TSH norma

Sprawdź, czy twoja tarczyca pracuje prawidłowo

Jesz zdrowo, unikasz słodyczy, uprawiasz sport, a kilogramów wciąż przybywa? Winne mogą być zakłócenia w pracy tarczycy.

Tarczycą na co dzień ludzie zwykle nie zaprzątają sobie głowy (dobrze, gdy wiedzą, gdzie ją
mają...). A tymczasem ten gruczoł po cichutku produkuje hormony, które mają wpływ na funkcjonowanie całego organizmu! Tarczyca steruje nie tylko twoim zdrowiem i samopoczuciem, ale również... wagą!
 
Efekt motyla
 
Zanim rozszyfrujemy związki między tarczycą a zbędnymi kilogramami, wypada ją przedstawić. Znajduje się ona z przodu szyi, tuż pod krtanią, kształtem przypomina motyla, waży (u dorosłego) 15–30 g. Mimo skromnych rozmiarów, rolę do wypełnienia ma wielką: wydzielane przez nią hormony "napędzają" większość procesów fizjologicznych zachodzących w ludzkim ciele! Najważniejsze zadania tarczycy to kontrolowanie przemian energetycznych i wzrostu tkanek, utrzymanie stałej temperatury ciała, regulowanie pracy układu nerwowego, mięśniowego i krążenia.To od tarczycy zależy również twoja płodność, efektywność trawienia, kondycja skóry i włosów oraz kości, a także to, jak radzisz sobie z emocjami. 
 
Z zadań tych wywiązuje się, produkując trzy hormony: tyroksynę (FT4), trójjodotyroninę (FT3) i kalcytoninę. Niezbędny do tego jest jod – ok. 150–200 mcg na dobę. To niby niewiele – prosty rachunek pokazuje, że w ciągu całego swego życia potrzebujesz w sumie kilku gramów jodu – lecz w praktyce wielu ludzi dostarcza sobie ledwie połowę dawki tego pierwiastka. To prosta droga do potężnych kłopotów! A wielu lekarzom jakoś umyka, że skoro hormony tarczycy wpływają na wszystkie narządy, to ich nadmiar albo niedobór może dawać o sobie znać na wiele nieoczywistych sposobów, np. zaburzeniami pracy układu krążenia, uczuciem duszności, pogorszeniem nastroju, kłopotami dermatologicznymi, niepłodnością...
 
W praktyce badania w kierunku chorób tarczycy często – o wiele za często! – zleca się dopiero po wielu latach strzelania "na ślepo" i traktowania mających z nią związek objawów jako oznak zupełnie innych schorzeń. A skupianie się na skutkach, nie pierwotnych przyczynach problemów sprawia, że kuracja nie przynosi spodziewanych efektów. Dlatego... Zapamiętaj to sobie! Gdy nie możesz uporać się z jakimiś przewlekłymi dolegliwościami, choć odwiedzasz kolejnych specjalistów i karnie zażywasz zapisane leki, koniecznie zrób proste badania, które może zlecić lekarz rodzinny i pierwszego kontaktu. Konkretnie: zbadaj poziom TSH – czyli poziom tyreotropiny: hormonu wydzielanego przez przysadkę mózgową, który zawiaduje pracą tarczycy – oraz poziomy FT3 i FT4, czyli kluczowych hormonów produkowanych przez samą tarczycę. Jeśli ich ilość odbiega od normy, leczenie przejmuje endokrynolog. To on decyduje, czy potrzebne są dalsze badania (np. USG, biopsja, rentgen lub inne).
 
Zbyt wolno, za mało
 
W Polsce na nadczynność tarczycy kobiety zapadają dziś rzadziej niż jeszcze 20 lat temu. Znacznie częściej dochodzi do niedoczynności tego gruczołu. Jak sama nazwa wskazuje, choroba ta polega na tym, że tarczyca wytwarza niedostateczną ilość hormonów. W efekcie zwalnia metabolizm, co objawia się uczuciem zmęczenia, sennością, brakiem energii, rozkojarzeniem, nawet zwolnieniem mowy. Wolniej pracuje też układ pokarmowy – co szybko odbija się na wadze! Przyczyn niedoczynności tarczycy jest wiele, a jedną z najczęstszych jest choroba Hashimoto. To szczególny rodzaj zapalenia tego gruczołu, o podłożu autoimmunologicznym: układ odpornościowy zaczyna niszczyć komórki własnego ciała, w tym wypadku tarczycy, która w efekcie pracuje mniej wydajnie niż powinna.
 
W wyniku zniszczenia części komórek, tarczyca zazwyczaj się zmniejsza, choć może też się powiększyć, uciskając struktury położone w sąsiedztwie (zwłaszcza drogi oddechowe). Podkreślamy: choroba może przebiegać w ukryciu wiele lat!
 
