Coco Chanel - Rewolucjonistka

Ten sezon znów będzie należał do Chanel. Tym razem jednak w kinie. Po 38 latach od śmierci królowej mody na ekranach pojawią się aż trzy jej filmowe biografie. Dlaczego dopiero teraz?

fot. BE&W
Czerń: kolor dzieciństwa spędzonego w sierocińcu przy klasztorze. Sztuczne perły: bo nie stać jej było na prawdziwe. Żakiet: biała piżama jej kochanka, w której chodziła po domu. Coco Chanel nie musiała stwarzać stylu, ona nim po prostu była. Sceny ze swojego życia przerobiła na stroje. To je dynie było szczere, bo w prawdziwym życiu musiała kłamać... 

Będąc córką analfabetki i pijaka, chciała uchodzić za damę z wyższych sfer. Czasem już sama gubiła się w kłamstwach, które opowiadała w wywiadach. Raz wychowywały ją zakonnice, innym razem „ciotki, od których uciekła, bo wpajały jej zbyt surowe zasady”. W młodości ważną postacią był dla niej wuj, „który w swojej wielkiej posiadłości uczył ją jazdy konnej”. Była też wersja o bogatym ojcu, który „zaginął podczas jednej z zamorskich podróży”. Coco płaciła swoim braciom za milczenie na temat przeszłości. Mówiła: „Wymyśliłam swoje życie od początku do końca, bo to, które dostałam, nie podobało mi się”.

Pyskata Gabrielle
Naprawdę miała na imię Gabrielle. Naprawdę urodziła się w 1883 roku, czyli 10 lat wcześniej, niż oficjalnie podawała. Po 80. urodzinach pytana o wiek odpowiadała: „To zależy od dnia”. Biografowie ekscytowali się kłamstewkami Coco, ale nie mogli przez nie uzgodnić jednej wersji jej życia. Być może właśnie dlatego film o słynnej projektantce tak długo nie powstawał. Za to w tym roku swoje premiery mają aż trzy.

Pierwsza produkcja – „Coco avant Chanel” – już jest hitem we Francji. Tytuł filmu to jego najlepsza reklama: kim była Coco, zanim została słynną Chanel? Wychowywała się w sierocińcu. Albert Chanel oddał córkę pod opiekę sióstr zakonnych po śmierci jej matki. Tam mała Gabrielle nauczyła się szyć i... znienawidziła niedziele. Przez sześć lat w każdą niedzielę bezskutecznie czekała na ojca (kiedy dorosła, w tym dniu zawsze pracowała). Gabrielle od najmłodszych lat była samowolna i pyskata. W Owernii, górzystym regionie Francji, gdzie przyszła na świat, kobiety są twarde. Właśnie cięty język i pewność siebie wyróżniały Chanel spośród skromnych koleżanek. W koszarach w Moulins, gdzie nocami dorabiała jako szansonistka, zwróciła przez to na siebie uwagę zamożnego Etienne’a Balsana, syna przemysłowca. To on jako pierwszy nazwał 20-letnią Gabrielle Coco organizowane w domu przyjęcia i sadzał do stołu w kuchni ze służbą. Odwiedzał ją tylko nocą w sypialni. Mimo to Coco zacisnęła zęby. Uznała, że nie ma nic do stracenia, bo i tak nic nie posiadała. Zaczęła zaskakiwać otoczenie ekscentrycznymi kreacjami. Miała w szafie tylko dwie sukienki, więc chodziła w ubraniach Etienne’a. Przerabiała jego garnitury, płaszcze i kapelusze. To właśnie wtedy wpadła też na szokujący wówczas pomysł, żeby kobiety nosiły wygodne, męskie spodnie.

Dopięła swego: bogaty przyjaciel wreszcie przedstawił ją znajomym. Coco nigdy jednak nie dała po sobie poznać, że jest od Etienne’a materialnie uzależniona. Była zbyt dumna. Audrey Tautou, która zagrała projektantkę w filmie „Coco avant Chanel”, w wywiadzie dla „Twojego Stylu” mówiła: „Ona miała charyzmę. Nawet gdy była jeszcze tylko utrzymanką bogatych mężczyzn, zachowywała się z taką pewnością siebie, że damy z towarzystwa, zamiast potępiać, szły w jej ślady”. 


