Gene Gutowski: Żyłem nieprzyzwoicie

08.06.2010

Na głowę Romana Polańskiego sypią się kolejne gromy. Jego przyjaciel, słynny producent Gene Gutowski, zastrzega: „Nie komentuję życia bliskich mi ludzi”. Ale wspomina wspólnie spędzone bezgrzeszne lata 60.

Gene Gutowski

Gene Gutowski z Joanną, partnerką życiową. Są razem od 10 lat.

fot. Błażej Żuławski

Londyn. Rok 1963. Gene żeni się po raz drugi, z Judy, piękną modelką. Będzie miał jeszcze dwie żony. Rodzi mu się syn, a ma już dwóch z poprzedniego małżeństwa. Wtedy też ściąga do Anglii Romana Polańskiego. I tak zaczyna się historia ich niezwykłej przyjaźni. On – lwowiak o żydowskich korzeniach, boleśnie naznaczony wojenną traumą, sierota, w okupowanej Warszawie kombinujący, jak przetrwać. W 1942 roku, a ma wtedy 17 lat, przybiera nazwisko Gutowski (prawdziwe to Witold Bardach). Konspiruje, po wojnie działa jako agent amerykańskiego kontrwywiadu, żeni się z Amerykanką, wyjeżdża do Stanów, dostaje amerykańskie obywatelstwo. Wraca jednak do Europy, a w 1960 roku osiada w Londynie. To miejsce dla niego – zdolnego, kreatywnego i z głową do interesów. Trzy lata później ściąga tu Polańskiego, dziecko Holocaustu, teraz młodego, obiecującego reżysera. Genialny duet wspólnie wyprodukuje: „Wstręt”, „Matnię”, „Nieustraszonych pogromców wampirów” – dziś klasyki światowego kina. W 1967 roku na zaproszenie Paramount obaj jadą do Hollywood. I tu ich drogi zawodowe w tajemniczy sposób się rozchodzą na blisko 35 lat. Ponownie spotykają się przy produkcji „Pianisty” w 2001 roku. Razem świętują dwiema butelkami Dom Pérignon trzy zdobyte Oscary.

– Sweet sixties – słodkie lata 60. Lata przyjaźni z Polańskim, lata szalonej pracy i równie szalonej zabawy. Z czym się Panu kojarzą?
Gene Gutowski:
Z Londynem. Był wtedy wspaniałym, tanim miastem, nie to co teraz. Z mnóstwem klubów, knajp, dyskotek: Stork przy Swallow Street, Graucho, gdzie bywał show-biznes, Annabels przy słynnym Barkley Square i Harry’s Bar, gdzie do członkostwa trzeba było mieć rekomendację dwóch osób. Na piśmie! O przyjęciu lub nie decydował komitet. Mam klubowe karty członkowskie do dzisiaj, z niskimi numerami. Do klubu Tramp – małego, ale ekskluzywnego – nie mógł przyjść samotny facet, by się upić, gapiąc na panienki. Musiał przyjść z…

– …z osobą towarzyszącą.
Gene Gutowski:
Mógł przyjść z inną, wyjść z inną, ale nigdy sam. W klubie każdy miał swoje miejsce. Najcenniejszy był stolik stojący najbliżej stolika właścicieli. Jak nasz, z rezerwacją dla „Mr Polanski, Mr Gutowski”.

– Roman Polański od kilku miesięcy przeżywa ciężkie chwile. Kiedy ostatnio Pan z nim rozmawiał?
Gene Gutowski:
Wczoraj.

– Jak się czuje?
Gene Gutowski:
Dobrze. Jest w świetnej formie. Śmiejemy się, opowiadamy dowcipy, a nawet śpiewaliśmy razem „Trojkę”, słynną pieśń ludową: „Jedzie trojka, śnieg puszysty…”. Romek zna słowa całej piosenki. Znamy się od 1963 roku. W tamtych latach spędzaliśmy tak dużo czasu, że Judy – druga żona, którą poślubiłem rok wcześniej – zaczęła się gorzko skarżyć. Twierdziła, że nie jestem jej mężem, lecz mężem Romana. Jak szedł w Londyn, wyrzucałem mu pieniądze przez okno, które mijał w drodze na wieczorne podboje. Ależ było tanio! Za dziesięć funtów można było zjeść kolację we dwoje i wypić  sporo drinków w Ad-Lib, potem w Trampie. Szybko zaczął sobie świetnie dawać radę i poczuł się w Londynie jak ryba w wodzie, wszędzie był zapraszany, fetowany.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>

Liliana Śnieg-Czaplewska / Viva!
Oceń artykuł 20 głosów
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Opinie
kolina2013.06.02 13:06
Przykład człowieka, który w życiu potrafił sobie poradzić we wszystkich okolicznościach, które go spotkały. Zawsze dawał sobie radę. Taki zlepek bezczelności, tupetu i inteligencji. Dlatego odniósł sukces, wszytko co osiągnął zawdzięcza sam sobie. Ja takich ludzi podziwiam. Kąkretny, a nie jakiś tam pseudointeligencik.
kasia2010.06.20 13:14
Bardzo plytki czlowiek,wspomienia malo interesujace i malo w tym wartosci,stary czlowiek zyjacy wspomieniami dekadenckiego zycia.Tacy sa wielcy i znani celebryci,nie ma w nich nic pozytywnego i wielka szkoda,ze takich jest wiekszosc ,zalosne.
kasia2010.06.20 13:11
Bardzo plytki czlowiek,wspomienia malo interesujace i malo w tym wartosci,stary czlowiek zyjacy wspomieniami dekadenckiego zycia.Tacy sa wielcy i znani celebryci,nie ma w nich nic pozytywnego i wielka szkoda,ze takich jest wiekszosc ,zalosne.
hgfgfh2010.06.16 12:43
gfdjhgfjgfj
2010.06.14 01:57
Najbardziej podoba mi sie ostatnia odpowiedz.