bartek macek

Czy crossfit równa się kontuzja?

Na temat róznych dyscypin sportowych krąży wiele mitów. O crossficie także. Na przykład taki, że to sport bardzo kontuzjogenny. - Nic bardziej mylnego - twierdzi Bartek Macek, CrossFit Level 2 Trainer, trener personalny, współwłaściciel boxu ReebokCrossfit Mokotów w Warszawie.

Crossfit ma opinię treningu bardzo kontuzjogennego. Jak sądzisz, dlaczego tak jest?
 
Takie opinie o crossficie wygłaszają najczęściej osoby, które nie mają z nim w ogóle do czynienia. Oglądają zawody crossfitowe, w których udział bierze światowa czołówka zawodników i na tej podstawie wyciągają wnioski, że w każdym boxie ćwiczy się na takim samym poziomie trudności. Sądzą, że trening, który jest intensywny, z duża liczbą powtórzeń i o dużej zmienności musi wiązać się z uszkodzeniami ciała. Tymczasem w naszym boxie, który właśnie obchodził trzecie urodziny, nigdy nie doszło do żadnego poważnego wypadku czy kontuzji. Oczywiście zdarzają się nadwerężenia mięśni, otarcia na piszczelach, bo ktoś nie wskoczy na box czy w czasie podciągania uszkodzi sobie naskórek na dłoni, ale tego typu drobne urazy mają miejsce w każdej dyscyplinie sportu. Czasami dochodzi do drobnych urazów także dlatego, że w crossficie duże znaczenie ma rywalizacja. I ona sprawia, że osoby ambitne tak bardzo chcą mieć na treningu lepsze wyniki niż sąsiad, że się dekoncentrują, przestają myśleć o technice i popełniają błędy.
 
Jednak nieumiejętne wykonywanie ćwiczeń crossfitowych może być niebezpieczne...
 
Mam świadomość, że podnoszenie ciężarów czy ćwiczenia na drążku noszą w sobie potencjał kontuzji dla osoby, która te ćwiczenia wykonuje. Jednak jeśli dostosowuje się intensywność i trudność ćwiczeń do umiejętności danej osoby oraz dba o prawidłową technikę wykonywanych ćwiczeń, to crossfit jest całkowicie bezpieczny. Każdy, kto do nas pierwszy raz przychodzi, opowiada trenerowi o swoich doświadczeniach sportowych; mamy do czynienia z ludźmi, którzy są aktywni od dziecka oraz z takimi, które po 20 latach postanowiły wstać z kanapy. A my sprawdzamy, co dana osoba umie. Jeśli nie umie zrobić prawidłowo przysiadu lub pompki, uczymy ją tego. Nikt nie wykonuje ćwiczeń ze sztangą, jeśli nie umie ich wykonać z drążkiem pcv. Technika ma tutaj kluczowe znaczenie. 
 
Crossfit reklamuje się jako trening dla każdego. Tymczasem np. w internecie mówi się, że to trening tylko dla największych twardzieli, znalazłam określenia: morderczy, do zajechania... Jak to jest: dla każdego czy dla twardzieli?
 
Crossfit ma usprawniać, wzmacniać ciało, a do tego niezbędna jest zrozumienie, jak ono działa, jak się rozciąga, jak pracuje w różnych sytuacjach. Dlatego w crossficie jest kilka poziomów startu: jeśli świetnie się podciągasz i umiesz robić inne ćwiczenia na drążku, nie oznacza to, że dobrze umiesz sobie radzić ze sztangą. Osoby nawet bardzo wytrenowane, niektórych ruchów musza się uczyć od podstaw. Dlatego tak ogromne znaczenie ma dobry trener, który nie tylko umie pokazać, jak prawidłowo wskoczyć na box czy zrobić brzuszki, ale także umie określić umiejętności danej osoby czasie wykonywania poszczególnych ćwiczeń. I pokierować nią tak, by nauczyła się robić to dobrze. Najpierw jest zatem technika, potem zwiększanie liczby powtórzeń, a na końcu intensywność. 
 
Uważam, że crossfit jest dla każdego, niezależnie od stopnia wytrenowania. W grudniu w Crossfit Wilanów odbyły się mistrzostwa w crossficie dla osób na wózkach inwalidzkich. To pokazuje, że niepełnosprawność nie wyklucza ludzi ze sportu, to często coś, co daje im siłę i np. umiejętność samodzielnego funkcjonowania. 
 
Kto zatem nie może lub nie powinien trenować crossfitu ze względu na jego intensywność? 
 
Ludzie, którzy maja problemy z wydolnością sercowo-naczyniową. Uważam, że w takiej sytuacji warto gruntownie się przebadać i zapytać lekarza, czy bardzo intensywny trening jest możliwy w przypadku danej dolegliwości. W innych przypadkach crossfit jest dla każdego!
 
Podziel się: