POLECAMY

„Kiedy umarł mój ojciec, obiecałam sobie, że nie dopuszczę do tego, by moje dziecko zostało bez jednego z rodziców”

5 października mija 3. rocznica śmierci aktorki.

/ tydzień temu

Można mieć wiarę w lepsze jutro, energię do działania. Można mieć plany i nadzieje, jednak w obliczu choroby często pozostajemy bezsilni. Anna Przybylska, którą pamiętamy jako rodzinną, ciepłą, uśmiechniętą dziewczynę, zmarła 5 października 2013 roku. Wideo zawiera najcenniejsze i najczęściej powielane cytaty z wywiadów z Anną Przybylską.

Mijają trzy najgorsze lata w życiu rodziny i bliskich Anny Przybylskiej. Niespełna dwa tygodnie przed rocznicą światło dzienne ujrzała biografia, powstała ze skompletowania wspomnień bliskich aktorce osób. Na premierze mama aktorki wyznała, że chce aby ta książka zamknęła pewien rozdział mówienia o 34-latce. To  przysłowiowa kropka nad i, zakończenie medialnego szumu i jej nadzieja, by mogła opłakiwać swoje dziecko w spokoju.

Bieniuk nieobecny na prapremierze książki o Ani: „Minie jeszcze trochę czasu zanim zdołam ją w całości przeczytać bez ścisku w gardle”

Przybylska nad wyraz ceniła sobie życie rodzinne. Od tygodni możemy rozczytywać się we fragmentach biografii i wywiadach, których udzielała na temat macierzyństwa i swojego swojego związku z Jarosławem Bieniukiem. Naprzemiennie kłócili się i godzili, ale byli dla siebie wprost stworzeni. Jarek był dla Ani miłością życia, podobnie jak dzieci, których chciała mieć czwórkę.

Skoro przed laty zaplanowała, że będzie miała czwórkę dzieci, nigdy nie pozwala wyrzucać ani rozdawać ubranek, gdy jej Oliwka i Szymon z nich wyrastają. Owszem, chętnie pożycza je rodzinie, przyjaciółkom, ale zawsze muszą wracać"
- mówiła Pani Krystyna.

 Ania żałowała, że sama nie ma więcej rodzeństwa, widziała w tym siłę: - Relacje między moimi dziećmi zawsze mnie wzruszają. Rano wstają, całują się, śmieją - mówiła wzruszona w jednym z wywiadów w „Vivie!”.  - Dziękuję Bogu, że mam siostrę. Kiedy umarł nasz tata, mama zgasła. Bardzo się bałam, że zachoruje na depresję, a ja już wtedy nie mieszkałam w domu. Na szczęście miała drugą córkę. A może i tak było, że moja siostra miała ją - tłumaczyła.

Zaczęło się od modelingu

Anna Przybylska pracę traktowała profesjonalnie i poważnie. Talent aktorski wykazywała już w liceum, ale zanim została aktorką, rozpoczęła karierę modelki. Zgłosiła się na przesłuchanie i choć nie spełniała wszystkich warunków, została przyjęta. Od zawsze zwracała uwagę swoją urodą.

Modeling to świat, którego wcześniej nie znała. Do tej pory żyje raczej w schemacie dom-szkoła-dom. Od razu maksymalnie się angażuje, sama robi sobie dodatkowe treningi. Przed pokazem Michała Starosta w Teatrze Miejskim w Gdyni chodzi po domu z rurą od parasola ogrodowego, by ćwiczyć wyprostowane plecy, i omal nie rozbija przy tym mebli. Ale długo nikt nie traktuje jej »modelowania« na serio. Do czasu - czytamy.

Kariera pod dyktando rodziny, nie odwrotnie

Rodzina była dla niej priorytetem. Poważnie traktowała związek, partnerstwo i macierzyństwo. Dzieci to były ich trzy obrączki, nie chciała formalizować związku. Dbała o dom do tego stopnia, że to ona, nie Małgosia Rozenek, miała prowadzić program „Perfekcyjna Pani Domu”. Odmówiła.

Przyszła do niej pani, żeby łazienkę posprzątać. Kobieta krząta się tam, jak potrafi, czyści, szoruje, a Ania patrzy. W końcu nie wytrzymała: "Przepraszam, czy mogę szmatkę?".Wzięła od niej szmatę, środki czystości i sama wysprzątała całą łazienkę" - wspomina mama Anny Przybylskiej.

Dla wielu jej odejście było szokiem. Taka ładna, taka dobra, taka młoda - czemu ją to spotkało? Czemu dzieci los pozbawił matki? Cienka nić życia przerwana przez nowotwór... To jednak piękne, że co roku wspominana jest z czułością i łezką w oku - została zapamiętana jako wspaniała matka, córka, partnerka. Kobieta.

Siostra Anny Przybylskiej w przejmującym wywiadzie: „W każdym badaniu wyglądało to coraz gorzej, wiedziałam, że ona z tego nie wyjdzie”

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/tydzień temu
2014r... blad w dacie