POLECAMY

Madame Helena Rubinstein

„Nie ma brzydkich kobiet, są tylko leniwe” - mawiała multimilionerka, właścicielka międzynarodowego imperium kosmetycznego. Oto historia Heleny Rubinstein, którą Jean Cocteau, francuski poeta i malarz nazwał „Cesarzową Piękna”.

„Nie ma brzydkich kobiet, są tylko leniwe” - mawiała multimilionerka, właścicielka międzynarodowego imperium kosmetycznego, której historia rozpoczęła się na krakowskim Kazimierzu. Oto niezwykła opowieść o Helenie Rubinstein, którą Jean Cocteau, francuski poeta i malarz nazwał „Cesarzową Piękna”.

„Urodziłam się w Dzień Bożego Narodzenia 1872 roku w Krakowie, w dużym domu przy placu rynkowym, nieopodal Uniwersytetu Jagiellońskiego.” - pisała w Nowym Jorku u schyłku życia Helena Rubinstein w swoich pamiętnikach. Myślami często wracała do rodzinnego domu, z którego wyniosła zamiłowanie do zadbanego wyglądu po matce i żyłkę biznesową, zaszczepioną w małej Helenie przez ojca.

Mistrzyni rachunków

Chaja (bo tak brzmi jej właściwe imię) urodziła się w żydowskiej dzielnicy Krakowa. To w 1872 roku w kamienicy na krakowskim Kazimierzu przyszła na świat przyszła przyszła twórczyni jednej z najbardziej znanych marek kosmetycznych na świecie. Chaja była najstarszą córką Gitel i Herzela Rubinsteina - hurtowego handlarza jajami, który przy ulicy Józefa 13 miał na również sklep z naftą. Miała siedem sióstr: Paulinę, Różę, Reginę, Stallę, Cześkę, Mańkę oraz Ernę. Pierworodna córka pomaga ojcu przy prowadzeniu interesów. Jest lepsza w rachunkach niż jej ojciec, a jej geniusz w sferze finansowej da o sobie jeszcze znać w przyszłości. Chaja razem z rodziną mieszkała w kamienicy przy ulicy Szerokiej 14. Dom jednak, nawet jak na kazimierskie warunki, był stosunkowo nieduży. Być może w oczach małej dziewczynki wydawał się wówczas większy niż w rzeczywistości i taki obraz rodzinnego gniazda Chaja zabrała ze sobą w świat.

Kiedy pierworodna córka kończy gimnazjum, ojciec postanawia wysłać ją na studia medyczne do Szwajcarii. Podczas studiów poznaje Stasia – też studenta medycyny. Wybranek serca Heleny jest jednak bardzo biedy i nie uzyskuje akceptacji ojca dziewczyny. Helena, chociaż przejawia duże zdolności w dziedzinie biologii i chemii, postanawiam zrezygnować ze studiów.  Praca w laboratorium sprawia jej wielką przyjemność, jednak nie może się oswoić z ciągłym widokiem krwi. W 1892 roku dziewczyna postanawia wyjechać do wuja w Australii, aby uniknąć poślubienia majętnego krakowskiego wdowca, którego na męża wybrał jej ojciec. Matka, pakując córkę do wyjazdu, podarowała Helenie dwanaście flakoników kremu przygotowanego przez dra Jacoba Lykuskiego. To właśnie tych dwanaście słoiczków przyczyniło się do wielkiego sukcesu Heleny Rubinstein.

