Krystyna Janda i Edward Kłosiński

28.01.2008

Wybitny operator filmowy, mąż Krystyny Jandy, zmarł 5 stycznia po krótkiej, dramatycznej walce o życie.

Edward Kłosiński

Edward Kłosiński

fot. ONS

Proszę o ciszę”, taki zapis pojawił się w internetowym dzienniku Krystyny Jandy 7 stycznia, dwa dni po śmierci jej męża Edwarda Kłosińskiego. „I o nieskładanie kondolencji”.

Internauci i fani milczą. Zgodnie z wolą gwiazdy. Zawsze byli blisko niej, a ona pozwoliła im zaglądać do swojego życia. Ale są chwile, które trzeba przetrwać w samotności. Z Edwardem Kłosińskim dzieliła 27 ostatnich lat. Najszczęśliwszych lat. Zawsze powtarzała: „Tym związkiem raz na zawsze urządziłam sobie życie. Edward nigdy mnie nie zawiódł”. Ich wspólni znajomi mówią, że było to małżeństwo niezwykłe. „O nich można by było napisać książkę”, mówi Daniel Olbrychski. „Pracowaliśmy wspólnie tyle razy i jedynym określeniem pasującym do Edwarda jest według mnie »świetlany«. Odszedł jeden z najwybitniejszych ludzi kina. Jestem pewien, że on już tam, na górze fotografuje boże aniołki. Musi tylko dobrać odpowiednią przesłonę, bo tam przecież na pewno jest dużo światła. A ja teraz myślę głównie o tych, co zostali, o chłopcach i Krysi”, dodaje Olbrychski, który na pytanie, jakie było małżeństwo Krystyny Jandy i Edwarda Kłosińskiego, odpowiada: „Ono jest, ono wcale się nie skończyło. Nie mam prawa snuć domysłów, co jest na tamtym świecie, ale jestem pewien, że ten związek przetrwa nawet śmierć”.

„Grzesiu, Edward nie żyje”
Choroba zaatakowała  pół roku temu. Wtedy i Kłosiński, i Janda byli pewni, że ją zwyciężą. Zwłaszcza gdy lekarze po chemioterapii wypisali go ze szpitala i wrócił do teatru, by pomóc żonie w pracy nad przedstawieniem „Boska”. Tak jak zawsze był blisko, wspierając ją celnymi uwagami, wizją inscenizacji, mądrym spojrzeniem człowieka, dla którego sztuka jest prawie tak ważna jak życie. Premiera odbyła się pod koniec listopada. Wtedy oboje jeszcze wierzyli, że wszystko będzie dobrze. Nowotwór płuc okazał się silniejszy. Kilka tygodni przed śmiercią Edward Kłosiński zapadł jeszcze na zapalenie płuc. W ciężkim stanie został przewieziony na OIOM. Pocieszał wówczas przerażoną żonę Krystynę: „Nie denerwuj się. Nie mam zamiaru umierać na byle co, jak mam raka”. Kilka dni później, w sylwestra, szczęśliwa Janda pisała w blogu: „Mój mąż wraca do domu. Kryzys zażegnany”. Drugiego stycznia świętowali jego 65. urodziny. Trzy dni później Edward Kłosiński zmarł w swoim ukochanym domu w Milanówku. Jego śmierć mimo źle rokującej diagnozy była szokiem. Wszyscy wierzyli, że jak „Krysia się uprze, to wszystko wywalczy”. Nawet życie męża.

„Zadzwonił telefon. Usłyszałem trzy słowa Krysi: »Grzesiu, Edward nie żyje«. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Słowa są bezradne, nie umieją wyrazić tego, co miesza myśli w takim momencie. Spodziewałem się tego, rozum i opinie lekarskie przewidywały to, co się stało, a jednak miałem nadzieję. Medycyna pędzi do przodu. Mówiąc krótko, wierzyłem w cud”, mówi Grzegorz Skurski, reżyser i scenarzysta, od 30 lat przyjaciel Edwarda Kłosińskiego i Krystyny Jandy.

 „Jak ona teraz będzie żyła, jak sobie poradzi z domem, chłopcami, którzy są w najtrudniejszym wieku, teatrem?”, zastanawiają się przyjaciele. Najgorsze jest, mówią, że zabrakło przy niej człowieka, który był opoką, dzięki której mogła pokonywać najtrudniejsze przeszkody. Edward zawsze był. I wtedy, gdy było dobrze, i wtedy, gdy było źle.

Iza Bartosz i Krystyna Pytlakowska / Viva
Oceń artykuł 577 głosów
Wyślij znajomym Wyślij znajomym
Drukuj Drukuj
Wypowiedz się!
Nick:
Opinia:
Opinie
ŻAL2014.01.20 13:47
Jakie to szczęście mieć przy sobie takiego człowieka, męza, przyjaciela. Żałuję bo ja nie miałam i nie mam..............
ja2013.06.04 21:18
a ja płaczę,bo takiej miłości nie przeżyłam...
Gość2013.02.20 01:03
CO ZA DUSZA W TEJ KAMERZE
Gość2012.12.04 19:53
wczoraj ogladałam w tvp Boską...zatkało mnie,Piękne!!!
Gość2012.09.19 14:46
Oboje fantastyczni!!!
Gość2012.09.01 15:58
tu do Emilia_Mortes-czytam te´wpisy co prawda "juz po uplywie 100lat"jedno jestem wstnie dodac! Pani nie ma pojecia o czym pani pisze! Nie zycze nikomu-jednak tracac kogos bardzo bliskiego trzeba byc-za przeproszeniem lodowata suka-aby moc w pelni funkcjonowac badz wiedziec od razu czego sie chce...i oczywiscie zdecydowanie-jak pani sugeruje-chyba nie przepada pani za Krystyna Janda? Odejscie czlowieka to akapit zycia kazdego z nas...doroslosc i czas potrafia wytlumaczyc o tym-trzeba cos nawet z trzrch innych stron na raz,najlepiej z wszystkich mozliwych...by nie dopuszczac smutku strasznego,by umiec dalej zyc!!!
Gość2012.04.12 22:58
a ja płaczę,bo takiej miłości nie przeżyłam...
Emilia_Mortes2009.03.29 20:44
niech się w końcu zdecyduje-chce ciszy czy rozgłosu nt smierci Edka.Wyznania w "tataraku" to najwyzszy stopien ekshibicjonizmu,bardzo nieprofesjonalne zagranie i ze strony aktorki i rezysera.
kamila2011.07.13 22:13
...ból ...czas ...pamięć ...szacunek
safona2010.03.26 23:11
Ciepłe, prawdziwe i ... bolesne. Swoiste memento dla każdego z nas...przemijamy!
eranos2009.10.25 22:49
Słowami nie dodam Pani otuchy, tutaj potrzbne jest milczenie.., a jeszcze lepiej przekaz z umysłu do umysłu. Gdybym w to nie wierzył, nie pisał bym
eranos2009.10.25 22:49
Słowami nie dodam Pani otuchy, tutaj potrzbne jest milczenie.., a jeszcze lepiej przekaz z umysłu do umysłu. Gdybym w to nie wierzył, nie pisał bym
oka2009.08.18 02:57
W Gorach Swietokrzyskich ,a tamtejsze dziewczyny sa mocne , walczne , piekne i zawsze daja sobie rade -bo musza wierze w nia
DANA2009.04.09 05:34
To boli przez 10 lat mój mąż odszedł jak miał49 lat. Czas jest najlepszym lekarzem. Ciągle jest z nami w moim i naszych dzieci życiu w tych trudnych i tych miłych chwilach.