Pierwszy był kapelusz
W domu Etienne’a na Chanel zwrócił uwagę Arthur „Boy” Capel. Anglik, gracz w polo i uwodziciel. Coco się w nim zakochała. To był jedyny mężczyzna, o którym lubiła mówić i o którym mówiła prawdę. Za jego pieniądze otworzyła swój pierwszy butik przy rue Cambon w Paryżu. Zaczęła od kapeluszy, bo denerwowały ją „te bochny chleba i kilogramy owoców na głowie”. Na początku eksperymentowała z męskimi nakryciami głowy. Bogate przyjaciółki Etienne’a Balsana ubierała w cylindry przyozdobione wstążkami. Projektami Chanel zainteresował się magazyn „Vogue”: „Projekty proponowane przez młodą modystkę nie idą ślepo za modą, przeciwnie, mają swój własny, wyraźny styl”.

Arthur był Coco zafascynowany, ale nie chciał się z nią ożenić. Uważał, że małżeństwo to transakcja. Poślubił bogatą Angielkę, a Coco wytłumaczył: „Ci, którzy się naprawdę kochają, nie muszą brać ślubu”. Ona udawała, że się z nim zgadza. Naprawdę nigdy się z tym nie pogodziła. Ale był mężczyzną, który jako pierwszy uwierzył w nią i stworzył szansę na stanie się w przyszłości tą wielką Chanel. 

Dżersejowa koszulka Arthura do gry w polo była inspiracją dla dzianinowych sukienek, swetrów i spódnic z późniejszych kolekcji Chanel. Jego męska piżama – wzorem dla jej słynnego żakietu. Według jednej z wersji życiorysu Coco, po tym jak Arthur zginął w wypadku samochodowym w 1919 roku, projektantka powiedziała: „Mam zamiar ubrać świat w żałobę po nim”. W ten sposób wylansowała czerń, czyniąc z niej kolor noszony na każdą okazję.

Po śmierci kochanka została jej w życiu tylko praca. „Praca, zawsze praca, pośpiech, unikanie macierzyństwa, ponieważ stawia cię to w gorszej pozycji, pogoń za pieniędzmi i udawanie, że się jest lepszą od mężczyzny. Kobieta jest w stanie znieść wszystko. Wyobraźcie sobie rodzącego mężczyznę, nie przeżyłby tego. Mężczyzna umiera, kiedy ma katar. Dzisiejszy mężczyzna jest królową pszczół”, mówiła po latach Chanel. Zrewolucjonizowała nie tylko kobiecą modę, ale też kobiece myślenie. Udowodniła, że można obejść się bez mężczyzny. Ale choć Coco była kobietą sukcesu, za emancypację zapłaciła wysoką cenę: nie założyła rodziny. Przed trzydziestką nie wyszła za mąż, bo szukała kandydatów w wyższych, niedostępnych dla niej sferach. Potem dlatego, że już nie chciała. „Mężczyźnie ciężko byłoby ze mną wytrzymać, chyba że byłby ode mnie silniejszy. A w takim wypadku to ja bym z nim nie wytrzymała”, mówiła. I była to prawda.

Wejście na salony
Coco Chanel, która przed I wojną światową przeprowadziła się do Paryża i otworzyła drugi butik w nadmorskich kurorcie Deauville, zrozumiała, że nie tylko szycie, ale i sprzedawanie ubrań jest sztuką. Dlatego wpadła na pomysł ubierania elegantek z wyższych sfer za darmo. Bywałe w świecie i często fotografowane były żywą reklamą Chanel. W tym czasie narodziła się przyjaźń Coco z ekscentryczną protektorką artystów Misią Godebską. To dzięki niej projektantka trafiła na salony. U Godebskiej bywali Diaglew, Niżyński, Colette, Apollinaire, Proust, Renoir, Cocteau, Toulouse-Lautrec. Coco została im przedstawiona, ale nieraz musiała przełknąć gorzkie słowa Misi: „Cicho bądź, idiotko!”. Kiedy Misia dowiedziała się o romansie Chanel z kompozytorem Igorem Strawińskim, była oburzona: „Co to ma znaczyć?!”. Strawiński miał żonę, ale Coco to najwyraźniej nie przeszkadzało. Kulisy ich związku odsłania drugi tegoroczny film o legendzie mody – „Chanel et Stravinsky: L’Histoire Secrete”, który miał premierę na festiwalu w Cannes.


Pod wpływem tego i kolejnego romansu (z księciem Dymitrem Pawłowiczem) Coco Chanel wprowadziła do swoich projektów motywy rosyjskie. Przy rue Cambon zatrudniła rosyjskie emigrantki w roli modelek, hafciarek i sprzedawczyń. Pawłowicz podarował jej kiedyś prawdziwe klejnoty Romanowów. „Kobiecy dekolt to nie sejf”, powiedziała i schowała kosztowności w szufladzie, a u znanego jubilera zamówiła serię tanich podróbek. Stały się objawieniem sezonu! Kobiety zaczęły nosić sztuczną biżuterię: sznury pereł, bransoletki, broszki, ale nie do sukni wieczorowych, tylko swetrów i żakietów.

Coco zawdzięczała Misi Godebskiej nie tylko znajomość ze sławami. To ona namówiła ją na zakup XVI-wiecznej receptury perfum. Tak narodziły się słynne Chanel No. 5. Ten numer Coco uważała za szczęśliwy. Dziś kultowy zapach sprzedawany jest na świecie co 22 sekundy.

Powrót Mademoiselle
Coco Chanel w ciągu zaledwie kilku sezonów udało się zaprojektować całą garderobę współczesnej kobiety. Spodnie, spódnica do kolan, sukienka zwana małą czarną, sztuczne klejnoty, zapinana na suwak torebka na łańcuszku, żakiet – wszystkie te charakterystyczne dla siebie projekty stworzyła przed II wojną światową. W 1940 roku Chanel zamknęła swój paryski butik przy rue Cambon i zamilkła na 14 lat. Po wojnie, podejrzewana o kolaborację z hitlerowcami, czego dowodem miał być jej romans z oficerem niemieckiego kontrwywiadu Hansem Guntherem von Dicklage’em, zamieszkała w Szwajcarii. Do Paryża wróciła w 1954 roku. Ponoć kiedy dowiedziała się, że na wybiegach królują Dior i Balenciaga, załamała ręce. Nie godziła się na to, by kobietę znów ubierali mężczyźni! Jej pierwsza powojenna kolekcja została przyjęta chłodno, ale już rok później Mademoiselle Coco znowu była na okładkach kolorowych magazynów. Kobiety odreagowały już wojenną nędzę przepychem Diora i znowu sięgnęły po prostotę Chanel. Jej klientkami stały się filmowe gwiazdy: Grace Kelly, Elizabeth Taylot, Katharine Hepburn, Romy Schneider.

„Dlaczego pani znów zaczęła?”, spytała ją pewnego dnia podczas przymiarki Marlena Dietrich. „Umieram z nudów”, odpowiedziała Coco. Miała wówczas 72 lata. Przez kolejnych 16 każdego ranka pojawiała się przy rue Cambon. W kostiumie, kapeluszu i z papierosem w ustach. Pracowała do północy. Ten okres jej życia pokazuje trzeci film „Coco Chanel” z Shirley MacLaine w roli głównej. Królowa mody umarła 10 stycznia 1971 roku. W niedzielę, której tak nie znosiła.                          

Sylwia Borowska / Party
Paulina Sykut-Jeżyna skomentowała "wesele" Agnieszki Hyży
SKOMENTUJ (2)
KOMENTARZE (2)
Wolverine/7 lat temu
Nastapil jakis glupi blad w sondzie pod artykulem. 3 odpowiedz jest bledna i kompletnie nieadekwatna. Wynik sady dowodzi o braku znajomosci projetow i ideologi marki Chanel w Polsce. Chanel nigdy nie projektowala dla "wszystkich", czytaj kobiet, ktorych nie bylo stac na zakup jej ciuchow i perfum. jej projekty, podobnie jak Christiana Diora byly zawsze skierowane do kobiet z tak zwanych elit, i society, ktore dysponowaly srodkami na zakup jej ciuchow. Zawsze podkreslala ze tym co wyroznia jej cuichy jest ekskluzywnosc. Polecam biografie napisana przez Henr'yego Gidela.Tak jest tez dzis, Chanel pozostaje marka luksusowa na ktora pozwolic moga sobie jedynie bogate klientki. Zakup 30 ml Chanel No.5 nie swiadczy o tym ze stac kogos na ubieranie sie w butiku Chanel.