Beata Szymańska

METAMORFOZA BEATY SZYMAŃSKIEJ

Beata zwraca na siebie uwagę sportową sylwetką, wewnętrznym spokojemi pewnością siebie. Mówi: mam siłę do walki. Nie zawsze tak było...

PRZED 

Beata ma wzrost: 168 cm i od zawsze różniła się budową ciała od większości rówieśników: ważyła więcej od nich, choć długo mieściła się w normie. To się zmieniło, gdy wyjechała z domu na studia i podjęła pracę – brak czasu na jedzenie w ciągu dnia, brak ruchu, brak sił... Dodatkowo pojawiły się problemy hormonalne wymagające leczenia farmakologicznego. Beata zaczęła tyć, a rosnącą nadwagę usprawiedliwiała problemami i przyjmowaniem leków. Choć miała wrażenie, że nic nie je, tyła nadal. Nie podobała się sobie, straciła poczucie własnej wartości, zaczęła być nerwowa, unikała ludzi. 

W DRODZE 

Jak to często bywa, walka Beaty z nadwagą zaczęła się fatalnie – od diety Dukana, która zaskutkowała całkowitym brakiem energii i szybkim efektem jo-jo po zakończeniu diety. Później postanowiła kupić orbitrek i płyty DVD Ewy Chodakowskiej. Niestety: w przypadku Beaty to rozwiązanie się nie sprawdziło – nie umiała zmobilizować się do ćwiczeń. Wtedy z pomocą przyszła jej sąsiadka Ania. To ona zabierała Beatę na siłownię, na ćwiczenia grupowe i mocno ją motywowała. – Pamiętam, jak raz biegłyśmy na bieżni i Ania powiedziała: ja sobie teraz pospaceruję, a ty biegnij jeszcze przez 2 minutki. Myślałam, że ją zabiję! Ale byłam pewna, że ona chce dla mnie jak najlepiej – opowiada nasza bohaterka. Wspólnie z sąsiadką poszły też do dietetyka, choć tylko Beata miała nadwagę. Na nowej diecie z początku nie było łatwo, ale efekty zaczęły być szybko widoczne. W tym czasie Beata nadal ćwiczyła na zajęciach ABT, kardio oraz "płaski brzuch". 

Teraz

Beata nie wyobraża sobie życia bez ćwiczeń, bez zdrowego stylu życia. W grudniu 2014 r. postanowiła rozpocząć przygodę z bieganiem. Na początek celem było 5 km, później bieg na 10 km. Teraz przygotowuje się do półmaratonu. – Często słyszę od innych, że już powinnam przestać się katować. Ale ja nie przestanę się ruszać, bo robię to, co kocham – mówi Beata i z przekonaniem dodaje, że ćwiczenia oraz bieganie ukształtowały ją na nowo. Jest wreszcie taka, jaka zawsze chciała być. 

RADY BEATY

1. Otaczaj się życzliwymi ludźmi, którym będzie się chciało cię motywować, a najlepiej – towarzyszyć ci na treningach.
2. Nie patrz w tył, tylko idź do przodu.
3. Rób to, co lubisz, a wysiłek fizyczny – uwierz – wejdzie ci w krew!
4. Bądź dla siebie dobra, a gdy się potkniesz, wyrozumiała :)
5. Nie staraj się dążyć do ideału, bo taki nie istnieje. Stawaj się jedynie coraz lepszą wersją siebie samej. 
6. Wychodź do ludzi. 
 
Podziel się: