Piękne życie Leszka Czajki

09.11.2009

Leszek Czajka, znany polski stylista fryzur. Fryzjer gwiazd. Czesze do największych produkcji telewizyjnych. Mówi o sobie, że jest człowiekiem... nie z tej epoki.

Leszek Czajka

Leszek Czajka

fot. Piotr Porębski/ Metaluna

Warszawa. Wczesne popołudnie. Siedzimy na wytwornej sofie w Instytucie Kérastase przy Nowogrodzkiej, zajadając się konfiturami z moreli od Beaty Tyszkiewicz. Kiedy pytam, czy to faktycznie ona je zrobiła, Leszek karci mnie spojrzeniem za brak wiary: „No pewnie! Sama zobacz – własnoręcznie wypisana kartka i te morele, których na sto procent nie kupisz w sklepie!”.

– Słyszałeś o kwestionariuszu Prousta?*
Leszek Czajka:
Daj spokój, chcesz ze mnie zrobić aż takiego intelektualistę?

– Chcę pokazać, jaki jesteś naprawdę. Gotowy?
Leszek Czajka:
Pytaj…

– Co jest dla Ciebie największym nieszczęściem?
Leszek Czajka:
Chyba nigdy do tej pory się nad tym nie zastanawiałem. Ale jeśli mam odpowiedzieć… to przede wszystkim choroba. I sytuacja, w której nie mógłbym realizować siebie i swoich marzeń.

– Gdzie chciałbyś żyć?
Leszek Czajka:
Jestem człowiekiem nie z tej epoki i to wiem z całą pewnością. Naturalnie cieszę się, że mogę korzystać z dobrodziejstw techniki. Szybko się przemieszczać i rozmawiać w każdej chwili z moimi bliskimi. Ale tak naprawdę marzy mi się Francja Króla Słońce – Ludwika XIV. Sama świetnie wiesz, że mam w domu kilka drobiazgów z tej epoki. To taka moja prywatna namiastka świata, którego już nie ma. Dom jest integralną częścią człowieka, który w nim mieszka. Ważne, by każdy detal – obraz na ścianie, uchwyt do kuchennej szafki – żeby wszystko to było spójną i konsekwentną całością.

– A jeśli tak nie jest?
Leszek Czajka:
A jeśli tak nie jest – władzę przejmuje chaos. W sensie dosłownym i w przenośni. Nie umiałbym funkcjonować w otoczeniu przypadkowych przedmiotów. Może to rodzaj obsesji, ale nawet jeśli tak – ta obsesja jest silniejsza niż cokolwiek innego. Przywiązuję ogromną wagę do szczegółów. W zawodzie i w życiu też.

– Miewasz czasem takie poczucie, że ta Twoja słynna pedanteria jest pułapką dla Ciebie samego?
Leszek Czajka:
Ponad wszelką wątpliwość – nie ułatwia życia. Wiesz przecież, że wszystko, co nie przychodzi ot, tak sobie, lepiej smakuje. Nigdy nie idę na łatwiznę. I głęboko wierzę, że utrudniając sobie życie, staję się wewnętrznie bogatszy. Tej wersji będę się trzymać.

– To niech zgadnę – jak tworzyłeś swoje ostatnie dzieło, czyli Instytut, w którym właśnie jesteśmy – też raczej nie wybierałeś drogi na skróty?
Leszek Czajka:
Moje wcześniejsze dwa salony, choć piękne i nagradzane, do końca nie spełniły moich oczekiwań. Więc, zgodnie z zasadą podwyższania poprzeczki, wymyśliłem Instytut. To pierwsze miejsce, w którym nie myślę, co by tu zmienić.

– Obraz skończony?
Leszek Czajka:
Już się nawet podpisałem.

– Myślisz o swoim logo na ścianie?
Leszek Czajka:
O nim i o każdym drobiazgu tutaj. Sam wybierałem lampy, klamki, projektowałem porcelanowe filiżanki.

– Wracamy do kwestionariusza? Kolejne pytanie brzmi: na czym polega doskonałe szczęście na ziemi?
Leszek Czajka:
Szczęście to stan ducha. Wewnętrzna harmonia, spokój, bezpieczeństwo przede wszystkim. Piękne życie, o!

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>

Oceń 5,00 / 16 głosów
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Redakcja poleca
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia: