Niepokorny Marcin Dorociński

Choć Marcin Dorociński jest obecnie najbardziej rozchwytywanym aktorem, unika mediów jak ognia

Niepokorny Marcin Dorociński fot. ONS
Marcin Dorociński (36) spełnia wszystkie warunki, żeby grać klasycznych amantów. Ma 183 centymetry wzrostu, granatowe oczy i powłóczyste spojrzenie, od którego kobietom uginają się kolana. Wszystkie z wyjątkiem jednego – nie ma w sobie nic z gwiazdora! Jest odporny na komplementy, niechętnie udziela wywiadów, nie bywa na bankietach, nie jest też bohaterem skandali.

– Nadmierna popularność mnie peszy. Podchodzę do niej z dystansem, bo wiem, że wszystko jest ulotne i nie ma się czym specjalnie ekscytować. Potrzeba umiaru, aby się w sobie nie rozkochać. Komplementy powinny tylko upewniać człowieka w przekonaniu, że to, co robi, robi dobrze. Najważniejsze w moim zawodzie to się skupiać, a nie kokietować – mówi „Party” aktor. – Najpiękniejszym komplementem, jaki zdarza mi się ostatnio usłyszeć, jest taki, że jestem dobrym ojcem i sprawdzam się w tej roli. Uśmiech moich dzieci jest chyba tego najlepszym dowodem. Śmiało mogę przyznać, że ostatnio oprócz pracy bycie tatą zdecydowanie najbardziej mnie kręci – dodaje Marcin Dorociński.

Głowa rodziny

Marcin Dorociński ma dwoje dzieci, dwuletniego Stasia i czteromiesięczną Janinkę. O narodzinach dziewczynki Polska dowiedziała się przypadkiem. Podczas Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni to kolega Eryk Lubos (zagrali razem w „Boisku bezdomnych”) zdradził sekret, gratulując Marcinowi córeczki.

Maluchy są największą miłością Marcina Dorocińskiego i to im gwiazda „Pitbulla” poświęca każdą wolną chwilę. – Gdy pojawiają się dzieci, na pewno zmieniają się priorytety. Bardzo długo czekałem na moment, w którym zostanę ojcem. Spełniło się moje największe marzenie i to jest cudowne – zdradza nam aktor. W oczach kolegów Marcin uchodzi za wzór ojca. Kochający, troskliwy i czuły. – Wychowanie dzieci to naprawdę ciężka praca. Człowiek każdego dnia na nowo uczy się być rodzicem. Małe dzieci nie są robotami i nie zawsze chcą współpracować tak, jakby się tego od nich oczekiwało – przyznaje.

Buntownik z wyboru

Już jako nastolatek Marcin Dorociński lubił się wyróżniać. Kiedy wszyscy nosili ogolone głowy, on zapuścił długie włosy. Wraz z kolegami z rodzinnego Kłudzienka założył pseudorockowy zespół. Spotykali się w domach i na „udawanych” instrumentach grali koncerty. – Wujek kolegi zrobił nam dwie drewniane gitary. Ja byłem wokalistą i zdarzyło nam się nawet napisać kilka rockandrollowych tekstów, ale nie mogę ich zacytować (śmiech). Przechodziłem wtedy fascynację zespołem U2. Potem zmienił mi się muzyczny gust – opowiada Dorociński. Marcin oprócz starych zespołów rockowych lubi również polski i zagraniczny hip-hop. Poza tym wielką pasją serialowego Despera jest sport oraz samochody. – Jako nastolatek grałem w koszykówkę, ping-ponga i hokeja. Kiedyś kopałem piłkę w Reprezentacji Artystów Polskich, teraz często chodzę na treningi do Reprezentacji Dziennikarzy. Na boisku ciągle czuję się jak mały chłopiec – mówi w rozmowie z „Party”. 


Gdy przygotowuje się do roli, stara się poznać środowisko swojego bohatera. Podczas zdjęć do „Boiska bezdomnych” odwiedzał warszawski Dworzec Centralny i rozmawiał z kloszardami. Przytył też 16 kilogramów i popijał alkohol przez dwa tygodnie  tylko dlatego, żeby „spuchła” mu twarz. Do roli Despera, czyli podkomisarza Sławomira Desperskiego z serialu „Pitbull”, spiłował sobie do połowy jedynkę! – Skrajne postaci są zdecydowanie najbardziej pociągające, dlatego dla roli jestem w stanie zrobić wiele. Fizyczność nie jest tu przeszkodą, najczęściej problemy pojawiają się z psychiką – zdradza „Party” aktor. Podczas kręcenia zdjęć do „Pitbulla” scena miłosna z Weroniką Rosati okazała się kluczowa dla warsztatu Marcina. – Musiałem wystąpić nago przy całej ekipie. Wtedy na planie coś we mnie pękło, bo nie da się wyłączyć serca i głowy. Byłem wściekły i zażenowany, ale udało mi się przezwyciężyć wstyd – wspomina aktor.

Konkurent Rubika
Widzowie właśnie mogą oglądać Marcina Dorocińskiego w zupełnie innej roli. W filmie „Idealny facet dla mojej dziewczyny” Marcin gra... kompozytora muzyki sakralnej! – Życie Kostka upływa między wizytami u matki i u wujka w studiu radiowym. W końcu poznaje Lunę (Magdalenę Boczarską), w której się zakochuje i postanawia, że to ona będzie matką jego dzieci. Jest tylko jeden problem – dziewczyna żyje z inną kobietą – mówi „Party”. – Miłość mojego bohatera wymagała poświęceń, więc się poświęciłem. Dostałem z tego tytułu kilka kopniaków w głowę i brzuch od Magdy – śmieje się filmowy Kostek.

Oszlifowany diament
Na czym więc polega fenomen Marcina Dorocińskiego? Krystyna Janda powiedziała kiedyś o nim: „Wreszcie pojawił się na scenie aktor o niespotykanym talencie i przede wszystkim wrażliwości”. On sam unika, jak może, oceniania siebie i swoich ról. W czasach, kiedy wielu amatorów uważa się za wielkie gwiazdy, Marcin Dorociński pozostaje wyjątkiem. I może właśnie tym wygrywa z innymi?           

Magdalena Jabłońska / Party
Nie tylko Freddie Mercury. 1 grudnia wspominamy gwiazdy, które zabrało AIDS
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (7)
/6 lat temu
Bardzo Dobry aktor jednak mi się podobał jego głos w grze Mass Effect gdzie grał komandora Sheparda.Świetnie podłożony głos.
/6 lat temu
Dzis mialam przyjemnosc obejrzec kolejny film z pana udzialem pt Ogrod Luizy i musialam cos panu powiedziec - DZIEKUJE wykonal pan po raz kolejny kawal dobrej roboty Wasz wspolny duet ekranowy Fabio i Luiza po prostu the best. Pracuje jako pielegniarka dlatego temat chorych psychicznie osob nie jest mi obcy a ten film pokazal namiastke tego co sie dzieje w zakladach psychiatrycznych ale dziekuje i za to . Jeszcze raz moje gratulacje dla calej ekipy a dla Fabio i Luizy szczegolnie a nawet polubilam psychologow. Pozdrawiam wszystkich. Zapraszam do obejrzenia filmu bo warto.
/6 lat temu
Dzis mialam przyjemnosc obejrzec kolejny film z pana udzialem pt Ogrod Luizy i musialam cos panu powiedziec - DZIEKUJE wykonal pan po raz kolejny kawal dobrej roboty Wasz wspolny duet ekranowy Fabio i Luiza po prostu the best. Pracuje jako pielegniarka dlatego temat chorych psychicznie osob nie jest mi obcy a ten film pokazal namiastke tego co sie dzieje w zakladach psychiatrycznych ale dziekuje i za to . Jeszcze raz moje gratulacje dla calej ekipy a dla Fabio i Luizy szczegolnie a nawet polubilam psychologow. Pozdrawiam wszystkich. Zapraszam do obejrzenia filmu bo warto.
POKAŻ KOMENTARZE (4)