Anja Rubik i Sasha Knezevic - Miłość top modelki

18.12.2008

Ich wspólne zdjęcia w reklamie Gapa wiszą na billboardach w całej Ameryce. A mogli się nie spotkać...

Polka z Częstochowy i Serb wychowany w Wiedniu. Jedna z 10 najlepszych modelek świata i niedoszły koszykarz, początkujący model. Od kilku miesięcy razem przedzierają się przez szaleństwa świata show-biznesu. Taka miłość może się zdarzyć tylko w Nowym Jorku.

- Skąd wiadomo, że jest się zakochanym?
Anja Rubik:
Człowiek chodzi jak pijany. Bez przerwy myśli o drugiej osobie, nie może się doczekać spotkania, czuje się tak, jakby unosił się nad ziemią. I budzi się z uśmiechem na ustach.

– Zauważasz u siebie te objawy?
Anja Rubik:
Wszystkie (śmiech).

– To było jak uderzenie pioruna?
Anja Rubik:
Tak chyba można powiedzieć, bo ja bardzo się przed tym uczuciem broniłam. Ale ostatni rok był najdziwniejszy w moim życiu. Wszystko zmieniło się o 180 stopni. Po świętach Bożego Narodzenia zdecydowałam o rozstaniu z moim chłopakiem. Byliśmy z Łukaszem razem ponad sześć lat, ale przez ostatnie miesiące miałam przeświadczenie, że tak naprawdę jesteśmy z dwóch różnych światów. W końcu zdecydowałam, że najlepiej będzie dla nas obojga, jeśli zaczniemy żyć na własny rachunek.

– Bałaś się, że już się z nikim nie zwiążesz?
Anja Rubik:
Planowałam raczej, że rzucę się w wir pracy, że rozterki serca zagłuszę nowymi zleceniami.

– I wtedy pojawił się on.
Anja Rubik:
Tak. Jak w filmie (śmiech). Szłam ulicą, spieszyłam się na jakąś sesję i nagle zatrzymał mnie na ulicy. "Aniu, to ja, Sasha, pamiętasz, pracowaliśmy razem?”

– Sasha też jest modelem?
Anja Rubik:
Tak. Rok temu wspólnie nagrywaliśmy reklamę w Nowym Orleanie. Pamiętam, że bardzo mnie wtedy zafascynował, ale ja byłam z Łukaszem, a on miał dziewczynę. Nawet się nie wymieniliśmy telefonami. Kiedy teraz spotkaliśmy się w Nowym Jorku, Sasha zaproponował, żebyśmy następnego dnia wypili wspólnie poranną kawę. Zgodziłam się, ale nawet do głowy mi nie przyszło, że to będzie randka.

– Kiedy usiadłaś koło niego, poczułaś, że to ten?
Anja Rubik:
Kiedy usiadłam i zaczęliśmy rozmawiać, byłam zdziwiona. Od razu opowiedzieliśmy sobie o swoich rodzinach, pasjach, podejściu do pracy. Myślałam sobie: dlaczego tak dużo o sobie opowiadam? Co się ze mną dzieje?! Jestem dosyć skryta, niełatwo przychodzi mi zwierzać się ze swoich marzeń, ale z Sashą było inaczej.

– Denerwowałaś się na tej randce?
Anja Rubik:
Będziesz się śmiała, ale z nerwów cały czas trzęsła mi się szczęka. Nie mogłam tego opanować. Miałam golf i cały czas zakrywałam sobie usta, żeby tego nie zauważył. Na szczęście czułam, że on też jest zdenerwowany i że żartami i głośnym śmiechem stara się ukryć zmieszanie.

– Szybko umówiliście się na drugie spotkanie?
Anja Rubik:
Po naszej pierwszej randce musiałam wyjechać na zdjęcia, ale Sasha zapowiedział, że będzie na mnie czekał. Po moim powrocie poszliśmy na długi spacer do Central Parku. Uwielbiamy to miejsce oboje. Rozmawialiśmy przez kilka godzin, kompletnie straciliśmy poczucie czasu. To wtedy właśnie dowiedziałam się, że Sasha wcale nie chciał być nigdy modelem. Opowiadał mi o swojej wielkiej pasji do koszykówki. On jest z pochodzenia Serbem, ale jego rodzina mieszka w Wiedniu. On też tam się wychował. Od najmłodszych lat trenował koszykówkę i jako młody chłopak dostał się do włoskiej reprezentacji. Przeprowadził się wtedy do Mediolanu i był pewien, że będzie koszykarzem. Wszystko jednak ułożyło się inaczej. Podczas jednego z meczów doznał poważnej kontuzji. Zamiast rzucać kosze, poszedł do szpitala. Nie było wiadomo, czy kiedykolwiek będzie mógł wrócić do sportu. I wtedy zainteresował się nim sam Giorgio Armani. Wiadomo, że on uwielbia koszykarzy. Zaprosił Sashę do udziału w jednej ze swoich kampanii reklamowych. Sasha świetnie się sprawdził i tak się zaczęło.

Iza Bartosz / Viva
Oceń artykuł 36 głosów
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Raport specjalny
Video
Frąckowiak rozpływa się nad nowym facetem