotować na takie wyzwanie?

42 km i 195 m – brzmi strasznie, nierealnie, morderczo. Jednak wszystko jest w zasięgu ręki, trzeba tylko uwierzyć w siebie i trenować! Jak? Podpowiadamy!

Kiedy zaczęłaś biegać, nawet przez myśl ci nie przeszło, żeby startować w zawodach. "Robię to dla przyjemności, dla siebie. Nie lubię rywalizacji, nie chcę się z nikim ścigać", zarzekałaś się. Ale czy może być coś bardziej motywującego do regularnych treningów niż ambitny cel? Wyobraź sobie siebie wbiegającą na metę maratonu... Szaleństwo! Ja przez cały sezon, kiedy wychodzę na cięższe treningi albo zrywam się wcześnie rano, żeby pobiegać, wyobrażam sobie tę euforię po przekroczeniu mety na wymarzonych zawodach. Słyszę oklaski, krzyki na ostatnich metrach: "Dajesz, Aniu!" i od razu bardziej mi się chce.
 
Każdy start to silne emocje. Bez względu na to, czy masz do pokonania 5, 10 czy więcej kilometrów, pojawi się stres, radość, czasem złość. Jednak maraton ma w sobie jakąś magię. Tu jest tak wiele czynników, które mogą sprawić, że coś pójdzie nie tak – do samego końca nie wiesz, czego się spodziewać. Samopoczucie danego dnia, śniadanie, które zjadłaś przed startem, pogoda – wszystko ma znaczenie. Jednak najważniejszy jest właściwy trening i regeneracja, dlatego dzisiaj o tym!
 
Od czego zacząć?
 
Zwykle bywa tak: najpierw długo nie można się zmotywować, by wyjść na pierwszy trening biegowy, ale kiedy już wskoczy się w strój sportowy i wygodne buty, ciężko się zatrzymać. Z dnia na dzień chce się biegać coraz szybciej i pokonywać coraz dłuższe dystanse. Kiedy pojawia się pomysł, że może warto choć raz wziąć udział w zawodach i na własnej skórze sprawdzić, co przyciąga tłumy na biegi uliczne, wielu ludzi z miejsca decyduje się na maraton.
 
– To nie najlepszy pomysł. Biegaczom, którzy zgłaszają się do nas na treningi lub jeżdżą z nami na obozy biegowe, radzę, by najpierw sprawdzili się na krótszym dystansie – mówi Agnieszka Kruszewska-Senk, zawodniczka, trenerka z obozybiegowe.pl. – Zanim stanie się na linii startu maratonu, warto wystartować w zawodach na 10 km, a już na pewno w półmaratonie. To sprawdzian, czy rzeczywiście jest się gotowym na większe wyzwanie, można też oszacować własne oczekiwania co do swego czasu w maratonie – dodaje Agnieszka.
 
Ja też miałam na siebie taki pomysł, by to właśnie maraton był moim pierwszym startem. Na szczęście bardziej doświadczeni znajomi szybko wybili mi ten pomysł z głowy. I słusznie! Bo poza tym, że przed wielkim dniem będziesz mieć okazję się sprawdzić, to zobaczysz też, jak biegnie się w tłumie innych biegaczy, sięga po wodę, izotonik czy banana bez zatrzymywania na wygodną konsumpcję. – Jednym z najczęstszych błędów osób debiutujących w maratonach jest właśnie brak przygotowania, gdy chodzi o jedzenie i picie w trakcie biegu. Warto zabrać kilka razy na dłuższe wybieganie banana, żel energetyczny, żeby przyzwyczaić organizm do jedzenia w czasie wysiłku, sprawdzić, który żel nam odpowiada, żeby na zawodach nie pojawiły się nagłe problemy żołądkowe. Półmaraton to też ku temu dobra okazja, bo dodatkowo dochodzi stres związany ze startem – mówi Agnieszka.
Podziel się: