POLECAMY

Doda i Nergal - Koniec miłości

To była dla nich wielka próba. Wyszli z niej zwycięsko, ale już jako przyjaciele. Po ośmiu miesiącach życia w szpitalu Doda i Nergal dziś układają sobie życie od nowa i... osobno.

Doda i Nergal - Koniec miłości
On w Gdańsku, ona w Warszawie. On pod kontrolą lekarzy, ona niedająca się nikomu kontrolować. On lirycznie brzdąka na gitarze, wyobrażając sobie, że jest drugim Johnnym Cashem. Ona daje czadu w studiu nagraniowym, bo marzy o tym, by utrzeć nosa Lady Gadze. Co się stało z najbardziej gorącą parą polskiego show-biznesu?

– Ich drogi się rozeszły i nie ma sensu tego ukrywać. Doda, nauczona doświadczeniem z przeszłości, nie będzie więcej komentować szczegółów ze swojego prywatnego życia – mówi tylko „Party” menedżer gwiazdy Jarosław Burdek. Doda i Nergal nadal są sobie bliscy, ale już tylko jako przyjaciele. Ich niegdyś płomienny związek teraz przypomina relację łączącą rodzeństwo. Ostatnie osiem miesięcy narzeczeni spędzili w czterech ścianach szpitala, z czego co najmniej dwa oddzieleni od siebie szybą. Nie mogło być czułości. Nie było nastroju do szaleństwa. Izolacja. Lęk. Niepewność. Czy koniec wielkiej miłości to cena, jaką musieli zapłacić za chorobę?

Szybcy i wściekli
To zaczęło się dokładnie dwa lata temu. Szli jak burza. Zdjęcia z pierwszych randek Dody i Nergala zelektryzowały fanów obojga artystów. I nie tylko ich. W szoku byli wszyscy. Nowej parze wróżono przelotny romans. Królowa Różu i Książę Ciemności? To niemożliwe! Co ich naprawdę łączy? Z zapartym tchem czekano na rozwój wydarzeń. Ich pierwsze oficjalne wyjście, ich pierwsze wakacje, ich pierwsza rozłąka, ich zaręczyny w sylwestra 2009/2010, szukanie wspólnego mieszkania. Lider Behemotha, znany dotychczas w Polsce tylko wśród fanów death metalu, przy Dodzie z niszowego artysty zmienił się w rasowego celebrytę. Zaczął udzielać wywiadów, w jednym z nich wyznał Dorocie miłość. Mroczny na scenie, w życiu prywatnym pieszczotliwie nazywał ją „bąbelkiem”.

A Doda u boku uznanego na świecie deathmetalowca odcięła się od swojego dotychczasowego wizerunku seksownej panienki. Pokazała, że potrafi mieć klasę i kocha ostrego rocka. Tuż po zaręczynach z Nergalem mama Dody cieszyła się, że córka znalazła wreszcie godnego siebie partnera. – Córka jest wyciszona i bardziej radosna. Dorotka jest pod wrażeniem spokoju Adama i może rozmawiać z nim godzinami – mówiła w styczniu ubiegłego roku „Party”. Cały 2010 rok był dla Dody przełomowy. Stawiając na odważne stylizacje i nowy singiel z teledyskiem na miarę światowej gwiazdy, zrobiła milowy krok do przodu. Dzięki temu zagościła na najlepszych salonach. Ba, ona i Nergal byli wręcz pożądani. Tak barwnej pary nie było jeszcze w polskim show-biznesie. A im więcej czasu mijało, tym więcej ludzi do siebie przekonywali. Po roku, gdy Doda i Nergal nadal byli razem, wszyscy zawyrokowali: „To jednak miłość!”.

Nie czas na łzy
Pierwsze pogłoski o kryzysie w ich związku pojawiły się latem ubiegłego roku, kiedy Doda niespodziewanie oświadczyła, że ślubu jednak nie będzie! Kilka miesięcy po zaręczynach artystka przestała się spieszyć do ołtarza. Tłumaczyła, że ma na koncie jeden rozwód i drugi raz nie chce podejmować decyzji pochopnie. Doszła do wniosku, że za bardzo szanuje Adama, by obiecać mu coś, czego potem nie będzie mogła spełnić. Co miała na myśli? Ci, którzy poznali parę,  twierdzili, że to Adam był wpatrzony w Dodę jak w obrazek i jako trzydziestoparolatek myślał już o stabilizacji.

W przeciwieństwie do wizerunku, który Nergal kreuje na scenie, po zamknięciu drzwi do własnego domu lubi założyć kapcie i czekać, aż na stole pojawi się ciepły obiad. A Doda? To ostatnia kobieta, która dałaby się udomowić. Przecież sama mówi o sobie: „Jestem jak pędząca lokomotywa, mało kto potrafi mi dotrzymać kroku”. Ale mimo odmiennych priorytetów para nie miała ponoć zamiaru się rozstawać. Przeciwnie, zaplanowali romantyczny urlop na Krecie. Nie sądzili wtedy jeszcze, że te wakacje będą ich ostatnimi.

Porozmawiajmy o gwiazdach - forum >>


Czas próby
Po powrocie u Adama zdiagnozowano białaczkę. Wszystko działo się teraz szybko. Szpital, chemioterapia, naświetlania. Nie było czasu zastanowić się nad niczym innym. Do Adama na początku nie docierało, że jest poważnie chory. „Trafiło na silnego skur...”, żartował, odganiając złe myśli. Z kolei Doda odsunęła na bok wszystkie swoje plany, by być blisko ukochanego. Dniami i nocami nie wychodziła ze szpitala w Gdańsku. „Wiadomo, że jest ciężko, i dla mnie, i dla niego, ale w pozytywnym myśleniu cała nasza siła”, mówiła na konferencji prasowej „Diagnoza-Białaczka”, zorganizowanej przez Fundację Urszuli Jaworskiej. Od chwili, gdy Adam zachorował, rozpoczęła osobistą kampanię namawiania ludzi do rejestrowania się w bazie dawców szpiku. Akcja zakończyła się sukcesem i szybko znalazł się dawca dla jej chłopaka. Doda nie wahała się wykorzystać swojego czasu antenowego na festiwalu w Opolu – swój występ zadedykowała nie tylko Nergalowi, ale i wszystkim chorym na białaczkę. Słowa piosenki Anny Jantar „Nic nie może przecież wiecznie trwać” zmieniła na „Wszystko może przecież wiecznie trwać”, a w kulminacyjnym momencie towarzyszący jej tancerze ułożyli serce z lampek. Adam oglądał to wzruszony w telewizji razem z pielęgniarkami w dyżurce. Ale już w Opolu widać było wyraźnie, że Doda straciła dawny impet. „Bardzo schudła. Ostatnie tygodnie musiały być wyczerpujące”, komentowano za kulisami. Pod maską pewnej siebie i uśmiechniętej gwiazdy była już wtedy kłębkiem nerwów.

Ty też jesteś chora
W końcu i w niej musiało coś pęknąć. W Wigilię wylądowała na ostrym dyżurze w tym samym szpitalu co Adam. Blada, ze słabo wyczuwalnym tętnem, z trudem oddychała. Diagnoza – zapaść. Gdy oprzytomniała, usłyszała od lekarza: „Musi pani wiedzieć, że razem z ciężko chorym choruje też cała jego rodzina”. I to był moment, w którym zadała sobie pytanie: „Co dalej?”. Wróciła do Warszawy. I od tamtej pory nie pojawiła się w Trójmieście. Najpierw nie mogła się spotkać z Adamem, bo po przeszczepie był w izolatce. Potem ona rozchorowała się na grypę. Choć oboje mieli nadzieję na huczny comeback w walentynki, skończyło się na kameralnym spotkaniu. Mimo zapowiedzi nie pojawili się też razem na rozdaniu nagród Viva Comet. Adam boi się ruszać z domu na dłużej niż jeden dzień. Zamieszkał z rodzicami, którzy troskliwie się nim zajmują. – Teraz bardziej przyda mu się domatorka, która poświęci cały swój czas, niż gwiazda, która usycha bez swojej pasji – twierdzi znajomy Nergala. Lider Behemotha nie myśli na razie o kolejnej płycie.

– To już nie ten Adam z pazurem – mówią jego znajomi. I nic dziwnego. Psycholodzy twierdzą, że wiele osób po przeszczepach zaczyna wszystko przeżywać inaczej, a dotychczasowe życie przestaje dla nich istnieć.

Taką przemianę widać w zachowaniu Adama. Dziś, jeśli chwyta za gitarę, to po to, by grać klasykę, bluesa czy country. Jest pod wrażeniem muzyki Johnny’ego Casha. Dużo czasu poświęca na jogę i medytację. Pilnuje diety i unika skupisk ludzi. – Gdyby byli małżeństwem z długim stażem, mieli dzieci, łatwiej byłoby im pokonać taki zakręt. Mieli pecha, że zostali wystawieni na próbę, gdy ich związek jeszcze nie okrzepł – mówi „Party” przyjaciółka Dody. Ale i tak dali przykład innym parom, bo w najtrudniejszej sytuacji byli razem, a o rozstaniu zdecydowali już po wszystkim. Bez afer i żalów. Zostali przyjaciółmi. Ostatnio Adam wysłał Dodzie na Dzień Kobiet kwiaty. Aż trudno uwierzyć, że to naprawdę koniec.              

Sylwia Borowska / Party
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)