Krem Valeze

W Australii Helena podejmuje pracę w aptece w Melbuorne. Dziewczyna jest ciągle nagabywana przez klientki apteki i pytana o sposób na tak piękną, delikatną cerę. Po zaprezentowaniu przez Helenę preparatu przywiezionego z Polski, jego zapas szybko zostaje rozsprzedany. Co więcej, Helena zaczyna sprowadzać kolejne słoiczki z Polski. Pewnego razu, kiedy przesyłka nie dochodzi na czas, Helena sama zaczyna sporządzać krem i nadaje mu nazwę „Krem Valeze”. W końcu otwiera swój pierwszy salon piękności, w którym doradza kobietom, jak dbać o cerę. Wkrótce podobne powstały w Sydney i Nowej Zelandii. Do sukcesu Heleny w Australii przyczynił się znajomy kobiety – dziennikarz polskiego pochodzenia Edward Titus, później jej mąż. Dzięki jego artykułowi, prezentującemu zalety kremu, Helena otrzymuje 15 tysięcy zamówień. Przestaje nadążać z produkcją, ponieważ wszystko robi sama: przygotowuje krem, napełnia słoiczki i nakleja etykiety. Z Polski przyjeżdża więc doktor Lykulski i zajmuje się produkcją tego specyfiku. W 1905 roku przyłączyła się do Heleny jej siostra Cześka, której wkrótce powierzy zarządzanie przedsiębiorstwem, by móc powrócić do Europy w celu pogłębienia wiedzy na temat skóry i preparatów pielęgnacyjnych.

Na podbój Europy i Ameryki

Kontaktuje się z czołowymi dermatologami w Wiedniu, Berlinie, Dreźnie i Paryżu. Właśnie w Paryżu u słynnego dr Bertholda odbywa gruntowne studia z zakresu chirurgii plastycznej, przemiany materii i zasad dietetyki. Wraca do Australii i wychodzi za mąż za Edwarda Titusa. W 1907 roku przeprowadzają się wspólnie do Londynu, gdzie rok później na świat przychodzi ich syn – Roy. A kolejne cztery lata później drugi syn – Horacy. Helena zaczyna podbijać Europę. W 1908 otwiera salon w Londynie. Tworzy linie kosmetyków „Valeze", która składa się z kremów na dzień i na noc, maseczki przeciwtrądzikowej, płynów ściągających i tonizujących sprzedawanych pod nazwami l'Eau d'or (Złota Woda), l'Eau verte (Zielona Woda) czy l'Eau qui pique (Szczypiąca Woda). Helena jednak nie zamierz spocząć na laurach, nadal chce się rozwijać. Kierownictwo nad londyńskim instytutem powierza siostrze – Mańce, a sama w 1912 roku wyjeżdża do Paryża. Tam otwiera kolejny salon, w którym proponuje takie zabiegi jak szkocki tusz, elektrolizę i hydroterapię. Tworzy pierwsze pomadki do ust w tubkach oraz kolorowe pudry do twarzy, które stają się hitem. Kolejne salony w Europie powstały w Mediolanie i Wiedniu.

W 1914 roku wybucha pierwsza wojna światowa. Helena wyjeżdża z rodziną do Stanów Zjednoczonych. Europejski sukces pozwala Rubinstein uderzyć szturmem na Amerykę. Powtarzała, że właśnie w USA czeka na nią praca życia, bo Amerykanki mają purpurowe nosy, szare usta, a na twarze nakładają koszmarny puder.

W Nowym Yorku otwiera swój pierwszy amerykański salon urody. San Francisco, Filadelfia, Waszyngton, Toronto i Chicago to kolejne miasta, w których powstają salony piękności sygnowane marką Heleny Rubinstein. Choć rynek amerykański jest dużo trudniejszy ze względu na konkurencję (Elisabeth Arden oraz Ester Lauder) kosmetyki Polki żydowskiego pochodzenia i tam robią furorę.

Geniusz biznesu

Po kilku latach ciężkiej pracy Helena Rubinstein osiada w Paryżu, skąd zarządza swoim imperium. Przeczuwające nadejście krachu na amerykańskiej giełdzie w 1928 roku, sprzedaje wszystkie akcje nowojorskiemu bankierowi Lehamanowi Brosowi za sumę 8 milionów dolarów, po to by tuż po zakończeniu kryzysu odkupić je za...2 miliony. Helena Rubinstein z wielkiego kryzysu wyszła obronną ręką i z dodatkowymi 6 milionami na koncie. Choć nie miała odpowiedniego wykształcenia wiedziała również, że w handlu liczy się przede wszystkim opakowanie, dlatego poprosiła Salvadora Dali, żeby zaprojektował pudełko na jej puder, czyli puderniczkę. Intuicyjnie stosując takie, chciałoby się dziś powiedzieć, marketingowe chwyty, Rubinstein rozkochała kobiety w swoich kosmetykach.

Madame

Ta wielka kobieta biznesu miała jedynie 150 cm wzrostu i skłonność do tycia. Jednak bez wątpienia była osobą przyciągającą wzrok. Kochała drogie ubrania, kapelusze, futra i biżuterię. Namiętnie kupowała dzieła sztuki. Zamiłowanie do otaczania się pięknymi przedmiotami zaszczepił w niej ojciec, który sztukę traktował jako hobby - kolekcjonował antyki i książki. Helena miała cztery domy, których wystrój podobno zapierał dech w piersiach. Nie bez powodu zyskała przydomek „Madame”, którym mianowali ją wszyscy, powtarzając za jej mężem, Titusem.

Gruzińska księżna

Sukces zawodowy nie zawsze przekłada się na sukces w życiu prywatnym. Mąż Heleny, który niegdyś rozsławił jej nazwisko w Australii i niewątpliwie przyczynił się do sukcesu firmy, nagle postanawia odejść od żony i zatrudnić się w konkurencyjnej firmie Elisabeth Arden (która wcześniej imperium Rubistein nazywała „polską mafią”), gdzie zaczyna pracę na stanowisku głównego menadżera oraz żeni się z właścicielką. Rozpacz Heleny nie trwa jednak długo. Szybko wychodzi za mąż za, 15 lat młodszego od siebie, gruzińskiego księcia Archila Gourelli-Tchkonia. Przyjaźni się w z wielkimi i bogatymi. Na liście jej znajomych znajdują się takie nazwiska jak: Renoir, Picasso, Hemingway, Faulkner, Dali, Joyce, Roosevelt. Jako księżna Helena jednak nie odpuszcza sobie pracy, nadal dba o nieustanny rozwój firmy. W 1955 roku jej drugi mąż umiera. Po jego śmierci Helena całkowicie poświęca się pracy. W czerwcu 1956 roku lansuje pierwszą na świecie emulsję nawilżającą "Skin Dew". Dwa lata później promuje "Mascara Matic", przemianowana potem na "Long Lash", czyli automatyczny tusz w spirali z uzupełnieniem.

Helena Rubinstein u schyłku swojego życia spisała pamiętniki, których wspomniała: „Praca była moją najlepszą kuracja piękności. Wierzę w ciężką pracę. Odsuwa myśl o starości i powoduje, że kobieta czuje się młodsza.” Umarła 1 kwietnia 1965 roku, przeżywając dwóch mężów i dwóch synów, w dwa dni po ukończeniu pracy nad swoimi pamiętnikami. Kiedy umierała, jej imperium wyceniano na 100 milionów dolarów, niestety nie ma ono następców. W 1974 roku firma została sprzedana przez spadkobierców spółce Colgate Palmolive. A w 1984 roku rozpoczął się czteroletni proces przejmowania marki Helena Rubinstein przez francuski koncert L'Oreal. Obecnie marka HR istnieje w 51 krajach na całym świecie.

Domowe dni piękności według Heleny Rubinstein:
1. Przygotuj rano lekki posiłek, który będziesz spożywać pomiędzy kolejnymi zabiegami.
2. Pogimnastykuj się przed lustrem.
3. Zafarbuj włosy.
4. Ułóż je.
5. Oczyść twarz i nałóż na nią maseczkę.
6. Weź kąpiel z olejkiem ziołowym.
7. Zrób manicure i pedicure.
8. Zdrzemnij się by nieco odpocząć.
9. Ubierz się i poeksperymentuj ze swoim makijażem.

Fot. wikimedia.org, helenarubinstein.com

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)