Andrzej Turski i Urszula Chincz - Baaardzo udana jedynaczka

23.10.2012

Ona – jego córka, nie miała okresu buntu, nie farbowała włosów, nie przekłuła nosa. On – jej ojciec, pisał za nią wypracowania, nie stał za drzwiami z dubeltówką, czyhając na jej chłopaków.

Andrzej Turski i Urszula Chincz
fot. Marcin Kempski/I Like Photo

Jeden z najbardziej popularnych publicystów radiowych i telewizyjnych – wielu widzów ogląda „Panoramę” w Dwójce tylko dla niego. Laureat Wiktorów i Superwiktora. Jego córka Urszula, trochę wbrew woli ojca, „wsiąka” w telewizję – niedawno dołączyła do zespołu „Pytania na śniadanie”. Co na to jej tata? Na razie Andrzej Turski i Urszula Chincz deklarują: „Pierwszy i ostatni raz występujemy razem”.

– Ula, słyszysz czasem komentarz: „Pewnie tatuś załatwił ci robotę w telewizji”?
Andrzej Turski:
I to mnie boli. W telewizji głupie plotki zawsze wpływają źle na wizerunek.
Urszula Chincz: A mnie kompletnie nie przeszkadza. Bo ja wiem, jak było, ojciec wie. I moja szefowa też.
Andrzej Turski: Marzy mi się, by Ula potraktowała „Pytanie na śniadanie” jako rodzaj przygody. I jak podchowa synka Rysia, wróciła do biznesu.

– Dlaczego, skoro się sprawdza na wizji? Oglądałam jej debiut w „PnŚ”. Zero tremy.
Urszula Chincz:
W poprzednim życiu zawodowym robiłam prezentacje na żywo dla kilkuset osób. Zaprocentowało. Poza tym wychowywałam się na radiowych korytarzach, przyjrzałam dziennikarskiej kuchni, gdy tata pracował w TAI. Zaklinałam: „Nie pójdę w ślady ojca, żeby nie mówili, że to córka Turskiego”. Pracowałam w innych branżach. Dziś mam 35 lat i trochę doświadczenia do zaoferowania widzom. Gdy ktoś mówi, że wszystko sobie zawdzięcza, a nic rodzicom – mówi bzdury. Nasiąka się w domu tym, co robią rodzice.

– Lekarką po mamie jakoś nie zostałaś.
Urszula Chincz:
Chodziłam do mamy do szpitala, ale uważała, że to za ciężka praca w ogóle, dla kobiet w szczególności. A wiesz, że w liceum tata mi pisał wypracowania? Dzwoniłam do pracy: „Tata,
rozprawka na jedną stronę”. Tata dyktował mi przez telefon do ostatniej kropki. Nauczycielka się nie zorientowała. Widać wypracowanka nie były mistrzowskie.
Andrzej Turski: Świadomie nie były.

– To niewychowawcze, panie Andrzeju.
Andrzej Turski:
E tam, e tam. Pomagałem, bo była zagoniona. A jeśli chodzi o lektury, wiedziałem, że Ula na pewno przeczyta. Gdy była mała, przerobiliśmy całego Gałczyńskiego, Tuwima, Brzechwę. Ja sam co rok, dwa lata czytam Trylogię. Najbardziej wkurzałem żonę, gdy puszczali w telewizji filmy Hoffmana, a ja dialogi deklamowałem wyprzedzająco. „Czy ty chcesz, bym z konia trupem padł?”, a po sekundzie z ekranu padało: „Czy ty chcesz, bym z konia trupem padł?”.

– Prowadzisz program „Ula Pedantula”. Radzisz, jak wprowadzić ład wokół siebie. Esencja praktyczności.
Urszula Chincz:
Jestem jak królowa chaosu, która próbuje nad nim mimo wszystko panować. Lubię, jak wszystko jest poukładane w szufladkach – od własnych słabości po skarpetki. Mój synek Rysio bywa źródłem inspiracji, bo ile jest w stanie nabroić czterolatek, każda mama wie.

– Uspokaja się, jak Cię ogląda?
Urszula Chincz:
A skąd! Wytrzymuje tylko pierwszą zapowiedź, a potem prosi: „Tato, przełącz na Reksia”.

Liliana Śnieg-Czaplewska / Viva!
Oceń artykuł 8 głosów
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Opinie
lula2014.02.05 08:03
Jest przecietna dziewczyna I dobrzeze wlosow nie farbowala to ma nie zniszczone a kolczyk w nosie to nic zlego tylko ozdoba ojciec wspanialy
lena 2013.12.09 04:41
Ojciec wspaniały, prawdziwy dziennikarz obiektywny, ze świetnym warsztatem, niestety z tych co już powoli odchodzą do lamusa. I nie wątpię w to, że ma wspaniałą córkę ale - ta dziewczyna nie ma talentu, żeby prowadzić pytanie na śniadanie, ona nie orientuje się w tematach, gubi się, widać to na każdym kroku.
Monika:)2013.03.09 01:15
Sympatyczna, energiczna dziewczyna:) Mająca fajne podejście do życia, do tego mądra, wykształcona, a jednocześnie utożsamiająca się ze zwykłą kobietą, rozwiązującą te same problemy co przeciętna polka, pełniąca różne role życiowe, mamy, pani domu, ale także kobiety realizującej się na płaszczyźnie zawodowej:) mam do niej sentyment:) lubię program z jej udziałem:) Dla mnie jest normalną dziewczyną , która nie musi udowadniać,że pracę zdobyła dzięki swojej osobowości i kreatywności... Wprowadza do programu, który współprowadzi taką słoneczną, lekką atmosferę chce się to oglądać, widać niekoniecznie doświadczenie dziennikarskie jest najważniejsze, czasem wystarczy osobowość i energiczność, jak jest w przypadku Uli. Podoba mi się to, że łączy różne role życiowe,i ma dystans do świata:) życzę wszystkiego dobrego oraz by dalej budziła Nas swoim uśmiechem:) w telewizji śniadaniowej i wielu sukcesów:)
Gość2013.01.02 09:51
Tatuś załatwił i tyle. Nawet nie musiał nic gadać, wystarczy, że ta Chincz dała podanie i wszyscy wiedzieli co mają robić. totalna żenada...
Gość2012.10.26 04:20
I znow sie zaczyna - zawsze ktos komus musi cos zalatwic - a ja mysle ze Pani Ula osiagnela wiele rzeczy sama.A to ze ma tate pracujacego w T,V tj. nic nie znaczy.A szacunku do bliskich i tak fajnych kontaktow mozna im tylko pozazdroscic.
selena2012.10.23 22:32
ze oni sie bardzo kochaja. Az zazdroszcze.
selena2012.10.23 22:29
ze oni sie bardzo kochaja. Az zazdroszcze.
selena2012.10.23 22:29
ze oni sie bardzo kochaja. Az zazdroszcze.
gosia2012.10.23 15:48
Ale braków to ona ma mnóstwo......i z geografii powina się przeszkoli.....i cieszyc sie ze jej ta prace tatus załatwił?:))))
Raport specjalny
Video
Frąckowiak rozpływa się nad nowym facetem