Katarzyna Bujakiewicz - Nie liczę godzin i lat

01.11.2012

Uwielbiają ją i nastoletni chłopcy, i leciwe panie, bo ma w sobie naturalność bez grama gwiazdorstwa. Teraz urzeka nas swoją rolą w serialu TVN „Lekarze”.

Katarzyna Bujakiewicz
fot. ONS

- Właśnie obchodziła pani 40. urodziny. Bolało?
Katarzyna Bujakiewicz:
Nic, a nic. Ot, kolejny przeżyty rok i tyle. Czterdziestka to czterdziestka, po prostu. Z jej przekroczeniem nic się nie zawaliło. Żadnych kryzysów.

- A przecież mówią, że to ważna cezura dla kobiety...
Katarzyna Bujakiewicz:
Zależy z jakiej perspektywy się patrzy. Gdy byłam dzieckiem i oglądałam „Czterdziestolatka”, myślałam: „Boże, ale ten Karwowski stary!”. Teraz sama jestem w wieku głównego bohatera i czuję się wciąż bardzo rześka, młoda.

- Może to macierzyństwo tak panią odmładza?
Katarzyna Bujakiewicz:
Mamą zostałam w wieku 38 lat i nawet nie przypuszczałam, jak potężny zastrzyk energii można dostać wraz z narodzinami dziecka. Przecież bez niej trudno byłoby wykonywać matczyne obowiązki, a to naprawdę tytaniczna praca. Zwłaszcza gdy ma się dziecko, które nie przesypia spokojnie jednej nocy, a w dzień przypomina mały reaktor jądrowy: wciąż rozpiera je energia.

- Jest taka chyba po pani?
Katarzyna Bujakiewicz:
Trudno powiedzieć, nie pamiętam, jakim byłam dzieckiem. Trzeba by zapytać moją mamę. Ale Ola ma w sobie dziecięcą pasję życia. Nawet jak chcę spokojnie zjeść kolację na wakacjach, nie posiedzi ze mną przy stole, tylko hula wokół jak wiatr po Podhalu.

- Pani też przecież słynie z żywiołowości, aktywnego trybu życia…
Katarzyna Bujakiewicz:
Nie lubię bezczynności. Regularnie biegam i uprawiam inne sporty.

- Wkrótce ma pani wystartować w kolejnym maratonie.
Katarzyna Bujakiewicz:
Niestety, nie dam rady, bo kiedy trenowałam, najechał na mnie samochód prowadzony przez nieuważnego kierowcę. Jestem kontuzjowana. Zamiast szlifować formę, muszę się rehabilitować. Ale ten wypadek mógł się skończyć jeszcze gorzej. Jestem wytrenowana i to mnie uratowało.

- Twarda więc z pani sztuka. Sama pani często o tym mówi...
Katarzyna Bujakiewicz:
Tak, to w dużej części zasługa taty. On powtarzał mnie i mojej mamie nieustannie: „Silne z was baby!”. Chyba chciał oduczyć nas narzekania, rozczulania się nad sobą. Wiedział, że dzięki temu damy sobie radę w życiu. Teraz to się przydaje. Jestem bardzo samodzielna i świadoma swojej wartości. Nie udaję, że bywam, jak w starej piosence „taka mala” i bezradna. Sama, jak trzeba, wbiję gwóźdź i wezmę się w garść, gdy przyjdą gorsze dni.

- Kiedyś, gdy trudno było wyżyć z aktorskiej gaży, została pani nawet przedstawicielem handlowym.
Katarzyna Bujakiewicz:
Sprzedawałam oleje samochodowe i nie narzekałam. Zamiast siedzieć i płakać, sama sobie pomogłam.

- To dobry wzorzec dla córki.
Katarzyna Bujakiewicz:
Dziecko powinno się wychowywać, pokazując mu swoim zachowaniem, jak żyć z zasadami. Ola ma dopiero dwa lata, ale już uczę ją ważnych rzeczy, np. szacunku do ludzi, do zwierząt.

- Macie psa albo kota w domu?
Katarzyna Bujakiewicz:
Tak, Oxę – amstaffa. Ola za nią przepada. Z wzajemnością. Oxa to ktoś naprawdę nam bliski. Ola to czuje i w ten sposób uczy się wrażliwości. Wierzę, że wyrośnie na porządnego, wartościowego człowieka.

- Mówi pani z taką miłością o córce...
Katarzyna Bujakiewicz:
Jak każda matka. Nim się urodziła, nie podejrzewałam siebie o taką głębię uczuć. A pojawił się ktoś, kto jest ode mnie w stu procentach zależny i we mnie wpatrzony... To zmienia sposób postrzegania świata. Teraz dopiero rozumiem moją mamę. Wiem, co czuła, gdy się pojawiłam. Choć wtedy metody wychowawcze były zupełnie inne. Dziecko karmiono piersią co trzy godziny, a nie na żądanie, jak ja to robiłam. Pozwalano mu się wypłakać, a nie brało się go na ręce, gdy załkało. Spało też zawsze samo.

- Czyli 40 lat to jednak przepaść!
Katarzyna Bujakiewicz:
Tylko w sztuce wychowania!

- A w sztuce gotowania?
Katarzyna Bujakiewicz:
W latach siedemdziesiątych nie było w sklepach takiego zatrzęsienia składników, tylu wpływów różnych kuchni. A ja lubię odkrywać nowe smaki. Mam dla kogo gotować. I dla Piotra, mojego partnera
i dla córki. Staram się odżywiać rodzinę zdrowo. Warzywa kupuję w firmie, która bierze żywność bezpośrednio od rolników: jajka z wolnego wybiegu, niepryskane jabłka.

- Cóż, Wielkopolska, to przecież stolica polskiego rolnictwa...
Katarzyna Bujakiewicz:
Kocham ten region, a rodzinny Poznań to dla mnie taka mała ojczyzna. Tu mam rodzinę, tu się wychowałam, a teraz chodzę z córką na place zabaw. Co czwartek, jak u króla Stasia, staramy się spotykać z przyjaciółkami na obiedzie. Pogadać. Odetchnąć od pracy.

- Pożyć po prostu...
Katarzyna Bujakiewicz:
Właśnie. Dlatego, choć bardzo lubię Warszawę, gdzie pracuję, tak chętnie wracam do siebie. Tu nie liczę godzin i lat!

Krzysztof Rajczyk / Pani domu
Oceń artykuł 4 głosy
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Opinie
Gość2012.11.06 18:01
Ciągle ma 20 lat. Super !
Gość2012.11.04 00:26
Bardzo lubię panią Kasię.Jest świetną aktorką,tak gra naturalnie.Szkoda że nie udało mi się jej spotkać w Poznaniu.Pozdrawiam p.Kasię serdecznie.Baba Lu.
Gość2012.11.01 16:21
Po prostu sliczna i bardzo dziewczeca. Nadal wyglada jak nastolatka.
Gość2012.11.01 16:21
Po prostu sliczna i bardzo dziewczeca. Nadal wyglada jak nastolatka.
Gość2012.11.01 16:16
Po prostu sliczna i bardzo dziewczeca. Nadal wyglada jak nastolatka.
Video
Paulina Krupińska spędziła wakacje na rajskiej wyspie

<