Z wiekiem im do twarzy. Dojrzałe gwiazdy show-biznesu

Mówi się, że kobieta nie powinna się przyznawać do tego, ile ma lat. Za to panowie, a w szczególności męskie wydania gwiazd, mogą się z kolejnymi rocznikami widocznymi na twarzy obnosić z dumą.

Mówi się, że kobieta nie powinna się przyznawać do tego, ile ma lat. Za to panowie, a w szczególności męskie wydania gwiazd, mogą się z kolejnymi rocznikami widocznymi na twarzy obnosić z dumą.

Byli przystojni 10, 20 lat temu, ale podziwianie ich teraz to czysta rozkosz dla przedstawicielek płci pięknej – oto najpiękniejsi dojrzali panowie show-biznesu, który dzięki zmarszczkom i siwym włosom stali się jeszcze bardziej pociągający dla kobiet niż wtedy, gdy ich skóra nigdzie się nie załamywała, a włosy lśniły piękną barwą kasztanu.

Brad Pitt

Z wiekiem im do twarzy. Dojrzałe gwiazdy show-biznesu
Filmweb

Pamiętacie go w „Joe Blacku” czy „12 małpach”? Albo w kultowym „Siedem”? Gładziutka cera blond chłopczyka, który dzięki wielkim, niebieskim oczom wydawał się jeszcze młodszy, niż był w rzeczywistości. Zaledwie 15 lat temu, bo mniej więcej wtedy nakręcono te filmy, Brad miał około 30 lat i wyglądał rewelacyjnie, umierały z zachwytu wszystkie kobiety świata: i te najmłodsze, i te najbardziej dojrzałe, dla nich był uosobieniem „ślicznego chłopca”, młodego amanta, nieskazitelnej męskiej urody. A gdy w 2009 roku na ekrany kin wszedł film Quenitina Tarantino „Bękarty wojny”, w której Pitt grał jedną z głównych ról, i nagle ten piękny, gładki chłopiec zaskoczył wszystkie kobiety siatką widocznych zmarszczek wokół oczu, opadniętymi kącikami powiek, fałdami na czole, siwymi włosami i brodą... i pokochano go za ten nieprzyprószony maskującym „pomarszczony wiek” make-upem image jeszcze mocniej – bo w tym właśnie momencie zerwał ze swoim młodocianym wizerunkiem niewinnego chłopca, gładko wchodząc w buty 46-latka, którym w rzeczywistości jest. Brad Pitt wygląda dzisiaj o wiele bardziej przystojnie niż przed 15 laty. Same zresztą zobaczcie i porównajcie: niewinna, niedojrzała wręcz twarz niesfornego chłopaczka, który z wyglądu nie wygląda na takiego, który zapewniłby wam spokojne i pewne życie u swego boku, czy ten spokojny wyraz twarzy i oczu, doświadczenie dojrzałego mężczyzny odciśnięte na skórze jego twarzy? Ja bez namysłu rzucam chętnie nie tylko okiem na tego „drugiego Brada”, ale jakąś częścią swojego kobiecego jestestwa. Dużą częścią. Bez namysłu.

Johnny Depp

Z wiekiem im do twarzy. Dojrzałe gwiazdy show-biznesu
Filmweb

„Edward Nożycoręki” - pierwszy film, w którym zobaczyłam Deppa i nie przypadł mi wtedy do gustu – nie tylko ze względu na trupią, Burtonowską charakteryzację, ale za dużą gładkość twarzy Johnny'ego. Ale to było 20 lat temu, od tego czasu Depp dojrzewał: zarówno aktorsko, jak i pod względem wyglądu. W „9 wrotach” Polańskiego miał na nosie postarzające go lekko okulary, ale nadal był tym „fajnym, mrocznym chłopcem”, któremu w poważnym image'u przeszkadzały długie, hipisowskie włosy. W „Czekoladzie” grał typowo niedorosłego trochę wagabundę, trochę niezobowiązującego się do żadnych dłuższych związków amanta, czyli znowu grał człowieka młodego duchem, a dzięki młodej aparycji i ciałem. Ale wraz z sagą o „Piratach z Karaibów” Depp nareszcie zyskał na „starości”: w filmach grał pirata lekkoducha i niesamowitego farciarza, doświadczonego wyjadacza morskich wojaży, poszukiwacza wielkich skarbów i nieszczędzącego sobie w tych poszukiwaniach dużych ilości rumu. Charczący przepitym głosem pirat Johnny Depp uwodził swoją osobowością i wyglądem, ale charakteryzacja jeszcze grubo przykrywała to, co uważano za coś zbędnego. Natomiast pełne postarzenie aktora przyszło wraz z obrazem „Wrogowie publiczni”, w których to kamera bez żenady robi duże zbliżenia na twarz Johnny'ego, na której widać siateczkę zmarszczek wokół oczu i bruzdy na czole. Przystojny i utalentowany 46-latek tylko skorzystał pod względem wyglądu na tych kilkunastu latach pojawiania się na dużym ekranie.

