Anna Szczypczyńska

Ewolucja biegania, czyli co się stanie, gdy zaczniesz truchtać

Nie planujesz nic więcej poza wyjściem na kolejny trening, bo dopiero zaprzyjaźniasz się z bieganiem. Gdy bieganie wejdzie ci w krew, z dużym prawdopodobieństwem pójdziesz śladem doświadczonych biegaczy i nadasz tej aktywności nowy wymiar. Niejeden!

Biegam tylko dla przyjemności. To dla mnie sposób na stres po całym dniu pracy. Nie chcę żadnego planu treningowe- go, bo to mi odbierze frajdę z biegania" – myślisz, zaczynając przygodę z bieganiem. A rok później masz na koncie pierwsze starty w biegach zorganizowanych i zapisujesz się na kolejne. I chcesz poprawiać wyniki! Prawie wszyscy biegacze, których znam, przechodzą przez różne fazy swojej pasji. Dlatego nigdy nie mów nigdy... 

FAZA 1: luźne początki 

Nie wiesz, co oznaczają takie terminy, jak: podbiegi, przebieżki, skipy. Masz dwa ze- stawy ciuchów sportowych, które musisz prać na okrągło. Nie sprawdzasz tempa biegu ani tętna, bo i tak nic ci to nie mówi. Nie masz żadnego planu treningowego, no bo na czym miałby polegać? Przecież 
wie każdy, kto uprawia jakiś sport, przecież to proste jak drut: wychodzisz, rozgrzewasz się i biegniesz. Większość tak właśnie zaczyna. Powody są różne: chcesz schudnąć, wrócić do formy, postanowiłaś, że zaczniesz się ruszać, a bieganie to najprostsza rzecz, jaką możesz zrobić. Nie potrzebujesz kar- netu do klubu fitness czy na pływalnię, nie musisz przejmować się grafikiem, do którego trzeba się dostosować – biegniesz, kiedy chcesz, dokąd chcesz i tak, jak ci się podoba. Kiedy spotykasz znajomego, który biega nieco dłużej i namawia cię na start w zawodach, zapierasz się rękoma i nogami. Przecież nie chcesz być zawodnikiem, sportowcem; bieganie to dla ciebie odskocznia od codzienności. Tyle! 

FAZA 2: apetyt rośnie w miarę jedzenia

Jednak stało się: zapisujesz się na pierwsze zawody. Okazuje się, że na wyznaczonej trasie, w grupie budzi się w tobie duch rywalizacji, który wcześniej nie dawał o sobie znać.  Raptem biegniesz szybciej niż zazwyczaj i co więcej: sprawia ci to frajdę. Widzisz, że na zawodach panuje pozytywna atmosfera i że większość biegaczy to totalni amatorzy, tacy, jak ty. Przekonujesz się na własnej skórze, że nie ma żadnego powodu do wstydu. Zawierasz nowe znajomości, zapisujesz się na kolejny start, a potem jeszcze jeden. Co więcej: chcesz poprawić swój czas. Ale jak to zrobić? Na początku podpytujesz znajomych, szukasz gotowych planów treningowych, rozglądasz się za grupą, do której możesz się przyłączyć. Przestajesz po prostu biegać, zaczynasz trenować. Szybko widzisz efekty, nakręcasz się jeszcze bardziej! 

FAZA 3: bieganie jak powietrze 

Nawet nie wiesz, kiedy to się stało: biega- nie kieruje twoim życiem. Układasz swój plan dnia tak, by zrobić trening, zwracasz ogromną uwagę na to, co jesz. Zdarza się, że rezygnujesz z wieczornego spotkania ze znajomymi, bo następnego dnia z samego rana masz w planie interwały.  Prawie każdy przechodzi przez tę fazę zauroczenia ulubioną dyscypliną. I dobrze! Bo właśnie dzięki niej rodzi się prawdziwa pasja, a trening wchodzi w krew. Trzeba tylko pamiętać, żeby totalnie się nie zatracić. W końcu są jesz- cze inne rzeczy, które warto w życiu robić: pójść do kina, teatru, poczytać książkę, spotkać się ze znajomymi nie tylko na bież- ni, ale np. przy lampce wina czy na kawie. Grunt to równowaga. W przeciwnym wypadku po pewnym czasie można się wypalić albo złapać kontuzję. 

FAZA 4: powrót do korzeni 

"Wiesz co? Ja teraz biegam tak totalnie dla przyjemności. Na razie nie chcę ni- gdzie startować. Nie mierzę czasu, nie mam planu treningowego, po prostu wy- chodzę i lecę przed siebie" – powiedziała mi kilka dni temu Ala, która jeszcze niedawno nie wyobrażała sobie takiego "biegania po prostu". Sama doskonale to znam, mam wielu znajomych, którzy dziś mają podobne podejście. Ale to też tylko kolej- ny etap. 
Po kilku miesiącach tego biegania tylko dla siebie, budzę się z nagłym głodem wycisku. I choć zarzekałam się, że już nie chcę, że nie będę, zgłaszam się po nowy plan treningowy i mam ogromną 
potrzebę, by dać z siebie wszystko.Tak to już jest: bieganie dla każdego jest czymś innym. Mało tego: w różnych momentach życia może być czymś innym. I właśnie dzięki temu nie ma szans na nudę, dzięki temu jest się wiernym tej miłości. Czego sobie i tobie życzę! 
 
I PAMIĘTAJ! Jeśli biegasz, jesteś biegaczem. Nie ma znaczenia, jak szybko lub jak daleko biegniesz. Nie ma znaczenia, czy to twój pierwszy dzień biegania, czy biegasz od 20 lat. Tu nie trzeba zdać żadnego testu, zdobyć licencji ani karty członkowskiej. Po prostu biegniesz. 
 
Podziel się: