Stracone talenty show-biznesu, cz. 2 – Kasia Stankiewicz

Mówi się, że jedyną „prawdziwie namaszczoną” i kultową piosenkarką Varius Manx była Anita Lipnicka. Jej artystycznego wkładu w rozwój zespołu nie da się oczywiście zaprzeczyć, ale warto też pamiętać, że również za czasów Kasi Stankiewicz – może nie uzdolnionej tak jak Anita pod względem „tekściarskim”, ale na pewno z piękniejszym wokalem – VM osiągał wyżyny popularności.
/ 19.07.2010 08:00

Mówi się, że jedyną „prawdziwie namaszczoną” i kultową piosenkarką Varius Manx była Anita Lipnicka. Jej artystycznego wkładu w rozwój zespołu nie da się oczywiście zaprzeczyć, ale warto też pamiętać, że również za czasów Kasi Stankiewicz – może nie uzdolnionej tak jak Anita pod względem „tekściarskim”, ale na pewno z piękniejszym wokalem – VM osiągał wyżyny popularności.

Tylko co się stało z Kaśką? Czemu taki naprawdę wyjątkowy talent zniknął – jak się wydaje – bezpowrotnie z polskiej sceny muzycznej, zakopany pod muzycznymi tworami typu Candy Girl czy Mandaryna?

W 1995 roku do studia bijącego wówczas rekordy popularności programu „Szansa na sukces” zostaje zaproszony będący także na topie zespół Varius Manx. Miało być zwyczajnie: laureaci castingów do programu mieli zaśpiewać wylosowane piosenki z repertuaru VM, a najlepsze wykonanie standardowo nagrodzone miało zostać występem wszystkich laureatów na wielkim koncercie podsumowującym jeden sezon „Szansy”, a następnie występem w Opolu na koncercie Debiutów. Okazało się jednak, że ten program, w którym Polska po raz pierwszy usłyszała Kasię, przeszedł do historii programu jako jeden z bardziej ekscytujących – nie tylko pod względem wykonania Stankiewicz, ale tego, co się stało potem z samym zespołem.

Muzycy VM, którzy zasiedli na „gwiazdorskich” kanapach i fotelach, wydawali się odprężeni i zadowoleni, ale jak później przyznała Anita Lipnicka – tuż przed wejściem do studia Robert Janson przekazał pozostałym członkom zespołu decyzję o odejściu Lipnickiej z VM. Sytuacja odwróciła się o 180 stopni – dystans między nią a pozostałą czwórką w tym momencie pogłębił się i było już jasne, że osoba, która zaśpiewa w programie najlepiej, dostanie jako pierwsza propozycję zajęcia miejsca Lipnickiej. Ale wiedział o tym tylko zespół – na razie.

Szansa na sukces, występ Kasi Stankiewicz (1995)

Szansa na sukces, występ Kasi Stankiewicz (1995)

Na scenie pojawiali się kolejni śpiewający: jeden za drugim wykonywali hity Variusa, które bez wyjątku podbijały nieustannie, miesiąc w miesiąc polską scenę muzyczną. Wreszcie przed mikrofonem stanęła szczupła, długowłosa blondynka o wielkich oczach i szerokim uśmiechu, ubrana w czarno-białą flanelową koszulę i wytarte dżinsy. Ot, zwyczajna dziewczyna z sąsiedztwa. Nic nie wskazywało na to, że w tej 18-latce drzemie jednak głos, którego skala i barwa podczas wykonywanej przez nią piosenki „Zamigotał świat” zatka samego, bardzo zresztą wygadanego Wojciecha Manna. Lipnicka przez cały utwór zachwycona wpatrywała się w dziewczynę, zamyślony Janson trzymał dłonią podbródek. Nikt nie powiedział tego jeszcze na głos, ale w powietrzu wyczuwało się pozytywne wibracje – szczuplutka Stankiewicz wygrała pierwsze miejsce i zaśpiewała w duecie z Lipnicką – wtedy jeszcze wokalistką VM.

O rozmowach w kuluarach, które miały miejsce po nagraniu, długo było cicho. Wiadomo, że zespół musiał omówić sprawę odejścia Anity i znalezienia nowej wokalistki. „Szansa na sukces” jednak ten problem rozwiązała, podając jak na talerzu nową kandydatkę na frontmenkę jednego z najbardziej popularnych zespołów muzycznych ówczesnej Polski. Maturzystka z Działdowa na propozycję zespołu przystała chętnie i szybko – a już w marcu 1996 roku pojawiła się wraz z muzykami VM w studio nagraniowym, by stworzyć z nimi materiał na nową płytę, oczywiście murowany hit. Było jednak trochę niepewnie i nerwowo, bo Janson, choć pewien, że głos Kaśki to wokalna, z jednej strony delikatna w barwie, a z drugiej „mocna rzecz”, to jednak nikt nie mógł przewidzieć, jak zareagują fani na taką zmianę warty. Lipnicką kochano, wręcz ubóstwiano – za to, jak i o czym śpiewała, jak zachowywała się na scenie, jak rozmawiała z ludźmi. Co mogła zaoferować polskiej młodzieży eteryczna 18-latka, niespełna 2 lata młodsza od Anity, która wyglądała na o wiele dojrzalszą niż była w rzeczywistości?

Okazało się jednak, że wielbiciele VM nie odwrócili się od zespołu – singiel „Orła cień” promujący najnowszy krążek przewalił się przez stacje radiowe jak nawałnica, wskakując na pierwsze miejsce list przebojów już po kilku dniach od pojawienia się na rynku. 21 czerwca wyszła płyta „Ego”, a już 7 dni później na festiwalu w Opolu zespół odebrał Złotą Płytę za rekordową sprzedaż LP, a jeszcze tego samego dnia okazało się, że krążek okrył się Platyną. Takiego debiutu mogła pozazdrościć Kasi każda dziewczyna w jej wieku, utalentowana czy nie. A to był dopiero początek, bo 1996 okazał się świetnym rokiem dla zespołu. Zostali zaproszeni na Sopot, a jesienią wyjechali w trasę koncertową, podczas której dali 16 fenomenalnych występów. W międzyczasie sypią się jak z rękawa nagrody: multiplatyna za 400 tysięcy sprzedanych płyt „Ego”, Złoty Mikrofon Popcornu za singiel „Orła cień”, a także dla samej Stankiewicz – MACHINERA w kategorii Debiutantki Roku. Nic dziwnego: skromna Kasia ujęła swoją osobowością i urodą fanów, a mocnym i zarazem melodyjnym głosem, który kompletnie nie pasował do jej kruchej sylwetki. Przyciągała wzrok i ucho, zachwycała drobną twarzą, wielkimi oczami i jeszcze większym głosem.

Orła cień (live)

Orła cień (live)

W 1997 zespół zaczyna romansować z filmem i przygotowuje OST do filmu „Nocne graffiti”. Piosenka promująca film „Ruchome piaski” okazała się większym hitem niż utwór przygotowany przez Kasię Kowalską – grającą w filmie jedną z głównych ról i zarazem także przygotowującą materiał na OST. Miesiąc po premierze filmu, czyli w marcu, Varius Manx ponownie wchodzi do studia, by nagrywać piosenki na kolejną płytę o zaskakującym tytule „End”, której premiera odbyła się we wrześniu. Utwór „Kiedy mnie malujesz” już od czerwca pobrzmiewał w stacjach radiowych, a w dniu premiery LP płyta osiągnęła status Złotej – oczywiście.

W tym momencie Kasia zaczyna myśleć o solowe karierze. Rok 1998 to czas ciszy w zespole VM – wtedy właśnie wokalistka postanawia rozwijać swoje skrzydła na własny rachunek. W 1999 na rynku pojawia się jej pierwsza autorska (zarówno pod względem napisanych tekstów, jak i muzyki) płyta o bezpretensjonalnym tytule „Kasia Stankiewicz” i do której współtworzenia zaprosiła m.in. Kayah. Pierwszy singiel „Dopiero od jutra” szybko zagościł na listach przebojów, a Kasia przez wakacje pobujała się na trasie koncertowej promującej krążek.

Kolejny rok należał jednak znowu do pracy z Varius Manx. Zespół wydał w marcu 2000 płytę na 10-lecie istnienia z największymi hitami „Najlepsze z dobrych”. Ten krok, podobnie jak tytuł poprzedniej płyty, wywołał ponownie wśród fanów i krytyków muzycznych małe poruszenie – bo kto, jak nie rozpadający się zespół, na tytuł płyty daje jednoznaczne słowo „koniec”, wokalistka kombinuje z solową karierą, a band następnie podsumowuje karierę krążkiem z serii „the best of”? VM jednak milczał, dając kolejne koncerty promujące nowy-stary krążek. I nagle jak grom z jasnego nieba, podczas jednej z wakacyjnych tras koncertowych Kasia obwieszcza, że odchodzi z Varius Manx. Szok i niedowierzanie fanów jest ogromne, ale jednocześnie wszystkie znaki na niebie wskazywały na to już wcześniej. Na miejsce Stankiewicz wskakuje Monika Kuszyńska, a Kasia zaszywa się w studio nagraniowym, pracując nad kolejnym solowym projektem.

Póki jednak praca nad płytą wre, Stankiewicz dostaje zaproszenie od Michała Żebrowskiego do udziału w jego melorecytacyjnym projekcie – czyli płyty „Lubię, kiedy kobieta”, do której tworzenia zaprosił także Kasię Nosowską i Annę Marię Jopek. Aktor recytował seksownym, chropowatym głosem najpiękniejsze erotyki polskiej poezji, a panie dośpiewywały resztę. Pierwszym singlem z płyty był utwór „Niepewność”, który Żebrowski „zaśpiewał” wraz z Kasią, a płyta szybko okazała się hitem głównie za sprawą wokalistki właśnie, która rewelacyjnie lawirowała swoim głosem między wierszem a muzyką, pięknie łącząc obie te warstwy i udowadniając, że od czasu debiutu w VM zdążyła artystycznie dojrzeć – jednak jak potem przyzna w wywiadach, trochę za szybko i trochę wbrew sobie. Ale efekt tego był w każdym razie rewelacyjny.

Niepewność (duet z Michałem Żebrowskim)

Niepewność (duet z Michałem Żebrowskim)

Po „Lubię...” wróciła do studia, w którym spędziła aż 3 lata, nagrywając swój nowy krążek wraz ze swoim chłopakiem i na własny koszt, bo bez wsparcia wytwórni BMG, która nie chciała zaryzykować inwestycji w co prawda zdolną, ale już przygasłą gwiazdę. W 2002 roku pierwszą jaskółką nowego LP Kasi jest utwór „Chciałabym być aniołem”, potem pojawia się „Schyłek lata”. Delikatne aranżacje sprawiają wrażenie, że wokalistka popowo-rockowego VM bardzo się wyciszyła muzycznie – ale niekoniecznie jej wielbiciele, bo wraz z pojawieniem się LP na rynku o Stankiewicz znów zaczęto głośniej mówić. Także w kwestii jej kontrowersyjności, bo... Kasia zdecydowała się pojawić w teledysku wraz z drugą półnagą kobietą i potarzać się z nią w piasku, a na okładce umieściła równie odważne zdjęcie. Pokazała pazurki i zwróciła na siebie uwagę, serwując tym samym dobry start „Extrapopowi”. Pojawiała się nie tylko na koncertach, ale wreszcie w programach telewizyjnych (np. u Kuby Wojewódzkiego i w „Szansie na sukces” – tym razem w roli gwiazdy), dzięki którym może zaistnieć na nowo w świadomości masowego odbiorcy. Jednak na początku 2003 roku dowiaduje się, że jest w ciąży i karuzela popularności musi na chwilę przystopować. Kasia oddaje się roli matki, choć nie przestaje myśleć o kolejnej płycie, która pojawia się już w 2006 roku. „Mimikra” jednak nie wzbudza wielkiego zainteresowania, choć singiel „Marzec” mógł spokojnie „podryfować” na fali trwającego wówczas Smolikowego szaleństwa. Może za mało Kasi w Kasi było? Nie dawała z siebie czy też swojego fenomenalnego głosu wszystkiego, a na pewno nie było w tym nawet namiastki mocnych, czystych wokalizacji, jakie serwowała słuchaczom, wykonując utwory dla VM.

W 2008 roku pojawia się na scenie muzycznej znowu, ale już jakby w mniejszym natężeniu. Udziela się na ścieżce dźwiękowej serialu „PitBull” i „Londyńczyków” i... słuch o niej ginie. Menadżerka Stankiewicz puszcza plotkę o kolejnej płycie Kasi, która miała się ukazać na początku 2009 roku, ale jak się okazało – nic z tego nie wyszło. Teraz o wokalistce mówi się tylko pod kątem jej anorektycznej wręcz chudości, którą prezentuje podczas otwarć różnych butików czy kameralnych eventów organizowanych przez ludzi mediów, gdzie pojawia się zresztą rzadko. Nie potrafi czy nie chce przebić się ponownie do show-biznesu?

Fot. MWmedia

Magdalena Mania

Redakcja poleca

REKLAMA