Igrzyska w Rio to katastrofa i pasmo pomyłek

Olimpiada w Rio, Usain Bolt fot. ONS.pl
"Mieli 7 lat na przygotowanie się do nich".
Edyta Liebert / 18.08.2016 12:32
Olimpiada w Rio, Usain Bolt fot. ONS.pl

Wielkie nadzieje wiązano z tymi igrzyskami. I nie chodzi o klasyfikację medalową i sukcesy. Te igrzyska miały zapisać się na kartach historii jako legendarny początek organizowania imprez sportowych w Ameryce Południowej i jako pierwsze igrzyska, podczas których kibicuje się reprezentacji uchodźców. Bilans zysków i strat miażdży, a na Brazylii nie pozostawia się suchej nitki.

Już w 3 dni od rozpoczęcia sportowej rywalizacji miały miejsce dramatyczne wydarzenia. To tylko sport, można powiedzieć, a kontuzje są wpisane w ryzyko jego wykonywania. Jednak krytycy są zgodni: wielu wypadków i wpadek można było uniknąć, bo organizatorzy mieli 7 lat, by Rio de Janeiro przygotować na tę imprezę. Mówi się, że gospodarze zawiedli.

Ryzykowna i niezabezpieczona trasa dla kolarzy to jeden z pierwszych poważnych grzechów, jakich dopuścili się organizatorzy. Podczas wyścigu mężczyzn, kilku zaliczyło bolesne upadki, a reprezentant Włoch, Vincenzo Nibali,w drodze po zwycięstwo, złamał oba obojczyki. Z kolei reprezentant Australii doznał poważnego urazu miednicy.

Wypadki na Igrzyskach w Rio mrożą krew w żyłach

Podobny los spotkał kolarki. Mimo powierzchownych zmian zabezpieczających tę samą trasę, podczas zjazdu z góry prowadząca w wyścigu Holenderka wpadła w poślizg i uderzyła głową w wysoki krawężnik. Pierwsze relacje zawierały przerażające prognozy:

Uraz van Vleuten był na tyle silny, że do tej pory zawodniczka znajduje się na oddziale intensywnej terapii. Ma silne wstrząśnienie mózgu oraz pęknięcia w 3 kręgach w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Zdaniem kibiców jej upadek wyglądał tak fatalnie, że liczono się nawet ze śmiercią reprezentantki Holandii.

Wpadki na Igrzyskach w Rio de Janeiro

Pomijając tragiczne wypadki losowe, takie jak złamania i zwichnięcia, igrzyska w Rio upływają pod znakiem zastanawiających wydarzeń w skrajnie dziwnych okolicznościach. Atmosfera na stadionach określana jest mianem pogrzebowej, bo kibiców, jak nie było na początku, tak nie ma i teraz, a mniej popularne dyscypliny w ogóle nie interesują mieszkańców i przyjezdnych. Bilety na występy opiewają ja kwoty od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, a sama impreza nie przyciąga splendorem. Pojawiają się złośliwe dowcipy, że bezpieczniej jest oglądać rywalizacje sportowe w domu przed telewizorem, niż pojawiać się na obiektach sportowych.

ONS.plJak czytamy na Associated Press, 16 sierpnia w Parku Olimpijskim spadła kamera telewizyjna z wysokości 20 m. Niezabezpieczony sprzęt ranił 7 osób. Trudno o odpowiednie zabezpieczenia, kiedy to sami ochroniarze, ba, oficer ochrony olimpijczyków, zostaje raniony w głowę - mężczyzna został postrzelony po tym, jak zabłądził i znalazł się w niebezpiecznej okolicy poza wioską olimpijską...

W 1900 roku na igrzyskach miała swój debiut dyscyplina strzelania do gołębi w locie. To miał być ostatni raz, kiedy świadomie rani się zwierzęta.

Skandale na igrzyskach

Jednak smutny los spotkał jaguara, który był prezentowany podczas zapalenia pochodni olimpijskiej. Zwierzę zostało zastrzelone tuż po prezentacji, w czerwcu, po tym, jak jeden z żołnierzy poczuł się zagrożony, a zwierzę miało się do niego zbliżać na niebezpieczną odległość mimo podania środka usypiającego. Jeden strzał ranił zwierzę śmiertelnie. Uśmiechnięty amazoński jaguar był maskotką drużyny olimpijskiej.

Popełniliśmy błąd pozwalając na wystawianie pochodni olimpijskiej, symbolu pokoju i zjednoczenia, wraz z przykutym łańcuchem zwierzęciem. To kłóci się z naszymi przekonaniami. Gwarantujemy, że nie dojdzie do podobnych zdarzeń podczas Rio 2016.

- zapewniał Komitet Olimpijski w oświadczeniu.

 

Passagem da tocha em Teresópolis #olympics #olympictorch #Teresópolis #olympicfire #cerimonialist #street

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika mlucio (@mluciosil)

Ale incydenty związane z bronią palną mnożą się na potęgę. W okolicach hipodromu olimpijskiego w Rio de Janeiro można liczyć na znaleziska. Podczas jednego z występów, strzał z broni palnej przebił na dach namiotu prasowego (nikt nie odniósł obrażeń), a zdarza się także znaleźć zbłąkane, pozostawione same sobie kule.

Wpadka z polskim akcentem w Rio de Janeiro

Takie też aż 2 razy lądowały na olimpijskich terenach jeździeckich w Deodoro. W busie przewożącym dziennikarzy pękły dwie szyby, ale oficjalnie nikt nie przyznaje się do tego, że pojazd został ostrzelany. Policjanci i saperzy mają pełne ręce roboty w związku z pozostawionymi bez opieki pakunkami w różnych miejscach. Stąd też w Rio de Janeiro dochodzi do tzw. kontrolowanych eksplozji po interwencji saperów.

Woda zmieniająca kolor na zielono (podobno wykonawca wprowadził do basenów nadtlenek wodoru zamiast chloru) zamiast chloru czy fatalny stan zakwaterowania (robactwo, brak wody) olimpijczyków na tle tych wszystkich wpadek wypadają dość blado. Można się z nich gorzko śmiać. Choć nieprawdopodobnym wydaje się być stwierdzenie o sabotowaniu igrzysk, aż trudno uwierzyć, by można było pozwolić sobie na tak niedopuszczalne pomyłki. Czy ktoś mógł przewidzieć taki bieg wydarzeń?

Igrzyska w Rio de Janeiro to popis niekompetencji?

Miasto zostało wybrane organizatorem igrzysk olimpijskich w 2009 roku, rywalizowało z wysoko rozwiniętymi Madrytem, Tokio i Chicago. To miał być przełom i duża szansa na zaprezentowanie się Europie z jak najlepszej strony. Zdaniem wielu komentatorów, kontynent nie był na to jeszcze gotowy. Dick Pound, członek MKO, był temu przeciwny:

Jest powód, dla którego nigdy wcześniej nie organizowano tu igrzysk. Każdy dzień to wyzwanie.

Podobnego zdania był David Wallechinsky, historyk sportu olimpijskiego, który podszedł do tematu bardziej optymistycznie, niż przypuszczał.

Pozytywny jest fakt, że brazylijscy kibice są świetni, a mieszkańcy Brazylijczycy starają się być bardzo pomocni. Negatywny zaś, że nie są po prostu przygotowani na igrzyska olimpijskie. Mieli 7 lat. Powinni wykorzystać ten czas, by to zorganizować. Nie zrobili tego.


Myśleliśmy że po Soczi, malowaniu śniegu na biało i oklejania plakatami brzydkich domostw, niewiele nas zaskoczy. A jednak. O Igrzyskach w Rio mówi się, że to impreza, która upływa pod znakiem lawiny niedopatrzeń i wpadek, a do pełni niekompetencji brakuje tylko rozpadających się piłek w locie, nierównych powierzchni sportowych boisk czy pełnych wodorostów wód. Jedno jest pewne, o Rio de Janeiro nikt nie wypowie tych słów.

W 2018 roku igrzyska zimowe odbędą się w południowokoreańskim Pyeongchang, letnie w 2020 roku w Tokio, kolejne zimowe w 2022 roku w Pekinie. O miano organizatora igrzysk letnich w 2024 roku starają się Los Angeles, Paryż, Rzym i Budapeszt.

Ile zarabiają olimpijczycy?

Redakcja poleca

REKLAMA