Pierce Brosnan

Z wiekiem im do twarzy. Dojrzałe gwiazdy show-biznesu
Filmweb


Pierce Brosnan, pierwszy Bond lat 90., powoduje u wielu kobiet żywsze bicie serca szczególnie dzisiaj, kiedy czas odciska się coraz wyraźniej na jego twarzy. Zanim trafił na duży ekran, grywał w amerykańskich serialach, dopiero jednak rola w „Kosiarzu umysłów” zaważyła na jego rozpoznawalności wśród filmowych reżyserów. Dzięki roli w „Goldeneye”, gdzie zagrał agenta 007 trochę nonszalanckiego, lubiącego (jak to Bond) piękne kobiety i gadżety, ale bardzo bezwzględnego w swej zabójczo niebezpiecznej pracy – i od razu podbił serca i producentów sagi bondowskiej, i kobiet, które wzdychały do niego po ujrzeniu go w akcji i jego pięknego, cudownie owłosionego torsu. Mężczyzna o pięknym, zawadiackim uśmiechu i pociągającym spojrzeniu, który w filmie „Po zachodzie słońca”, pierwszym obrazie po epizodzie w roli agenta Jej Królewskiej Mości, grał profesjonalnego, dojrzałego w fachu i wieku złodzieja – i tam już świecił srebrną brodą, a zmarszczki pokryły charakterystyczne miejsca na jego twarzy. W krwi ma role eleganckich, inteligentnych, lubiących luksus amantów, a 58 lat na karku tylko pomaga mu w zdobywaniu milionów funtów za udział w filmach, jak i rzeszy wielbicielek.

Hugh Laurie

Z wiekiem im do twarzy. Dojrzałe gwiazdy show-biznesu
handson.provocateuse.com/ mostlymedia.files.wordpress.com

Jeśli tego nie widać, to uświadamiamy: odtwórca roli doktora Gregory'ego House'a ma już 50 lat. Zanim zaczął być rozpoznawalnym egocentrycznym, sarkastycznym (każdy niech sobie dopowie jeszcze kilka określeń House'a) diagnostą-geniuszem, w Wielkiej Brytanii zasłynął rolą głupkowatego Księcia Jerzego w serialu „Czarna Żmija” opowiadającego o losach rodziny Czarnych Żmij na przełomie wieków, począwszy od średniowiecza. Laurie, powiedzmy sobie szczerze, nie zakrawał pod względem swojej aparycji na amanta: owszem, był na swój sposób przystojny, ale wtedy jego rolą nie było granie inteligentnego przystojniaka. 14 lat później, gdy był już odpowiednio „stary” do odgrywania roli sfrustrowanego, ale genialnego w swoim fachu lekarza w średnim wieku, przyjął angaż w serialu „Doktor House” i nagle stał się bożyszczem. Kobiety zaczęły doceniać jego piękne, błękitne oczy, ostre rysy twarzy czy siwawe włosy i brodę, nie dostrzegając powiększających się wraz z wiekiem zakoli na czole (ponoć Laurie zrobił sobie przeszczep włosów, by powstrzymać upływ czasu, ale nie jest to pewne, a jeśli nawet, to w pełni niezrozumiałe), trochę zapadłej klatki piersiowej, gdy był zmuszony ściągać koszulkę na potrzeby fabuły... mimo to jak na swój wiek Laurie trzyma się nieźle, a porównując go – pomijając wygłupy przypisane jego roli w „Czarnej Żmii” – teraz i kiedyś, to dzisiejsze, starsze wydanie Anglika jest o wiele lepsze niż to „młodociane”.

Marek Kondrat

Z wiekiem im do twarzy. Dojrzałe gwiazdy show-biznesu
Film Polski/ Filmweb

Tak, to na pewno jeden z tych aktorów, którzy są jak wino: im starszy rocznik, tym lepszy – a że sam jest fanem i producentem wina, to porównanie to pasuje tym bardziej. Co prawda oficjalnie porzucił zawód aktorski, ale zdążyliśmy odnotować jego męskie dojrzewanie na kinowym i telewizyjnym ekranie na przełomie lat, a zaczynał wcześnie. Jako młody (naprawdę młody, bo nawet nie nastoletni) aktor po raz pierwszy pokazał się na dużym ekranie w „Historii żółtej ciżemki”, ale dzięki tej roli wzbudzał bardziej ciepłe, rodzicielskie uczucia niż pożądliwe. Przyjemna buzia blondwłosego dzieciaka, jakiego zapamiętaliśmy z roku 1961 roku, utkwiła w pamięci wszystkich, dlatego obserwacja tego, jak Kondrat zmieniał się fizycznie w kolejnych filmach. W „Domie wariatów”, pierwszym filmie Marka Koterskiego traktującym o młodości Adasia Miauczyńskiego, gra lekko zwariowanego trzydziestolatka, w „C.K. Dezerterach” doświadczonego, ale jeszcze gładkiego na twarzy pułkownika Kanię, a w „Złocie Dezerterów”, 13 lat po pierwszej części, już bardziej dojrzałego i sfatygowanego wojenną rzeczywistością. Cały czas w swej aktorskiej karierze Kondrat potwierdzał jednak – niezależnie od krzyżyków na kartce i białych nitek we włosach – swój aktorski kunszt, który z byciem amantem nie miał w sumie nic wspólnego, ale to, że aktor jest przystojny (tak zwyczajnie, ale zawsze), przyzna każda znająca się na rzeczy kobieta w Polsce i nie przeszkadza w tym fakt, że Kondrata tak często nie widujemy już w filmowych produkcjach, a jedynie na kartach czasopism o tematyce winiarskiej – i ze zdjęć w nich spogląda na nas białowłosy, uśmiechnięty przystojniak.

Magdalena Mania
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (8)
/8 lat temu
Ale fajna fotka z mlodych lat Housa :D
/8 lat temu
taka ja nie on, nie? :)
/8 lat temu
no ja Hugh właśnie uwielbiam z Black Addera, także ten jego wygląd nie jest mi obcy i o wiele sympatyczniej mi się kojarzy :)
/8 lat temu
Brad Pitt zdecydowanie lepiej wygląda. Jak prawdziwy mężczyzna. Leonardo Di Caprio wbrew pozorom tez coraz lepiej wyglada
POKAŻ KOMENTARZE (5)