Agnieszka Włodarczyk i Mikołaj Krawczyk - To właśnie miłość

14.05.2012

Tylko w VIVIE! cała prawda na temat najgorętszej miłości tego roku!

Agnieszka Włodarczyk, Mikołaj Krawczyk
fot. Viva! nr 10/2012 z dnia 10 maja 2012 r.

– Wszystkich zaskoczyliście. Ja też byłam przekonana, że macie już poukładane życie, a tymczasem…
Agnieszka Włodarczyk:
Mnie też się tak wydawało, ale nigdy nie można powiedzieć, że coś już jest „zaklepane” na sto procent, chociaż długo tak sądziłam. Życie jednak płata niespodzianki, co widać na naszym przykładzie.
Mikołaj Krawczyk: Rzeczywistość pokazuje, że cały czas trzeba być czujnym.

– Jesteście ze sobą od niedawna?
Agnieszka Włodarczyk:
Jakie ma to znaczenie? Można znać kogoś wiele lat i nigdy nie pozna się go do końca. To wydarzenia i życie weryfikuje, z kim tak naprawdę mamy do czynienia i na kim możemy polegać. My już to wiemy.
Mikołaj Krawczyk: Zresztą przedtem bardzo dużo ze sobą rozmawialiśmy. Taka decyzja oznaczała dla nas ogromne zmiany. Gdyby mierzyć czas ilością przegadanych godzin, to można powiedzieć, że jesteśmy ze sobą już całe wieki. Spotyka się dwoje ludzi i nagle zdarza się między nimi „Kosmos”, jak my to nazywamy. Wszystko się sprzęga, łączy w całość, popycha ich ku sobie i nie ma już na to lekarstwa.
Agnieszka Włodarczyk: Cały świat przestaje istnieć, a jeśli istnieje, to po to, żeby ułatwić tym dwojgu odnalezienie siebie, swoich dusz. Mikołaj mówi: „Jedna dusza i dwa ciała”. U nas tak właśnie jest.

– A teraz masz faceta z przeszłością, a sama jesteś kobietą po przejściach. I tej przeszłości nie da się odciąć.
Mikołaj Krawczyk:
Ale nikt nie chce jej odcinać! Oczywiście, że to delikatna i niełatwa sprawa, bo przecież są dzieci, które kocham. To jasne, że będę je widywał i spędzał z nimi jak najwięcej czasu. Nie zamierzam niczego przeoczyć z mojego „tacierzyństwa”.

– W Internecie huczy, że nie opiekowałeś się synami?
Mikołaj Krawczyk:
Teraz, chcąc nie chcąc, stałem się ojcem weekendowym, ale wcześniej też trochę nim byłem, ponieważ bardzo dużo pracuję. Ale poświęcałem synom każdą wolną chwilę. Nawet na przerwy obiadowe wpadałem do domu. Da się pogodzić pracę z wychowywaniem dzieci.

– A Ty, Agnieszko? Nie boisz się nowej roli?
Agnieszka Włodarczyk:
Nie jest to łatwa sytuacja, ale jednego jestem pewna – nie mam zamiaru utrudniać Mikołajowi kontaktów z dziećmi. Sama jestem z rozbitej rodziny i bardzo dobrze wiem, jak to jest. Moja mama nigdy nie utrudniała mi relacji z tatą, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Dziś wiem, jakie to było mądre i nauczyło mnie, jak ważne jest, żeby dziecko miało dobry kontakt z każdym z rodziców.

– To jakie były te Wasze początki?
Agnieszka Włodarczyk:
Na nic sprostowania, że byliśmy wolnymi ludźmi. Nikt nie chce tego słuchać, bo wszyscy i tak wiedzą swoje.
Mikołaj Krawczyk: Jeśli ktoś ma odwagę stanąć z otwartą przyłbicą i powiedzieć: „Muszę zmienić swoje życie, bo coś się wypaliło, bo nie chcę się udusić”, to już jest to bardzo źle postrzegane. A czasem trzeba umieć zostawić coś, co już nie działa, żeby zrobić miejsce na szczęście. Jednak odwaga i prawda w dzisiejszych czasach nie jest w cenie.
Agnieszka Włodarczyk: Nawet w Internecie zamieszczono głosowanie: „Czy chcesz, żeby Mikołaj był z Agnieszką?” – jeśli tak, wyślij sms-a…
Mikołaj Krawczyk: Nas to rozśmiesza, czujemy się tak, jakby ludzie starali się nas wprowadzić do „Big Brothera”, a Wielkim Bratem jest Internet.

Oceń 2,39 / 72 głosów
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Redakcja poleca
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia: