POLECAMY

Kinga Rusin o swojej największej życiowej przygodzie w Afryce

"Jeszcze nigdy na tak długo nie zostawiłam córek"

Kinga Rusin o swojej największej życiowej przygodzie w Afryce fot. Viva

Program "Agent" – jak sama nazwa wskazuje – od początku przygotowywany jest w tajemnicy. Do końca w TVN mało kto wie, że stacja chce wrócić do formatu, który 16 lat temu emocjonował Polaków. Wtedy prowadzącym został dziennikarz "Polityki", Marcin Meller. Dziś w tej roli Kinga Rusin.

Ona sama jest zaskoczona propozycją, którą składa jej dyrekcja. "Nie miałam pojęcia, że stacja szykuje reaktywację tego kultowego programu, i to jeszcze w wersji z gwiazdami. Wszystko okryte było tajemnicą", mówi. Żeby odkryć Afrykę, musi rozstać się z ekipą "You Can Dance", z którą zżyła się bardzo przez lata wspólnej pracy. Czuje żal, ale też ekscytację. "Agent" to wyzwanie. A ona uwielbia wyzwania!

Agent w akcji!

Jak się przygotowuje? "Kilkanaście lat temu oglądałam »Agenta« z wypiekami na twarzy, ale teraz nie wracałam do starych nagrań", przyznaje. "Po pierwsze, nie chciałam się niczym sugerować, a po drugie, w produkcji telewizyjnej wszystko ewoluuje, zmienia się sposób narracji, realizacji, technika. Obejrzałam więc najnowsze realizacje holenderskie i francuskie, żeby wiedzieć, czego się spodziewać. A i tak to, co zastałam na planie w RPA, przeszło moje najśmielsze oczekiwania!".

Przed wyjazdem spotyka się z producentami, omawiają strategię, wszystkie możliwe i niemożliwe sytuacje. W Polsce atak zimy, a ona wylatuje na drugą półkulę, gdzie grzeje słońce. "Sporym wyzwaniem okazało się spakowanie walizki na miesięczny pobyt w RPA", śmieje się. "Co prawda na południu Afryki trwa właśnie lato, ale trzeba być przygotowanym na ulewne deszcze czy zimne wieczory w górach".

Gwiazdy na start

Gdy "Agent" wystartował w 2000 roku, był pierwszym, wielkim reality show w polskiej telewizji. Wypromował prowadzącego. Nikomu nieznany pediatra ze Szczecina, Bartosz Arłukowicz, pośrednio został dzięki niemu ministrem zdrowia. Dziś TVN stawia na gwiazdy. Czternastka celebrytów przed kamerami da z siebie wszystko. Znane osoby odkryją granice swojej wytrzymałości. Psychicznej i fizycznej. A my zobaczymy ich nowe wcielenie. Na warszawskim lotnisku przed odlotem humory dopisują. "Liczę na przygodę życia", zdradza Maciek Sieradzky, projektant. Dominika Tajner, żona i menedżerka Michała Wiśniewskiego, dodaje: "Myślę, że będzie fajna atmosfera, że będziemy się fajnie bawić". Trochę zaniepokojona jest Sylwia Szostak, modelka fitness: "Staram się być małą, silną babką. Ale mam lęk wysokości. Będę chciała to zwalczyć". Michał Szpak uroczo przyznaje: "Chyba się spakowałem bardzo nieumiejętnie. Wziąłem bardzo dużo ciuchów. I trochę ciasteczek". Joanna Jabłczyńska pokazuje bilet: "Od pięciu minut wiem, że lądujemy w Johannesburgu".

Jest z nimi Kinga. Jak wszyscy jest podekscytowana. O tym, co ich czeka, wie więcej od uczestników, ale i ona nie wie wszystkiego. Nie wie, kim jest agent, który przez najbliższy miesiąc będzie psuł wszystkim szyki. Kinga: "Nie chcę wiedzieć, kto jest agentem. Bo mogę się z tym zdradzić. Poza tym ja też chcę się bawić". Wie za to, co się wydarzy na planie. Afryka zdziera maski. "Agent" w Afryce odsłoni prawdziwą twarz celebrytów, których znamy z mediów. "To nie będzie bułka z masłem", zapowiada Kinga. "Mamy szansę zobaczyć ich z zupełnie innej strony".

Miasto kontrastów

Samolot z ekipą "Agenta" ląduje w styczniu na lotnisku pod Johannesburgiem. To największe lotnisko w Afryce. Rocznie obsługuje kilkanaście milionów pasażerów. Pierwsze zaskoczenie. "Szok klimatyczny!", wspomina Rusin. "Wyjeżdżaliśmy z Polski, gdzie akurat zaczęło się robić bardzo zimno. W Afryce Południowej akurat jest pełnia lata. Pierwszym zaskoczeniem było jednak to, że afrykańskie powietrze, choć gorące, nie jest nieprzyjazne. Johannesburg położony jest na gigantycznym płaskowyżu, aż 1700 metrów nad poziomem morza. Wieczory są więc tu, podobnie jak w górach, chłodne. Podczas pierwszych dni zdjęć zakładaliśmy wręcz rano puchówki!". Drugie zaskoczenie – kosmiczne autostrady. Gładkie czteropasmówki oplatają kraj. Z lotniska ekipa jedzie do hotelu taką autostradą. Gdyby ktoś przespał lot, mógłby po obudzeniu się myśleć, że dalej jest w Europie. Zwłaszcza że w porze deszczowej południowoafrykańska zieleń eksploduje. Kinga podziwia Johannesburg. Nowoczesne siedmiomilionowe miasto. "Ekskluzywne centra handlowe, międzynarodowe restauracje na najwyższym światowym poziomie", opowiada. Ale w oczy kole też ciemna strona miasta. Na początek ekipa jedzie do Soweto, miasta górników założonego na początku zeszłego wieku. Mieszkał tam Nelson Mandela. Dziś egzystuje tam ponad milion mieszkańców. Kinga: "Zaczęliśmy od zdjęć w Soweto, jednej z najbiedniejszych i najniebezpieczniejszych dzielnic Johannesburga, która składa się ze zdewastowanych budynków biurowych i rozległych slumsów. Ludzie całymi rodzinami mieszkają w maleńkich blaszanych domkach, często pozbawionych nawet prądu. Johannesburg to miasto wielkich kontrastów!".

Czy przymierzacie się do śledzenia losów gwiazd w programie "Agent - Gwiazdy"? Pierwsza emisja już za nami! Nowy, ekscytujący "Agent – Gwiazdy" z udziałem Kingi Rusin we wtorki o 21.30 na antenie TVN.

Cała rozmowa Romana Praszyńskiego w Vivie!

Więcej:

 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)