Pod kontrolą
 
Z niedoczynności tarczycy – również z hashimoto – z reguły nie można trwale się wyleczyć. Trzeba nauczyć się z tą przypadłością żyć. Nie jest to jakieś karkołomne zadanie: przyjmując regularnie leki i robiąc badania (zwykle raz na trzy miesiące) można normalnie funkcjonować, nie doświadczając dokuczliwych objawów. – Najważniejsze, by trafić pod opiekę endokrynologa i poddać się badaniom, które pozwolą ustalić właściwą substytucję hormonalną – mówi lek. med. Urszula Sanocka, endokrynolog z Grupy LUX MED. – To oznacza taką dawkę hormonów tarczycy, która pozwala na przywrócenie organizmowi prawidłowego gospodarowania energią, poprawia perystaltykę jelit, warunkuje prawidłową produkcję ciepła.
 
Czułym wskaźnikiem wyrównania czynności hormonalnej tarczycy jest poziom TSH, czyli hormonu regulującego pracę tego gruczołu. Trzeba badać go regularnie, sprawdzając, czy podawana dawka leków jest odpowiednia. Rzecz jasna, im szybciej człowiek dowie się, że ma niedoczynność tarczycy, tym mniejsze spustoszenie poczyni to w jego organizmie! Dlatego rób badanie pod kątem poziomu TSH już od 20. roku życia, przynajmniej raz na 5 lat. Lub częściej – jeśli ktoś spośród twoich bliskich krewnych miał problemy z tarczycą!
 
Trening na receptę
 
Jeden z najbardziej powszechnych mitów dotyczących tego gruczołu brzmi: jeśli masz chorą tarczycę, nie uprawiaj sportu, bo to obniża poziom wytwarzanych przez nią hormonów. Równie popularne i bzdurne jest przekonanie, że aktywność fizyczna przy niedoczynności tarczycy lub hashimoto i tak "nic nie da", czyli nie pomoże opanować wagi. 
 
Tymczasem w wypadku obu tych schorzeń – gdy pozostaje się pod kontrolą lekarza i zażywa odpowiednio dobrane leki – ruch jest nie tylko dozwolony, ale zdecydowanie zalecany! Bo leki pomogą "podkręcić" metabolizm i zapobiec dalszemu tyciu, ale nie zlikwidują kilogramów zbędnego tłuszczu, które już się zgromadziło. Z nimi trzeba rozprawić się ruchem i dietą! Typową oznaką niewydolności tarczycy jest często brak energii, poczucie ciągłego zmęczenia, apatia, obniżony nastrój, więc zmobilizowanie się do ćwiczeń bywa dużym wyzwaniem. Ale gdy się już człowiek zmobilizuje, szybko poczuje się lepiej. U osób z hashimoto i niedoczynnością tarczycy wyrzut "szczęściodajnych" endorfin i serotoniny następuje po wysiłku fizycznym tak samo, jak u wszystkich innych!
 
Ćwiczyć – ale jak?
 
Lekarz potwierdził twoje podejrzenia, że masz niewydolną tarczycę? Przy niedoczynności tego gruczołu oraz chorobie Hashimoto najbezpieczniejszy jest trening cardio, czyli umiarkowany wysiłek trwający co najmniej 30 minut. Może to być np. jazda na rowerze, szybki marsz lub nordic walking. Wybieraj też ćwiczenia, które aktywizują górną część ciała, zwłaszcza ramiona i szyję – to pobudza tarczycę do pracy! Godna polecenia jest również joga – doświadczony instruktor dobierze ćwiczenia, które pogonią do roboty "leniwy" gruczoł i pomogą pozbyć się zbędnych kilogramów – oraz pływanie kraulem: intensywne ruchy ramion i skręty tułowia stymulują funkcje tarczycy (niestety, chlor bardzo źle wpływa na jej pracę, dlatego szukaj basenów ozonowanych).
 
Zanim zaczniesz ćwiczyć, koniecznie rób rozgrzewkę i rób dużo ćwiczeń rozciągających. To ważne zwłaszcza przy chorobie Hashimoto, która sprzyja zakwasom i bólom mięśni, zwłaszcza po treningu. Unikaj natomiast wysiłku bardzo intensywnego, ćwiczeń z dużymi obciążeniami, interwałowych itp. Bo przy wysokim tętnie (powyżej 80% maksymalnego) wytwarzany jest kortyzol, który upośledza działanie hormonów tarczycy. I tylko taki sport jest przy chorobach tarczycy niewskazany
 
TO MOŻE ŚWIADCZYĆ O NIEDOCZYNNOŚCI TARCZYCY:
- przyrost wagi
uczucie ciągłego zmęczenia
smutek,
- zniechęcenie, zmiany nastroju
- bóle mięśni i stawów
- zaparcia
- bolesne miesiączki, zaburzenia menstruacyjne
- niemożność zajścia w ciążę
- obrzęk twarzy i kostek u nóg
- suche, szorstkie włosy 
- wypadanie włosów albo brwi
- łamliwe paznokcie
- sucha skóra
- ciągłe uczucie zimna
Podziel się: