Syn barmana. Rozmowa z Żorą Korolyovem

Jestem człowiekiem, który zawsze chciałby zwyciężać. A łatwo nie będzie, bo teraz Eurowizja odbędzie się w Polsce – opowiada Żora Korolyov, popularny tancerz i aktor.
/ 26.11.2008 12:34
Jestem człowiekiem, który zawsze chciałby zwyciężać. A łatwo nie będzie, bo teraz Eurowizja odbędzie się w Polsce – opowiada Żora Korolyov, popularny tancerz i aktor.


Występ w „Jak oni śpiewają”, który dla Ciebie właśnie dobiegł końca był Twoim debiutem scenicznym?

Tak, zgadza się. Raz tylko śpiewałem na imprezie serialowej. Ale to była niespodzianka, prezent.
Syn barmana. Rozmowa z Żorą Korolyovem
Skąd właściwie u Ciebie pomysł na śpiewanie?
Tańczyłem w „Tańcu z gwiazdami”, gdzie zostałem zauważony. Zaczęły się sypać propozycje serialowe. Idąc za ciosem wzięli mnie do tego programu jako aktora serialowego.

Nie żałujesz ani trochę odejścia z „Tańca…”?
W „JOŚ” też mogłem tańczyć, a przy okazji śpiewać. Mam nadzieję, że wokalnie jeszcze się rozwinę.

Odwróciłeś się od stacji TVN. Nie spaliłeś za sobą mostów?

Nie jestem na razie twarzą żadnej stacji. Powiedziałem szefostwu TVN na bankiecie, że dostałem taką propozycję. Ona dla mnie była bardziej atrakcyjna, niż kolejny „Taniec…”. Oni stwierdzili, że nie widzą dla mnie póki co innej pracy. A jak będę potrzebny to zawsze mnie znajdą. Ja nigdy nie odchodzę z kłótniami. Jestem wolnym człowiekiem i nie mam umów na wyłączność.

Co słychać u Twojego bohatera z „Tylko miłość”?
Gram choreografa, który uczy tańczyć. Moją partnerką jest Edyta Herbuś, nasz skarb narodowy. Nie muszę przypominać, że wygrała dla Polski po raz pierwszy taneczną Eurowizję.

A co z Twoją rolą w „Samym życiu”?
Serial zniknął w jesiennej ramówce, tak więc na razie nic się nie dzieje.

Chcesz iść w ślady Edyty Herbuś i wystąpić na Eurowizji?
Chciałbym wystąpić tam, tylko nie w 2009 roku. Jestem człowiekiem, który zawsze chciałby zwyciężać. A łatwo nie będzie, bo teraz Eurowizja odbędzie się w Polsce. Gospodarz wygrywa bardzo rzadko.

Dobrze Ci w Polsce?
Mieszkam nad Wisłą już od pięciu lat. Mam swoich znajomych, przyjaciół. Studiuję marketing i zarządzanie. Studiuję też w Kijowie, ale tam mogę być raz na pół roku, na samych egzaminach. Przy okazji odwiedzam wtedy dom w Odessie. A rodzice są ze mną w Polsce, dlatego czuję się jak w domu.

W takim razie dlaczego krytykujesz w wywiadach Polaków?

To była odpowiedź na pytanie: „co złego spotkało mnie w Polsce”. Odpowiedziałem, że Polacy są nacjonalistami. Mam takie odczucie, bo miałem kilka takich nieprzyjemnych sytuacji. Mówiono mi, że Polska jest tylko dla Polaków. Nie wycofuję się z tego, ale na szczęście już coraz mniej spotka mnie tutaj przykrości.

Pytanie z innej beczki. Po co pozowałeś do zdjęć na basenie w roli barmana?
To była serialowa olimpiada „Tylko miłość” kontra „Pierwsza miłość”. Ja miałem konkurs na basenie i moim zadaniem było donieść drinka jak najszybciej.

Widziałbyś się w tym fachu?
Nie wiem, bo nigdy nie próbowałem. Ale mój ojciec był zawodowym barmanem i zaczynał pracę jako barman na statku. Myślę, że odziedziczyłbym po nim pewne umiejętności.

Fanki oglądają później takie zdjęcia w Internecie i pewnie nie dają ci spokoju?

Rzeczywiście bywają takie sytuacje, ale są bardzo miłe. Proszą o zdjęcia, czy autograf, czyli doceniają to co robię. Dla takich chwil śpiewam, tańczę, gram. Dlatego warto żyć. Nie muszę się nigdzie ukrywać. Chodzę tam gdzie chcę. Mam wizerunek osoby pozytywnej, nie jestem kontrowersyjny w mediach. Nigdy nie udaję kogoś, kim nie jestem. Jeśli zakładam okulary, to tylko dla podkreślenia stylu.

Rozmawiał Tomasz Piekarski/mwmedia

Redakcja poleca

REKLAMA