motywacja

Motywacja TOP 10, czyli jak zacząć ćwiczyć i nie przestać

Ciągle sobie powtarzasz, że gdybyś znalazła motywację, to zaczęłabyś ćwiczyć? Nic bardziej prostego. Oto nasze 10 sposobów, by w końcu wziąć się w garść i zacząć ćwiczyć.

Motywacja jest przeciwieństwem zrywu czy chwilowej chęci. Motywacja to stan umysłu – towar najbardziej dzisiaj pożądany (oprócz wolnego czasu). Jesteś zmotywowana – możesz wszystko! Tylko jak osiągnąć ten upragniony stan? Głowią się nad tym specjaliści, psychologowie. Na szczęście są metody, które sprawią, że motywacja pozostanie z tobą na zawsze. Oto garść najlepszych. 

METODA 1: "robak wiercący dziurę w brzuchu" 

Brzmi okropnie, ale za to jak zdaje egzamin! – Bo że sport jest zdrowy, to wiadomo i już ta konstatacja powinna wystarczyć, żeby więcej się ruszać – mówi psycholog sportu prof. Ralf Brand z Uniwersytetu w Poczdamie. Niestety, tak się nie dzieje. Dlatego, zamiast ogólnego stwierdzenia, że "ruszać się jest zdrowo", dobrze stworzyć swój własny oryginalny motyw. Nasze podpowiedzi: 
DLA AMBITNYCH "świetna figura na następny urlop nad morzem" albo "za 3 miesiące pobiegnę półmaraton", albo "chcę w jeden dzień przejechać rowerem tyle, ile wynosi dystans rowerowy dla Ironmana" "będę mogła bezkarnie zjeść jedno ciastko dziennie", "moje serce będzie lepiej pracować", "będę mu się bardziej podobała w tej błękitnej sukience". 

METODA 2: roztrzaskanie Wielkiego Celu 

Jeszcze nie wiesz, że stawianie przed sobą Wielkich Celów nie jest szczególnie skuteczne? Czas to sobie uświadomić. Na przykład: "za 2 miesiące sześciopak na brzuchu" albo "za miesiąc maraton (chociaż nie masz żadnego na koncie)", a nawet: "w ciągu kilku tygodni figura nastolatki w dżinsach rozmiar 36". Bądź realistką! Tak postawione cele zdemotywują cię, robiąc więcej szkody niż pożytku – wręcz zniechęcą cię do ruchu. Christian Bischo , niemiecki psycholog i autor motywacyjnych książek, radzi: – Rozbij wielkie cele na małe, a nawet zupełnie malutkie, takie, których nie będziesz się bała i które będą w twoim zasięgu. Te "cele etapowe" dodadzą ci odwagi, 
by zrobić następny krok. Zdaniem Bischo a, trzeba je określić jak najwyraźniej, ale tak, by nie kojarzyły się z "gonieniem za wynikiem". Lepiej, gdy brzmią po prostu: "obojętnie, czy w tym tygodniu będzie słońce, czy deszcz – ćwiczę 2 razy" albo "w piątek o godz. 17 idę z moją przyjaciółką na fitness" 

METODA 3: zmniejsz opór (swój własny) 

Nawet jeżeli już zrobisz swój perfekcyjny plan treningowy ze świetnie wyznaczonymi i szytymi na miarę celami, droga do triumfu pozostanie wyboista. A sam początek jest najtrudniejszy. Zrób więc tak, by pierwszy krok był możliwie najłatwiejszy. To prostsze niż się z pozoru wydaje. Na przykład wieczorem połóż tuż obok łóżka sportowe buty i ciuchy – wtedy, gdy rano wstaniesz, pierwszą twoją myślą będzie: "biegnę", a nie: "najpierw zrobię sobie kawę". 

METODA 4: pielęgnuj sukces 

Jeżeli udało ci się zacząć, to – apelujemy! – nie mów sobie: "idzie zima, najchętniej spałabym przez cały dzień". Pamiętaj: o kondycję dbasz cały rok. Podczas chłodnych i ciemnych miesięcy możesz stać się mniej ruchliwa, ale nie spuszczaj za bardzo z tonu. Jeżeli co roku będziesz ćwiczyć tylko latem lub wiosną, wciąż będziesz zaczynać od początku! Chrystian Heiss, niemiecki psycholog sportu, radzi: – Unikaj ciągłego zaczynania, bo zawsze jest kłopot z tym "pierwszym krokiem". Dobrze jest utrzymywać kondycję na mniej więcej tym samym poziomie, inaczej będziesz tracić energię, fizyczną i psychiczną, na niepotrzebne zaczynanie. 

METODA 5: znajdź wsparcie

Człowiek jest stworzeniem stadnym (każdy człowiek – również ci, co uważają, że najlepiej czują się we własnym towarzystwie), więc dobrze, by stado się dowiedziało, że zaczynasz przygodę ze sportem (i zamierzasz się tego trzymać). Ogłoś, że szukasz partnerów do biegania, gry w siatkówkę, koszykówkę, basen, fitness czy co tam sobie wymyślisz. Zobaczysz, że trudniej ci będzie odmówić czy znaleźć wymówkę, by wykręcić się z treningu. 

METODA 6: nie przerywaj 

Ludzki mózg łatwo popada w nawyki. To może być zbawienne, bo jeśli przez 21 dni codziennie będziesz robić to samo, zacznie ci się wydawać, że zawsze tak było i że to norma. Jak podkreśla Christian Heiss, sporo ludzi popełnia w takim momencie kardynalny błąd i po kilku udanych dniach mówi sobie: "w zasadzie mogłabym to już robić codziennie" i... robi sobie dzień przerwy. – Potem robi się z tego kilka dni i wkrótce okazuje, że codzienność to nicnierobienie – ostrzega Christian Heiss. – Żeby tego uniknąć, umiejętnie wpisz codzienny trening w rozkład dnia, tak, by nie kojarzył się z olbrzymim wysiłkiem, tylko raczej z przyjemnością. W rezultacie okaże się, że to, co każdego dnia zrobisz z minimalnym wkładem czasowym, daje największe długodystansowe zmiany w życiu. 

METODA 7: coś ekstra! 

Jeżeli w sporcie dałaś z siebie wszystko – należy ci się nagroda. Od kawałka tortu lepsza jest książka, wyjście do kina czy kosmetyczki. 

METODA 8: nie bądź dla siebie zbyt ostra 

Sportowe cele nie powinny przybierać formy "wewnętrznej musztry" (a niestety, często tak się dzieje). Odpuść sobie bez wyrzutów sumienia, gdy czasami (czasami!) plan się posypie i nie uda ci się pobiegać. Jeżeli założyłaś sobie, że przez tydzień będziesz codziennie biegać po parku, a akurat leżysz przeziębiona w łóżku, świat się od tego nie zawali. Cel najłatwiej osiągnąć, kierując się zarówno ambicją, jak i zdrowym rozsądkiem. Niech cię one nie opuszczają. 

METODA 9: siła liczb 

W szkole nie lubiłaś matematyki? Zapewniamy cię, że w przypadku treningu magia liczb działa! Działają też pomocne apki na smartfony, które pomogą ci zaplanować treningi, wykorzystać jak najlepiej przeznaczony na nie czas, a przede wszystkim wyliczyć, ile kalorii spaliłaś. Uważasz, że to dobre dla facetów, bo to oni uwielbiają wciąż coś zliczać? Ale przecież nie oprzesz się, kiedy smartfon seksownym głosem np. Davida Craiga powie ci: "świetny wynik, mała"! 

METODA 10: bądź wizjonerką 

Wizje bywają różne, a te, które ty możesz sobie zafundować, sprawią, że poderwiesz się na poranne bieganie jak kozica. Gdy więc się rozbudzasz, zamiast myśleć: "o rany, nie dam rady, nie chce mi się!", zacznij tworzyć wizje siebie, jak biegniesz z przyjemnością, lekkością i coraz bardziej zadowolona, jak po bieganiu czujesz frajdę, która daje ci napęd na resztę dnia. W stanie lekkiego odłączenia, w jakim mózg znajduje się na granicy pomiędzy snem a jawą, takie wizje chętnie wytworzy. Potem przeciągnij się i wskocz w przygotowane poprzedniego dnia sportowe buty! 
 
Podziel się: