POLECAMY

Sprytna manipulatorka? Maja Sablewska

Genialna menadżerka skryta w cieniu gwiazd, których karierą kieruje. Ponoć pracoholiczka, która stara się także minimalnie dbać o swoje prywatne życie i zachowuje bezpieczny dystans w stosunku do kariery swoich podopiecznych. Mimo to lubi robić to, co robi – być współudziałowcem sukcesu gwiazd, dla których pracuje. I czasem ponoć zbyt zachłannym jego beneficjentem.

Genialna menadżerka skryta w cieniu gwiazd, których karierą kieruje. Ponoć pracoholiczka, która stara się także minimalnie dbać o swoje prywatne życie i zachowuje bezpieczny dystans w stosunku do kariery swoich podopiecznych. Mimo to lubi robić to, co robi – być współudziałowcem sukcesu gwiazd, dla których pracuje. I czasem ponoć zbyt zachłannym jego beneficjentem.

O Mai Sablewskiej polski show-biznes głośniej usłyszał w momencie, gdy kariera Dody zaczęła nabierać bardziej różowych, solowych rumieńców. I to właśnie jej przypisano sukces, jaki odniosła Królowa Polskiego Popu po tym, gdy piosenkarka odeszła z zespołu Virgin – i jak do tej pory największy w karierze Mai. Ale czy go jeszcze powtórzy? Czy uda jej się potwierdzić swój profesjonalizm kreowania show-biznesowej kariery największych czy też będących na topie gwiazd polskiej estrady? A jeśli tak, to jak to zrobi?

Swój styl menadżerowania Maja wyrobiła na radach i doświadczeniu największej i najbardziej kontrowersyjnej menadżerki polskich gwiazd – Katarzyny Kanclerz, z którą na początku własnej kariery menadżerskiej dane jej było współpracować. Ta bezkompromisowa i bardzo brutalna łowczyni talentów prowadziła karierę takich zespołów jak m.in. Hey, Ich Troje, Virgin czy Marty Wiśniewskiej – i każda jej współpraca z gwiazdami kończyła się masą oskarżeń Kanclerz o różnego rodzaju manipulacje, zarówno życiem, jak i karierą owych gwiazd. Mimo to była skuteczna: o artystach, którymi się opiekowała, było zawsze głośno, a o to przecież w show-biznesie (nie w sztuce) chodzi. Sablewska nie jest może tak agresywna w swoich działaniach, ale za wszelką cenię dba o odpowiednie kontakty swojej gwiazdy z mediami, zabiega o zapraszanie podopiecznej wszędzie tam, gdzie jest dużo dziennikarzy i fanów, słowem – dba, by była po prostu na językach. A że cierpi na tym je życie prywatne... nie, chyba w sumie nie cierpi, bo ono się tak naprawdę zlewa z życiem jej gwiazdy – donosy o tym, że Sablewska wozi Górniak na zakupy, przy których zresztą wiernie jej towarzyszy, czy o jej wspólnych podróżach z Dodą rozgrzewały tabloidy do czerwoności, przyklejając jej łatkę dziewczyny na posyłki. Najgorsze jednak były zarzuty nieprofesjonalizmu, który miał się właśnie objawiać zbytnią zażyłością Mai z jej podopiecznymi. Ale kim jest dzisiaj gwiezdny menadżer, jeśli nie jej przyjacielem, pracownikiem, stylistką i opiekunką w jednym? Bo taka jest aktualna definicja tego zawodu – przynajmniej w wyższych, show-biznesowych sferach.

Trzeba jej jednak przyznać, że ma nosa do tego, do kogo warto się w danym momencie „przykleić”. Najpierw była współpraca z Natalią Kukulską, której efektem była taka zażyłość, że menadżerka przeprowadziła się w pewnym momencie do domu piosenkarki (jak się potem okaże, będzie to częsty motyw pracy Mai z gwiazdami), następnie czteroletnia przyjaźń i praca z Dodą (bardzo intratna, bo za jej kadencji Sablewska mogła sobie pozwolić na zakup m.in. auta za 100 tys. zł), teraz pod swoje skrzydła przygarnęła młodziutką Marinę Łuczenko i bardzo doświadczoną Edytę Górniak – dwa bieguny kariery piosenkarskiej i osób w różnym wieku i o diametralnie innym temperamencie – czy też charakterku – ale będące na topie. Jak je poprowadzi? I czy wytrzyma z niedoświadczoną, ale bardzo ambitną Ukrainką, oraz kapryśną, ale wymagającą Górniak? Nie takie rzeczy już jednak robiła – przetrwała kontrowersyjną Dodę, przeżyje przekonaną o swoim profesjonalizmie największą diwę polskiej sceny muzycznej. Tylko czy podoła działaniu na dwa fronty? Pewnie tak. W końcu jest stuprocentową pracoholiczką, takim zawsze jest mało.

Wokół jej „destruktywnej” osoby narosło tyle plotek, że już nie wiadomo, które z nich są prawdą, a które nie – co gorsza, w Sieci można znaleźć same „donosy” na nią, ale żadnych poważniejszych materiałów, ona sama zaś jest dla dziennikarzy nieuchwytna. Sama Sablewska doskonale jednak wie, że show-biznes kręci się wokół wzbudzania jak największych kontrowersji wokół osób, które pokazują się w mediach, da się palec, odetną całą rękę – i dlatego nie daje się sprowokować, rzadko udziela wywiadów (jedyny poważniejszy pojawił się na łamach „Sukcesu”) i stara się być w cieniu. I zyskuje przede wszystkim na wartości – jako skarbnica przerobionych z Dodą, sprawdzonych i przede wszystkim skutecznych pomysłów kuszenia mediów i fanów, staje się świetnym orężem dla kolejnych chcących wypłynąć na popularności gwiazd. A może właśnie przez to traci?

Fot. MWmedia

mm

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (23)
/6 lat temu
No cóz, o Sablewskiej dowiedziałam się dopiero gdy jurorowała w X F. Ponieważ tego typu programy w TVN są doskonale przygotowane a jurorzy robią wszystko by byc specami doskonale bawiącymi się, to w tym przypadku byłam totalnie zszokowana tym czymś, bo nazwiska początkowo nie starałam się nawet zapamiętac-czyli osoba niezbyt piekna, ale to nie ważne, osoba która stroi jakiś teatralne miny, próbuje błyszczec uwagami o stroju, czyli coś teatralnego w wykonaniu kiepskiego aktora.No cóz dziwię się Natalii że ją faworyzuje i niestety u wielu Natalia straciła, ale cóż jak wshow bisnes wpycha kogoś mega orkiestra Kukulskich to...
/6 lat temu
Maja jest w porządku,, bardzo ją lubię, i niewiem czemu ludzie ją krytykują ..są brutalni i źli.. i niewiedzą że ją to boli.. niech zachowają to da siebie
/6 lat temu
No nie wiem czy taka fajna
POKAŻ KOMENTARZE (20)