Emilia_Mortes2009.03.29 20:42
niech się w końcu zdecyduje-chce ciszy czy rozgłosu nt smierci Edka.Wyznania w "tataraku" to najwyzszy stopien ekshibicjonizmu,bardzo nieprofesjonalne zagranie i ze strony aktorki i rezysera.
BIKI2009.03.25 12:31
PIĘKNA MIŁOŚĆ. PIĘKNI LUDZIE. CZYTAŁAM MĘŻOWI URYWKI - BYŁ TROCHĘ ZASKOCZONY ŻE W ŚWIATKU ARTYSTÓW ZDARZAJĄ SIĘ TAKIE UCZUCIA . - OSTANIO PRZECIEŻ JESTEŚMY ZASYPYWANI WIEŚCIAMI O ROMANSACH , FLIRTACH , ZDRADACH I TO JAKBY JEST NA TOPIE. WCZORAJ BYLIŚMY NA " PIOSENKACH Z TEATRU " KRYSTYNY JANDY. - PIĘKNA KOBIETA , ZGRABNA (TROCHĘ ZA SZCZUPLUTKA ) PIĘKNA ( NIE MUSI MIEĆ OPERACJI PLASTYCZNYCH) BO MA PRAWDZIWĄ TWARZ, MA PRAWDZIWĄ MIMIKĘ I WIDAĆ GŁĘBIĘ UCZUĆ W JEJ TWARZY - BO KOCHAŁA I BYŁA KOCHANĄ.
BIKI2009.03.25 12:11
PIĘKNA MIŁOŚĆ. PIĘKNI LUDZIE. CZYTAŁAM MĘŻOWI URYWKI - BYŁ TROCHĘ ZASKOCZONY ŻE W ŚWIATKU ARTYSTÓW ZDARZAJĄ SIĘ TAKIE UCZUCIA . - OSTANIO PRZECIEŻ JESTEŚMY ZASYPYWANI WIEŚCIAMI O ROMANSACH , FLIRTACH , ZDRADACH I TO JAKBY JEST NA TOPIE. WCZORAJ BYLIŚMY NA " PIOSENKACH Z TEATRU " KRYSTYNY JANDY. - PIĘKNA KOBIETA , ZGRABNA (TROCHĘ ZA SZCZUPLUTKA ) PIĘKNA ( NIE MUSI MIEĆ OPERACJI PLASTYCZNYCH) BO MA PRAWDZIWĄ TWARZ, MA PRAWDZIWĄ MIMIKĘ I WIDAĆ GŁĘBIĘ UCZUĆ W JEJ TWARZY - BO KOCHAŁA I BYŁA KOCHANĄ.
GAGA2009.02.23 23:30
Jest Pani jedyna wiem że to boli jest Pani tak pięknie czysta /nie chodzi o ład /proszę trwać .Pozdrawiam i jestem z Panią.
GAGA2009.02.23 23:30
Jest Pani jedyna wiem że to boli jest Pani tak pięknie czysta /nie chodzi o ład /proszę trwać .Pozdrawiam i jestem z Panią.
GAGA2009.02.23 23:25
Jest Pani jedyna wiem że to boli jest Pani tak pięknie czysta /nie chodzi o ład /proszę trwać .Pozdrawiam i jestem z Panią.
GAGA2009.02.23 23:19
Jest Pani jedyna wiem że to boli jest Pani tak pięknie czysta /nie chodzi o ład /proszę trwać .Pozdrawiam i jestem z Panią.
GAGA2009.02.23 23:14
Jest Pani jedyna wiem że to boli jest Pani tak pięknie czysta /nie chodzi o ład /proszę trwać .Pozdrawiam i jestem z Panią.
nigra2008.09.07 18:09
to nie odchodzenie,to tylko zmiana,trudna,prawdziwa,piękna.
ankusz2008.02.01 12:01
boje sie panicznie, to niby kolej rzeczy ale co to za kolej? Pani K Janda jest silna i mam nadzieję że aż tak, że jakoś to poukłada, ma rodzinę...Szanuję ją i lubię od zawsze, ale to smutne małe słowa na przeciwko...
FOOCZKA2008.01.30 09:04
smutne;( ....NIESTETY TAKA KOLEJ RZECZY.... AZ MNIE CIARKI PRZESZLY:/
agnes19772008.01.29 10:03
piękna miłość
Video
Małgorzata Rozenek o związku z Radosławem Majdanem